Notowania spółek na największej giełdzie świata zależą teraz tylko od emocji nowojorskich inwestorów. Po poniedziałkowym załamaniu we wtorek przyszła kolej na 5-procentowe wzrosty. Ta emocjonalna huśtawka jest efektem doniesień z polityki – dzisiaj przedstawiciele Białego Domu (z prezydentem Bushem na czele) i Kongresu przekonywali, że jakiś plan ratunkowy dla sektora finansowego zostanie opracowany i uchwalony. Co dziwne, inwestorzy w te zapewnienia uwierzyli.
W efekcie średnia przemysłowa Dow Jones’a poszła dziś w górę o 4,68%, kończąc sesję na poziomie 10.850,70 pkt. Indeks S&P500 wystrzelił w górę o 5,27%, osiągając wartość 1.164,74 pkt. Nasdaq zwyżkował o 4,97%, wspinając się na wysokość 2.082,33 pkt. Były to największe dzienne wzrosty od ponad sześciu lat. Jednak w ciągu całego miesiąca DJIA stracil 6%, S&P500 obniżył się o 9,1%, zaś Nasdaq spadł aż o 12,1%.
Na rynku pojawiła się też oficjalna informacja, że Federal Deposit Insurance Corp. będzie wnioskował do Kongresu o zwiększenie kwoty, do której państwo (czyli FDIC) gwarantuje wypłatę depozytów bankowych. Obecnie jest to 100.000$. Sytuacja musi być naprawdę poważna, skoro FDIC boi się, że co bardziej zamożni Amerykanie zaczną wypłacać z banków oszczędności.
Amerykańskie władze usiłują też walczyć z kryzysem metodami administracyjnymi, jawnie zachęcając instytucje finansowe do oszustw księgowych. Agencja Bloomberga donosi, że SEC (nadzór giełdowy) zezwoli spółkom na wycenę aktywów na podstawie OCZEKIWANYCH przepływów pieniężnych, zamiast w oparciu o ich wartość rynkową. W ten sposób banki mogłyby na papierze wykazać mniejsze straty na instrumentach powiązanych z kredytami hipotecznymi.
Niemniej jednak amerykańscy inwestorzy udają, że wierzą w skuteczność posunięć rządu. Dzisiaj akcje regionalnych banków dały zarobić po kilkadziesiąt procent – walory Wachovii podrożały aż o 90,2%, kurs AIG wzrósł o 33%, zaś wycena Soverign Bancorp wzrosła o 69,5%. Notowania największych amerykańskich banków wzrosły po ok. 15%.
Śmiałości giełdowym bykom dodawały dane z gospodarki: lepiej od oczekiwań wypadł indeks Chicago PMI oraz wrześniowy odczyt nastrojów konsumentów. Daje to nadzieję, że poprawa sytuacji w sektorze finansowym powinna uchronić USA przed recesją.
Za to kolejną fatalną sesję przeżyli akcjonariusze Google Inc., którego kurs spadł o 10,4%. Inwestorzy obawiają się, że kryzys kredytowy ograniczy wydatki przedsiębiorstw na reklamę internetową – głównego źródła przychodów Google.
K.K.



























































