W najbliższych dniach wydarzeniem mającym kluczowe znaczenie dla rynku będzie publikacja danych o wielkości deficytu handlowego Stanów Zjednoczonych. Jak na razie osłabiający się dolar nie jest w stanie przyczynić się do spadku tego deficytu, co wywołuje obawy o możliwość jego finansowania w dłuższym okresie. Dlatego tez rynek oprócz danych o deficycie pilnie śledzi informacje Departamentu Skarbu o wielkości inwestycji podmiotów zagranicznych dokonywanych na amerykańskich rynkach finansowych. Można się spodziewać, że deficyt handlowy ukształtuje się na poziomie 41 mld USD. Ważne będą też dane o nastrojach amerykańskich konsumentów oraz uczestników wielkości sprzedaży detalicznej w USA.
Uwaga uczestników rynku jest też skupiona na posunięciach głównych banków centralnych. W dłuższej perspektywie dysparytet stóp pomiędzy dolarem a euro jest bowiem czynnikiem działającym na rzecz umocnienia wspólnej waluty europejskiej. Wielu polityków stara się więc wywierać presje na ECB, aby ten obniżył stopy przyczyniając się w ten sposób do powstrzymania presji na aprecjację euro. Europejski Bank Centralny okazał się jednak odporny na te naciski i pomimo ostatniego spadku inflacji w Eurolandzie, pozostawił stopy na niezmienionym poziomie, sugerując jednocześnie, że nie należy się spodziewać ich obniżek w najbliższej przyszłości. Naszym zdaniem dysparytet stóp pomiędzy euro a dolarem będzie się utrzymywał do czasu podwyżki stóp przez FED, czego należy się spodziewać w drugiej połowie roku. Euro nadal więc będzie miało wsparcie wynikające najbliższych wyższych stóp procentowych.






























































