2008-03-13 07:30 Źródło: POLSKA Gazeta Krakowska
Wielkie koncerny spożywcze pragną nas żywić zdrowo
Coca-Cola wprowadza właśnie na polski rynek nową linię soków i nektarów
marki Cappy. Koncern twierdzi, że są to produkty superzdrowe, bo
zawierające w swoim składzie składniki fitoodżywcze, w tym
flawonoidy.
O flawonoidach głośno było w ubiegłym roku: polski naukowiec prof. Jan Oszmiański udowodnił, że związki te, zawarte w naturalnie mętnych, nieklarowanych sokach jabłkowych, pięciokrotnie skuteczniej niż witamina C czy E usuwają z organizmu wolne rodniki, odpowiedzialne m.in. za starzenie się komórek czy powstawanie nowotworów. Nowe soki Cappy, naturalnie mętne i nieklarowane, już od kilku dni można znaleźć na półkach niektórych sklepów. Wkrótce pojawią się w całej Polsce. Coca-Cola to nie pierwszy wielki koncern, który chce kojarzyć się konsumentom ze zdrową żywnością. Tylko w Stanach Zjednoczonych aż 25 największych firm spożywczych wprowadziło do swojej oferty produkty ekologiczne.
Szwajcarski koncern Nestle, który jeszcze kilka lat temu kojarzył się głównie ze słodkimi batonikami i kawą, w 2006 r. za 600 mln dol. przejął australijską firmę Jenny Craig, zajmującą się doradztwem w sprawach diety. Kolejne 2,5 mld dol. przeznaczył na zakup części koncernu Novartis, zajmującego się w Polsce produkcją odżywek (Gerber i Bobofrut). Na produkcję zdrowej żywności nastawia się również firma Danone. Pod koniec 2007 r. firma sprzedała część ciastkarską LU firmie Kraft Foods. Wcześniej przejęła producenta odżywek dla dzieci - Royal Numico.
Nastawienie wielkich koncernów na produkcję zdrowej żywności to odpowiedź na oczekiwania konsumentów. Na całym świecie coraz więcej ludzi dosyć już ma wysokoprzetworzonego jedzenia, nafaszerowanego konserwantami, wzmacniaczami smaku i zapachu, emulgatorami, sztucznymi barwnikami. Świadczy o tym dynamicznie rosnący rynek żywności ekologicznej: według firmy badawczej Datamonitor tylko w 2006 r. wartość światowego rynku żywności ekologicznej wzrosła o 13,6 proc. - do 36,7 mld dol. Do 2011 wartość tego rynku wzrośnie do 67 mld dol.
Dlatego goniące za zyskiem firmy próbują zmienić swój wizerunek. Przykładem jest McDonald's: kiedy reżyser Morgan Spurlock w swoim filmie "Super Size Me" oskarżył koncern o serwowanie tuczącego i niezdrowego jedzenia, McDonald's wprowadził do menu sałatki i owoce. Zaczął też zamieszczać na opakowaniach informacje o liczbie kalorii zawartych w produkcie.
Również wielkie sieci hiper- marketów i supermarketów zaczynają coraz więcej miejsca na półce poświęcać zdrowej żywności, w tym certyfikowanym produktom ekologicznym. W Polsce taką ofertę sukcesywnie poszerzają Carrefour i Tesco. Odwołań do zdrowotnych aspektów żywności, zapewnień o naturalności coraz więcej jest w reklamach. Ale organizacje konsumenckie przestrzegają: wiele z haseł to tylko chwyty marketingowe. - Szczególne zaniepokojenie budzi ogromna licz- ba reklam do dzieci, np. takich, które przekonują, że batonik może zastąpić szklankę mleka, albo że cukierek zawiera wszystkie potrzebne witaminy - mówi Małgorzata Niepokulczycka, prezes Federacji Konsumentów. Specjaliści radzą, by nie ufać reklamom, ale czytać etykiety.
Np. ZPT w Warszawie swój olej Oliwier reklamują jako zawierający oliwę z oliwek. Z etykiety na tylnej części opakowania dowiadujemy się jednak, że cenna oliwa stanowi zaledwie 1,5 proc. zawartości opakowania, czyli że do 98,5 litrów oleju rzepakowego producent dolał jej zaledwie 1,5 l. Z kolei ZT Kruszwica, należące do koncernu Bunge, swój rzepakowy produkt Olej Kujawski reklamują jako produkt z pierwszego tłoczenia, co może sugerować metodę produkcji podobną jak w przypadku oliwy extra vergine. Ale że to tylko chwyt marketingowy, można przekonać się, czytając etykietę: "rafinowany olej rzepakowy". Czyli przetworzony - podobnie jak wszystkie inne oleje rzepakowe. Co gorsza, wielu producentów przekonuje, że ich produkty są zdrowsze niż inne, chociaż nie ma do tego odpowiednich podstaw.
Zaniepokojona jest również Unia Europejska. Obecnie w Komisji Europejskiej trwa opracowywanie przepisów i procedur, które mają chronić konsumentów przed nadużywaniem haseł o walorach zdrowotnych żywności. Specjaliści radzą, by ci, którzy poszukują wyrobów naprawdę zdrowych, bez konserwantów, szukali żywności z certyfikatem ekologicznym, wydanym przez uprawnioną do tego jednostkę certyfikującą. Jest ona wprawdzie o 20-40 proc. droższa, ale na pewno nie zawiera chemii. - To da nam gwarancję, że naprawdę kupujemy wyrób, który jest naturalny i zdrowy - mówi Jolanta Szymona z firmy Ekogwarancja.
