REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Waluty: Komentarz do rynku światowego 20.01 - 21.02.2003

2003-03-04 20:58
publikacja
2003-03-04 20:58
Dodaj Bankier.pl w Google
Ostatnie tygodnie stycznia na międzynarodowym rynku EUR/USD przebiegły w niezwykle ekscytującej atmosferze. Cena euro do dolara wzrosła, a czynnikiem ją determinującym był przede wszystkim fakt bardzo napiętej sytuacji wokół Iraku. Inwestorzy nerwowo reagowali na wszystkie informacje dotyczące dalszego rozwoju sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej, a waga publikowanych w tym czasie danych makroekonomicznych zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i Eurolandu znacznie spadła.

"Zielonemu" zaszkodziła głównie niepewność co do tego kiedy i za pomocą jakich środków zostanie rozbrojony Irak. Wartość amerykańskiej waluty spadała przed kluczowymi posiedzeniami Rady Bezpieczeństwa. Po ich zakończeniu dolar odrabiał poniesione wcześniej straty.



Taką sytuację obserwowaliśmy około 27 stycznia, kiedy to szef inspektorów rozbrojeniowych ONZ przedstawiał Radzie Bezpieczeństwa raport z 60-dniowej inspekcji. Hans Blix zarzucił w nim Irakowi niedostateczną współpracę z wysłannikami ONZ. Przed rozpoczęciem jego wystąpienia kurs EUR/USD dotarł do najwyższego poziomu od 15 października 1999 r., tj. do 1,0907, choć jeszcze tydzień wcześniej wynosił 1,0635. Jednakże już kilka dni później cena euro powróciła do 1,0730. Po raz drugi taki scenariusz obserwowaliśmy, gdy 5 lutego w Radzie przemawiał sekretarz stanu USA. Przed jego wystąpieniem cena euro do dolara wzrosła do najwyższego poziomu od 24 marca 1999 r., tj. 1,0938. Choć dowody przedstawione przez Colina Powella na to, że Irak ma broń masowego rażenia były przekonujące, to nie zdołały zmienić stanowiska większości członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, a w szczególności Rosji, Chin i Francji. Kurs EUR/USD kilka dni później znalazł się znowu przy 1,0660. Amerykańska waluta
zyskała na wartości po tym, jak ambasador Iraku przy ONZ Mohammed Aldouri poinformował, że władze Iraku wyraziły zgodę na loty samolotów szpiegowskich U-2 na terytorium tego kraju. Nieznaczny wpływ na wzrost wartości dolara miały również opublikowane 7 lutego bardzo dobre dane z amerykańskiego rynku pracy o spadku stopy bezrobocia w styczniu do 5,7 proc. oraz o wzroście liczby nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych o 143 tys. 14 lutego Hans Blix przedstawiał kolejny raport z inspekcji w Iraku. Kurs EUR/USD i tym razem zwyżkował do 1,0860. Gdy okazało się, że raport Blixa oddala wojnę w Iraku cena euro do dolara ponownie spadła w okolice 1,0660.

Połowa lutego przyniosła ponowny wzrost kurs EUR/USD do 1,0850. Sentyment dla amerykańskiej waluty spadł po ponownym wzroście napięcia wokół sytuacji w Iraku. Dodatkowym ciosem dla dolara były opublikowane 20 lutego dane makro z USA. Deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych wzrósł w grudniu 2002 r. do najwyższego poziomu w historii, tj. do 44,24 mld dolarów z 40 mld dolarów w listopadzie (analitycy prognozowali spadek do 38,77 mld). Z kolei liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w tygodniu do 15 lutego zwyżkowała do 402 tys. z 381 tys. tydzień wcześniej. Rynek oczekiwał wzrostu jedynie do 382 tys. Wyższy niż oczekiwane 0,5 proc. i najsilniejszy od 13 lat był również 1,6 proc. wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu w styczniu. Z kolei wartość indeksu Philadelphia FED (aktywności sektora wytwórczego w stanach: Pensylwania, New Jersey oraz Delaware) spadła w lutym do 2,3 pkt. z 11,2 pkt w styczniu i wobec oczekiwań na poziomie 10,3 pkt.

Inwestorzy z niepokojem oczekują na przedstawienie przez Amerykanów i Brytyjczyków projektu nowej rezolucji w sprawie Iraku. Zdają oni sobie jednak sprawę, że to tylko formalność, a wojna w Iraku i tak jest przesądzona. Prezydent George Bush podkreśla co prawda, że przyjąłby z zadowoleniem nową rezolucję ONZ, ale dodaje również, że nie jest ona konieczna dla usankcjonowania inwazji na Irak. Według ostatnich informacji amerykańsko-brytyjska rezolucja zostanie przedstawiona w dniach 24-25 lutego, a oba te kraje zamierzają w niej zapisać, że Irak jest winny poważnego naruszenia pierwszej rezolucji przyjętej w listopadzie zeszłego roku. Jak wynika wypowiedzi sekretarza stanu USA Colina Powella głosowanie nad nią odbędzie się po przedstawieniu 7 marca przez szefa inspektorów rozbrojeniowych Hasa Bilxa nowego raportu z inspekcji. Według ministra obrony USA Donalda Rumsfelda siły zgromadzone w tej chwili w rejonie Zatoki Perskiej są już wystarczające na to, aby w każdej chwili
rozpocząć atak na Irak.

Wydaje się, że w perspektywie najbliższego miesiąca notowania dolara do euro powinny wzrosnąć. Amerykańska waluta traciła w ostatnim okresie na fali niepewności co do sposobu rozwiązania sprawy Iraku. Podjęcie ostatecznej decyzji o wojnie powinnowięc wzmocnić dolara. Nie jest jednak wykluczone, że wcześniej, w oczekiwaniu na werdykt Rady Bezpieczeństwa, na rynku może być bardzo nerwowo, a kurs EUR/USD może podejmować próby ataków na wyższe poziomy, być może nawet na 1,0938. Takie jego wzrosty warto wykorzystać będzie do sprzedaży wspólnej waluty za dolary.

USD/JPY

Końcówka stycznia oraz początek lutego przyniosły spadek wartości japońskiej waluty do dolara. Kurs USD/JPY zwyżkował z 117,50 do 121,77.

Początkowo inwestorzy zamieniali jeny na dolary obawiając się, że spadek kursu USD/JPY poniżej poziomu 118,00 może skłonić władze Japonii do interwencji na rynku, w celu osłabienia krajowej waluty. Najsilniejsze zmiany zaobserwowaliśmy 27 stycznia, kiedy to cena dolara w krótkim czasie zwyżkowała o ponad 1 jena z 117,70 do 118,70. Inwestorzy zareagowali wyprzedażą japońskiej waluty na pojawienie się plotek o tym, jakoby na rynku skupując "zielone" zainterweniował Bank Rezerwy Federalnej USA. Ostatniego dnia stycznia zagadka wyjaśniła się. Okazało się, że na rynku sprzedawał jeny nie FED, ale Bank Japonii. BoJ poinformował, że w styczniu skupił interwencyjnie z rynku ok. 6 mld dolarów. Z kolei Ministerstwo Finansów potwierdziło, że zleciło te działania w drugiej połowie miesiąca. Resort poinformował również, że interwencja była samodzielna, a jej celem była również stabilizacja notowań jena, a nie tylko obniżenie jego wartości. Podkreślono, że wahania kursu spowodowane napiętą sytuacją geopolityczną są niepożądane i potrzeba odpowiadać na takie, gwałtowne, spekulacyjne ruchy.



Uczestnikom rynku w podjęciu decyzji o zwiększeniu zaangażowania w dolary pomogło też wyhamowanie gwałtownej przeceny "zielonego" na rynku międzynarodowym oraz zmiana przez agencję ratingową Moody's długoterminowego ratingu kredytowego dla Południowej Korei z pozytywnego na negatywny, z powodu obaw o prowadzone przez Północną Koreę prace na bronią nuklearną. Kolejnym czynnikiem windującym w tym okresie kurs USD/JPY w górę były spekulacje dotyczące tego, kto zostanie nowym szefem Bank of Japan, po zakończeniu 19 marca kadencji obecnego prezesa Masaru Hyamiego.

W trakcie kolejnych dni lutego notowania amerykańskiej waluty od jena spadły. Kurs USD/JPY zniżkował z 120,78 do 118,06 przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze japońscy inwestorzy repatriowali, w związku z kończącym się w marcu rokiem fiskalnym, zyski osiągnięte na zagranicznych inwestycjach, w tym głównie na amerykańskich obligacjach skarbowych. Po drugie, na rynku międzynarodowym w związku z ponownym napięciem wokół sprawy Iraku oraz słabymi danymi makro, które napłynęły z amerykańskiej gospodarki nastąpił ponowny spadek sentymentu dla dolara. Inwestorzy zamieniali dolary na jeny pomimo wielokrotnych wystąpień przedstawicieli resortu finansów w tym głównie wiceministra ds. międzynarodowych Zembeia Mizoguchiego, który werbalnie interweniował mówiąc, że rynek jest dalej uważnie monitorowany, oraz że resort finansów może podjąć ponowne działania na nim jeśli zajdzie taka potrzeba.

Kurs USD/JPY zakończył omawiany okres na poziomie 118,68/74. Biorąc pod uwagę fakt, że inwestorzy w związku z kończącym się już niedługo rokiem fiskalnym będą dalej repatriować zyski, należałoby oczekiwać dalszego spadku kursu USD/JPY do 117,50, a może nawet jeszcze niżej. Uczestnikom rynku inwestującym na tym krosie radzimy jednak dwa razy zastanowić się na otwarciem krótkiej pozycji na nim. Po pierwsze, w każdej chwili na rynku może dojść do interwencji. Po drugie, dalej nie wiadomo kto zostanie nowym szefem BoJ. Rynek uważa, że nowy Gubernator może zmienić politykę prowadzoną przez Bank of Japan na pro-inflacyjną. Wydaje się, że w trakcie najbliższego miesiąca istnieje szansa na powrót kursu USD/JPY powyżej poziomu 121,00. Warto zatem wykorzystywać spadki kursu USD/JPY poniżej poziomu 118,00 do zakupów dolarów za jeny.

Marek Nienałtowski

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki