Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

Księgarnia


Inwestycyjny boom. Siła spokoju i mądrej strategii

Cena: 44,90 zł

Słownik - Waluty

Wpisz szukane słowo

Leads and lag:


Termin bankowy określający zespół działań importerów i eksporterów zmierzających do przyspieszenia ...

zobacz pozostałe hasła...

2005-03-14 09:00 Źródło: BIEC

BIEC

Wskaźnik Przyszłej Inflacji: Ceny rosną coraz wolniej


Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), informujący o kształtowaniu się cen konsumpcyjnych (CPI) w perspektywie najbliższych miesięcy spada systematycznie od lata ubiegłego roku. Inflacja mierzona wskaźnikiem cen towarów konsumpcyjnych CPI, obniżyła się w ostatnim czasie o pół punktu procentowego i należy się spodziewać dalszego jej spadku. Warto odnotować, że ceny rosną coraz wolniej pomimo, że na ogół o tej porze roku obserwujemy ich przyspieszony wzrost. Jednak obecnie wzrost cen ograniczany jest umacniającą się złotówką, silną konkurencją importu na rynku wewnętrznym oraz słabym popytem krajowym.



Wśród składowych Wskaźnika Przyszłej Inflacji nadal przeważają te, które działają w kierunku jej redukcji.

Już od blisko roku widoczny jest antyinflacyjny wpływ umacniającej się złotówki. Mocniejszy złoty częściowo redukuje wzrost kosztów wytwarzania spowodowany drożejącymi importowanymi surowcami, zaś konkurujący z krajowymi producentami - import konsumpcyjny, ogranicza rodzimym producentom możliwości podnoszenia cen. Dodatkowym ograniczeniem dla wzrostu cen jest również słaby popyt wewnętrzny. Silniejszy złoty korzystnie wpływa również na wielkość zadłużenia skarbu państwa, w szczególności na jego część wyrażoną w walutach obcych. Podobne korzyści odnoszą przedsiębiorstwa, które zaciągnęły kredyty walutowe.

Interesująco przedstawia się analiza kosztów wytwarzania w przeliczeniu na jednostkę wyrobu oraz na jednego zatrudnionego.
Koszty wytwarzania w przeliczeniu na jednostkę wyrobu od połowy ubiegłego roku spadają w przedsiębiorstwach. Warto zwrócić uwagę, iż dzieje się tak w warunkach dość znacznego wzrostu cen surowców.
Koszty wytwarzania w przeliczeniu na jednego zatrudnionego od jesieni ubiegłego roku ustabilizowały się na stałym poziomie. Podczas gdy zarówno w całym 2003 oraz w pierwszej połowie 2004 roku, intensywnie spadały. Co ciekawsze, stabilizacja jednostkowego kosztu pracy nastąpiła w okresie, kiedy spadały płace w ujęciu realnym, zaś zatrudnienie w firmach przestało spadać a nawet lekko wzrosło, co w efekcie pozwoliło utrzymać fundusz płac na niezmienionym poziomie.
Praktycznie oznacza to, że prócz rekompensującego działania umacniającej się złotówki, przedsiębiorstwa dokonują redukcji innych kosztów wytwarzania ale nie związanych z czynnikiem ludzkim. Istnieją przesłanki, aby przypuszczać, że jednym ze sposobów ograniczania kosztów w przedsiębiorstwach jest wyzbywanie się zapasów. Staje się to tym bardziej prawdopodobne, że ich poziom w ubiegłym roku był dość wysoki.

W przedsiębiorstwach sektora przemysłowego spada wykorzystanie mocy produkcyjnych. Szczyt wykorzystania mocy na poziomie nieco powyżej 73% odnotowano w drugim kwartale ubiegłego roku. Obecnie spadł on do poziomu 69%, zaś napływające z przedsiębiorstw informacje o kurczącym się portfelu zamówień pozwala przypuszczać, że poziom wykorzystania mocy wytwórczych w przemyśle będzie ulegał dalszej redukcji.

O tym, że mocniejszy złoty tylko częściowo rekompensuje wzrost kosztów związanych z importem materiałów i surowców do produkcji, świadczą dane na temat cen importu. Od września do listopada ub. r. (ostatnie dostępne dane) zaczęły one stopniowo wzrastać. Prawdopodobnie jednak kolejne miesiące przyniosą powrót cen importu do ich poprzedniego spadkowego trendu, a to głównie dzięki jeszcze szybszemu umacnianiu się złotego w ostatnich miesiącach ubiegłego roku i pierwszych miesiącach obecnego.

Stabilnie zachowują się ceny w usługach. Już od dłuższego czasu nie wzrastają, choć również nie spadają. Sztywność popytu na ten rodzaj działalności powoduje, że na ogół odznaczają się one większą stabilnością niż ceny w innych sektorach gospodarki.

Po raz drugi od blisko roku wzrosły, choć jak do tej pory w bardzo umiarkowanym tempie, oczekiwania producentów co kształtowania się cen na produkowane przez nich wyroby. Od maja ubiegłego roku producenci wyraźnie liczyli się z koniecznością trzymania cen pod kontrolą. Wydaje się, że również obecnie nie ma sprzyjających warunków do ich podnoszenia. Popyt krajowy jest ciągle słaby, zaś eksport coraz trudniejszy. Ten jak dotychczas niewielki wzrost oczekiwań producentów co do możliwości podnoszenia cen na swe wyroby można więc traktować jako oczekiwanie pozwalające na utrzymanie zysków na satysfakcjonującym przedsiębiorstwa poziomie, które w obecnych warunkach ekonomicznych ma niewielkie szanse na realizację.

Maria Drozdowicz
www.biec.org
10.03.2005





Komentarze do artykułu