POLSKA Gazeta Krakowska
Joanna Pieńczykowska
O flawonoidach głośno było w ubiegłym roku: polski naukowiec prof. Jan Oszmiański udowodnił, że związki te, zawarte w naturalnie mętnych, nieklarowanych sokach jabłkowych, pięciokrotnie skuteczniej niż witamina C czy E usuwają z organizmu wolne rodniki, odpowiedzialne m.in. za starzenie się komórek czy powstawanie nowotworów. Nowe soki Cappy, naturalnie mętne i nieklarowane, już od kilku dni można znaleźć na półkach niektórych sklepów. Wkrótce pojawią się w całej Polsce. Coca-Cola to nie pierwszy wielki koncern, który chce kojarzyć się konsumentom ze zdrową żywnością. Tylko w Stanach Zjednoczonych aż 25 największych firm spożywczych wprowadziło do swojej oferty produkty ekologiczne.
Szwajcarski koncern Nestle, który jeszcze kilka lat temu kojarzył się głównie ze słodkimi batonikami i kawą, w 2006 r. za 600 mln dol. przejął australijską firmę Jenny Craig, zajmującą się doradztwem w sprawach diety. Kolejne 2,5 mld dol. przeznaczył na zakup części koncernu Novartis, zajmującego się w Polsce produkcją odżywek (Gerber i Bobofrut). Na produkcję zdrowej żywności nastawia się również firma Danone. Pod koniec 2007 r. firma sprzedała część ciastkarską LU firmie Kraft Foods. Wcześniej przejęła producenta odżywek dla dzieci - Royal Numico.
Nastawienie wielkich koncernów na produkcję zdrowej żywności to odpowiedź na oczekiwania konsumentów. Na całym świecie coraz więcej ludzi dosyć już ma wysokoprzetworzonego jedzenia, nafaszerowanego konserwantami, wzmacniaczami smaku i zapachu, emulgatorami, sztucznymi barwnikami. Świadczy o tym dynamicznie rosnący rynek żywności ekologicznej: według firmy badawczej Datamonitor tylko w 2006 r. wartość światowego rynku żywności ekologicznej wzrosła o 13,6 proc. - do 36,7 mld dol. Do 2011 wartość tego rynku wzrośnie do 67 mld dol.
Dlatego goniące za zyskiem firmy próbują zmienić swój wizerunek. Przykładem jest McDonald's: kiedy reżyser Morgan Spurlock w swoim filmie "Super Size Me" oskarżył koncern o serwowanie tuczącego i niezdrowego jedzenia, McDonald's wprowadził do menu sałatki i owoce. Zaczął też zamieszczać na opakowaniach informacje o liczbie kalorii zawartych w produkcie.
Również wielkie sieci hiper- marketów i supermarketów zaczynają coraz więcej miejsca na półce poświęcać zdrowej żywności, w tym certyfikowanym produktom ekologicznym. W Polsce taką ofertę sukcesywnie poszerzają Carrefour i Tesco. Odwołań do zdrowotnych aspektów żywności, zapewnień o naturalności coraz więcej jest w reklamach. Ale organizacje konsumenckie przestrzegają: wiele z haseł to tylko chwyty marketingowe. - Szczególne zaniepokojenie budzi ogromna licz- ba reklam do dzieci, np. takich, które przekonują, że batonik może zastąpić szklankę mleka, albo że cukierek zawiera wszystkie potrzebne witaminy - mówi Małgorzata Niepokulczycka, prezes Federacji Konsumentów. Specjaliści radzą, by nie ufać reklamom, ale czytać etykiety.
Np. ZPT w Warszawie swój olej Oliwier reklamują jako zawierający oliwę z oliwek. Z etykiety na tylnej części opakowania dowiadujemy się jednak, że cenna oliwa stanowi zaledwie 1,5 proc. zawartości opakowania, czyli że do 98,5 litrów oleju rzepakowego producent dolał jej zaledwie 1,5 l. Z kolei ZT Kruszwica, należące do koncernu Bunge, swój rzepakowy produkt Olej Kujawski reklamują jako produkt z pierwszego tłoczenia, co może sugerować metodę produkcji podobną jak w przypadku oliwy extra vergine. Ale że to tylko chwyt marketingowy, można przekonać się, czytając etykietę: "rafinowany olej rzepakowy". Czyli przetworzony - podobnie jak wszystkie inne oleje rzepakowe. Co gorsza, wielu producentów przekonuje, że ich produkty są zdrowsze niż inne, chociaż nie ma do tego odpowiednich podstaw.
Zaniepokojona jest również Unia Europejska. Obecnie w Komisji Europejskiej trwa opracowywanie przepisów i procedur, które mają chronić konsumentów przed nadużywaniem haseł o walorach zdrowotnych żywności. Specjaliści radzą, by ci, którzy poszukują wyrobów naprawdę zdrowych, bez konserwantów, szukali żywności z certyfikatem ekologicznym, wydanym przez uprawnioną do tego jednostkę certyfikującą. Jest ona wprawdzie o 20-40 proc. droższa, ale na pewno nie zawiera chemii. - To da nam gwarancję, że naprawdę kupujemy wyrób, który jest naturalny i zdrowy - mówi Jolanta Szymona z firmy Ekogwarancja.
POLSKA Gazeta Krakowska
Joanna Pieńczykowska


Dodaj komentarz