Przed środową sesją nastroje inwestorów znacząco poprawiły się po publikacji znacznie lepszych od oczekiwań danych z przemysłu. Majowa wartość zamówień na dobra trwałe wzrosła drugi miesiąc z rzędu o 1,8% m/m, podczas gdy ekonomiści spodziewali się spadku w granicach 1%. Skokową poprawę odnotowała (zamówienia wzrosły o dwie trzecie) branża lotnicza, ale walory Boeinga drugi dzień z rzędu przeceniono o 6% - to wynik piątego już opóźnienia lotów testowych modelu 787 „Dreamliner”.
Obawy o stan gospodarki rozwiewali też ekonomiści z OECD, którzy podwyższyli prognozy makroekonomiczne dla USA. W tym roku PKB największej gospodarki świata ma spaść o 2,8%, by w następnych 12 miesiącach wzrosnąć o 0,9%.
Nowojorskich inwestorów nie zraziły tradycyjnie już słabe dane z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów podliczono na zaledwie 342 tys. sztuk – to drugi najgorszy wynik w historii tych danych. Analitycy liczyli na rezultat rzędu 360 tys. Widać, że ten kluczowy sektor amerykańskiej gospodarki stabilizuje się, ale na rekordowo niskim poziomie i przy wciąż dużej liczbie niesprzedanych nieruchomości.
Mimo to w pierwszych godzinach handlu Nasdaq rósł po przeszło 2%, zaś S&P500 zyskiwał 1,5%. Sektorowi zaawansowanych technologii sprzyjały lepsze od oczekiwań wyniki Oracle – akcje tej informatycznej spółki podrożały o 7%. Sytuacja pogorszyła się po publikacji decyzji Fed-u. Bank centralny nie zaskoczył: zerowe stopy procentowe zostały utrzymane, a w komunikacie nie znalazło się w zasadzie nic nowego. I choć Bernanke i spółka napisali o wyhamowaniu tendencji recesyjnych, to ton komunikatu był chyba nieco bardziej jastrzębi niż można się było tego spodziewać.
Ostatecznie indeks S&P500 zdołał zyskać ledwie 0,65%, w ostatnich minutach handlu desperacko broniąc poziomu 900 punktów. Nasdaq urósł o 1,55%, wspinając się na wysokość 1.792,34 pkt. Ale Dow Jones stracił 0,28%, kończąc dzień wynikiem niespełna 8.300 pkt.
Na pozostałych rynkach finansowych wzrosły rentowności obligacji skarbowych, a dolar umocnił się wobec euro – kurs EUR/USD znów znalazł się poniżej poziomu 1,40$. To z kolei obniżyło cenę ropy, co szkodziło spółkom naftowym.
K.K.































































