Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-03-16 06:00 Źródło: Gazeta Ubezpieczeniowa

Gazeta Ubezpieczeniowa

Waluty bardziej i mniej pożądane


Chociaż czas nie jest najlepszy na zachęcanie do inwestowania, to jednak w niniejszym materiale postaram się wprowadzić nieco zachęty. Po co inwestujemy? Po to, aby mieć więcej i lepiej. Po co ubezpieczamy?


Po to, aby w razie pomyłki czy błędu inwestycyjnego zminimalizować wielkość ewentualnej straty. Zapamiętajmy sobie raz na zawsze. Dopóty, dopóki nie dokonamy sprzedaży naszej inwestycji poniżej ceny nabycia, można jedynie mówić o ujemnej stopie zwrotu i czekać na lepszy moment do zamknięcia pozycji. Wiele razy słyszałem opinie tzw. polskich mistrzów świata, że jeśli cena jakiegoś dobra na rynku kapitałowym notuje spadek, to inwestor traci.

Nic bardziej błędnego. Taki inwestor może tracić jako osoba fizyczna, a zyskiwać jako osoba prawna, ale dopóki nie zamknie otwartej pozycji, to posiada jedynie stopę zwrotu. Taka stopa zwrotu może być ujemna albo dodatnia. I coś jeszcze. Na rynku kapitałowym nie ma graczy. Gracze to są w drużynie piłki ręcznej, w drużynie rugby albo w drużynie piłki nożnej, nie ujmując niczego innym dyscyplinom sportowym.

Grać można w kometkę albo na instrumencie dętym dmuchanym w orkiestrze dętej pod warunkiem, że posiada się znajomość gry albo znajomość czytania nut. W przeciwnym razie można fałszować, a tego nikt nie lubi. Na rynku kapitałowym zawsze mamy przyjemność obcowania z inwestowaniem oraz z tymi, którzy tych inwestycji dokonują, czyli inwestorami. Odpowiednia nomenklatura ponad wszystko.

Tym, co czyni nasze inwestycje lepszymi pod względem jakościowym i ilościowym, są pieniądze. Te ostatnie z kolei składają się na notowania walut. Na witrynie internetowej Narodowego Banku Polskiego można znaleźć prezentację, że to nie Fenicjanie wynaleźli pieniądze. Jeśli tak było, to po co są pieniądze ? Ano są po to, aby wymieniać za nie towary i inne dobra.

W końcu doszło do tego, że zaczęto wymieniać pieniądze na pieniądze. Jedne były więcej warte, a inne mniej. Czasami trafiały się na rynku różne dziwne sytuacje, aż w końcu wymyślono teorie o spekulowaniu pieniądzem w celu osłabienia jednej waluty względem drugiej. Żyjemy w czasach, kiedy chcemy mieć więcej, lepiej i przyjemniej w życiu codziennym.

Zarabiamy pieniądze i chcemy je inwestować. Niekiedy inwestycje przynoszą zyski, innym razem przynoszą straty, a jeszcze innym razem saldo naszych inwestycji jest bez zmian. Dzieje się tak, bo na rynku zderzają się prawa popytu i podaży. Popyt to takie zapotrzebowanie na dane dobro, za które nabywca gotowy jest zapłacić ustaloną na rynku cenę, dysponując do tego odpowiednią sumą pieniędzy. Innymi słowy – to poparta odpowiednimi zasobami chęć klienta do nabycia dóbr i usług w danym momencie i w danym miejscu.

Prawo popytu określa stosunek pomiędzy cenami a ilością dóbr i usług, które zostałyby kupione przy danych cenach. Mówi ono, że gdy wszystkie inne czynniki pozostaną na dotychczasowym poziomie, więcej można będzie sprzedać po niższej niż po wyższej cenie. I nie jest inaczej na rynku walutowym. Jeśli jest popyt na jedną walutę, to na inną walutę musi wystąpić podaż.

Przeglądając notowania na rynku walutowym za ostatnie 12 miesięcy można zauważyć, że takich sytuacji było bardzo wiele. Ilekroć kurs złotego w relacji z dolarem amerykańskim czy z euro spadał (więcej złotówek trzeba było zapłacić za dolara amerykańskiego lub euro), to okazywało się, że uczestnicy rynku, czyli inwestorzy zgłaszali większy popyt na walutę amerykańską czy wspólną walutę europejską, pozbywając się złotego polskiego. W efekcie nikogo nie dziwiło, że nagle kurs złotego zaliczał minimum swoich notowań wobec wspomnianych walut i nie tylko. Świadczyło to o tym, że w danym momencie większy popyt panował na walutę amerykańską czy euro, a większa podaż sygnalizowana była na walutę polską. Bywały również inne sytuacje.

Dochodziło do tego, że polski złoty bił rekordy maksymalnych notowań względem głównych walut. W czerwcu ubiegłego roku za jednego dolara amerykańskiego płacono 2,0189 złotego oraz 3,2038 złotego za euro. Frank szwajcarski kosztował wtedy 1,9615 złotego. Od tamtego czasu inwestorzy dowiedzieli się, że na świecie panuje kryzys, a w Polsce ten kryzys dopiero nadejdzie. W lutym bieżącego roku za jednego dolara na rynku walutowym płacono 3,60 złotego oraz 4,64 złotego za euro.

Frank szwajcarski kosztował 3,1027 złotego. W trakcie kilku miesięcy polska waluta straciła kilkadziesiąt procent na wartości. Może to świadczyć o tym, że kapitał, który inwestował na polskim rynku, zmuszony został do zamykania pozycji, co pociągnęło za sobą podaż złotówek, a związane było z popytem na waluty uważane za bardziej stabilne niż polski złoty. W USA w styczniu ubiegłego roku podstawowa stopa procentowa wynosiła 4,25%.

W lutym bieżącego roku ten sam parametr wynosi zaledwie 0,25%. Na początku ubiegłego roku za 1 euro płacono prawie 1,46 dolara amerykańskiego, a na początku lutego kurs euro wynosił 1,2880 dolara amerykańskiego. Jak widać nie tylko polski złoty musiał w ostatnim czasie przeżywać trudne chwile. Inne waluty, które na światowym rynku uważane są za bardziej stabilne od złotego, również przeżywały ciężkie chwile.

Jeśli chodzi o kryzys gospodarczy, jaki panuje obecnie na świecie, to trzeba pamiętać, że nigdy nie jest tak źle, aby nie było jeszcze gorzej, ale również nie jest tak dobrze, aby nie było jeszcze lepiej. Kiedyś kryzys dobiegnie końca i należy pamiętać, że znowu na rynki powróci chęć posiadania, zwiększania inwestycji, aby mieć lepiej, przyjemniej i więcej w życiu codziennym. Rynki mają to do siebie, że poruszają się za pomocą pewnych schematów.

Jak te schematy uzupełniają się między walutami, akcjami i surowcami, zapewne zostanie zaprezentowane czytelnikom w kolejnych materiałach. A co do walut. Zawsze były dobre, złe i neutralne dni dla notowań. Nie inaczej będzie tym razem. Wystarczy wykazać odrobinę cierpliwości, a będzie można się przekonać, że chęć do inwestowania na rynku walutowym ponownie wróci. A wtedy strach przed spadkami będzie coraz mniejszy. Nie pierwszy i nie ostatni to kryzys, kiedy jedne waluty tracą na korzyść innych walut.

Nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy po nocy nadchodzi dzień, a wtedy wszystko staje się lepsze, ładniejsze i przyjemniejsze. Tak samo będzie ze złotym polskim i jego notowaniem względem głównych walut. Pewnego dnia złoty polski przestanie bić rekordy słabości względem głównych walut i ponownie stanie się bardzo pożądaną walutą. Nie tylko dla Polaków, ale i dla inwestorów zagranicznych.

Andrzej Filipek

AF® Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza.
Zobacz też:
» Jak długo jeszcze potrwa manipulowanie złotym?
» Pawlak: kurs złotego może wrócić do poziomu 4 zł za euro
» Mimo dobrych nastrojów w piatek złoty może tracić do euro




Nowość na polskim rynku butów klasycznych
Salon LODING w warszawskiej Galerii Mokotów
to pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej
salon z ekskluzywnym francuskim obuwiem i odzieżą
dla mężczyzn

Komentarze do artykułu
Waluty bardziej i mniej pożądane Autor: ~bezinteresowny   2009-03-18 14:14
Najlepiej calkiem wycofajcie z rynku walut dolara i franka szwajcarskiego i wprowadzcie eurozlotowki i nie bedziecie mieli wtedy co dolowac
Waluty bardziej i mniej pożądane Autor: ~gosc   2009-03-16 11:06
W lato 1 EURO = 3 zł max 1 DOLAR = 2 zł max a pod koniec roku 1 DOLAR = 1,50 zł. 1 EURO = 1,50 zł
Waluty bardziej i mniej pożądane Autor: ~jadwi1   2009-03-16 10:13
mądry tekst

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail:

Centrum Finansowe

Zamów online produkty finansowe: