REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wall Street: najlepszy tydzień od czterech miesięcy

2009-07-17 22:05
publikacja
2009-07-17 22:05
Dodaj Bankier.pl w Google
Choć piątkowa sesja nie przyniosła rozstrzygnięcia, to miniony tydzień przyniósł największe od marca wzrosty nowojorskich indeksów. W sytuacji, gdy „większość” spodziewała się pogłębienia korekty, rynek zaskoczyły lepsze od prognoz wyniki kilku dużych korporacji. W piątek pomimo wciąż „dobrych” informacji napływających na giełdowe parkiety inwestorzy woleli realizować zyski.

Stopy zwrotu z nowojorskich indeksów za ostatnie pięć dni mogą robić wrażenie. S&P500 urósł o 7,1%, gładko docierając w pobliże maksimów z połowy czerwca. Nasdaq po zwyżce o 7,4% znalazł się najwyżej od października 2008 roku, zaś DJIA zarobił blisko 600 punktów, czyli 7,3%.

O ile jednak rezultaty Google, IBM-a (wzrost kursu o 4% - najlepszy dziś walor w gronie blue chipów), Goldman Sachs czy JP Morgan były wyraźnie pozytywne (tj. dużo wyższe od prognoz analityków i lepsze niż przed rokiem), to już liczby przedstawione przez General Electric rozczarowały wielu inwestorów, a kurs spółki uważnej za amerykańską gospodarkę w pigułce obniżył się o 5,7%. Zysk netto GE w drugim kwartale spadł o 47% r/r i wyniósł 2,86 mld $. W przeliczeniu na jedną akcję daje to kwotę 26 centów, czyli o dwa centy więcej od oczekiwań. Ale obroty koncernu były o prawie trzy miliardy niższe od prognoz i po obniżce o 17% ukształtowały się na poziomie 39,1 mld $.

Rynek z dużą ostrożnością (i słusznie) podszedł do wyników banków, które jesienią przed bankructwem uratował rząd USA. Największy pod względem depozytów i aktywów bank w Stanach Zjednoczonych – czyli Bank of America – odnotował zysk w kwocie 3,2 mld $, czyli tylko o 5,5% mniejszy niż przed rokiem. Ale po pierwsze firma musiała wydać 713 mln $ na spłatę odsetek od rządowych akcji. Po drugie do wyniku doliczono pięć miliardów dolarów ze sprzedaży udziałów w China Construction Bank. I po trzecie wartość straconych kredytów wyniosła 13,88 mld $ i była równie wysoka co w pierwszym kwartale. Kurs Bank of America spadł o 2%.

Równie ambiwalentne wyniki przedstawił Citigroup. Na papierze wszystko wyglądało świetnie: zysk netto wyniósł 4,3 mld $ wobec straty 2,5 mld $ rok wcześniej. Ale w tej kwocie znalazło się 6,7 mld $ ze sprzedaży połowy udziałów w spółce Smith Barney. Podobnie jak w przypadku BofA pogarsza się też jakość aktywów: rezerwy na złe długi wyniosły 3,9 mld $ i już 5,6% portfela kredytowego bank uważa za stracone. Notowania Citigroup obniżyły się o 1%.

Generalnie do raportów kwartalnych dużych amerykańskich banków należy podchodzić ostrożnie po tym, jak w lutym zezwolono im na kreatywną księgowość – spółki finansowe mogą wyceniać mało płynne (czytaj: toksyczne) instrumenty nie przy użyciu wartości rynkowej, lecz własnych modeli matematycznych. Poza tym w bankowości zaznacza się pewien trend: gracze z Wall Street notują rekordowe przychody z bankowości inwestycyjnej, natomiast ponoszą coraz większe straty na klasycznej działalności kredytowej. Wraz ze wzrostem stopy bezrobocia rezerwy na stracone kredyty będą rosły, a mniejsze banki (a jest ich w USA ponad osiem tysięcy) pozbawione dostępu do rynków kapitałowych znajdą się w poważnych tarapatach.

Za to dziś sektorowi bankowemu pomogła nieoficjalna informacja, że stojący na skraju bankructwa CIT Group prowadzi rozmowy z JPMorgan oraz Goldman Sachs w sprawie uzyskania awaryjnego finansowania. Notowania CIT podskoczyły o 70%. Choć spółka może się pochwalić 101-letniej historią i jest ważnym pożyczkodawcą dla małego i średniego biznesu, to rząd federalny odmówił jej wsparcia, jakiego jesienią udzielił bankom z Nowego Jorku.

Warto jeszcze wspomnieć o danych z budownictwa mieszkaniowego, które pozytywnie zaskoczyły ekonomistów. W czerwcu liczba nowych budów w ujęciu zanualizowanym sięgnęła 582 tys., wobec prognoz na poziomie 540 tys. W górę zrewidowano też dane za kwiecień i maj. Jednak należy pamiętać, że mieszkaniówka w USA odbija się po dramatycznym załamaniu - obecnie buduje się połowę tego co przed rokiem i ledwie jedną czwartą tego, co w roku 2006.

K.K.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Nadmuchane wyceny akcji. Zarządzający: 50 proc. amerykańskiej giełdy to powietrze
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~ala
a jak bezrobocie będzie spadało to jak będzie?????????
~piotr
im większuy kryzys tym większa dynamika wzrostów :-) nawet w dobrej koniunkturze i hossie rynki tak mocno nie rosły. Jak dla mnie to trochę podejrzane; ale kto to czuje i zarabia temu gratulacje, myślę jednak , że w tym "właściwym" momencie, kiedy przyjdzie rozczarowanie nie wszyscy mogą zdążyć się ewakuować . Nie wierzę,im większuy kryzys tym większa dynamika wzrostów :-) nawet w dobrej koniunkturze i hossie rynki tak mocno nie rosły. Jak dla mnie to trochę podejrzane; ale kto to czuje i zarabia temu gratulacje, myślę jednak , że w tym "właściwym" momencie, kiedy przyjdzie rozczarowanie nie wszyscy mogą zdążyć się ewakuować . Nie wierzę, że w 4 miesiące dodrukiem kasy można zniwelować taki kryzys, na rynakch można picować,podnosić kursy i indeksy, ale w realnej gospodarce już się nie da. Bajki i wirtual to jedno, real to drugie
~szybi odpowiada ~piotr
Myślisz jak ja racjonalnie, ale giiełda nie jest racjonalna przechodzi od paniki do euforii, wiec nie zarabiasz, podobnie jak ja oczekując jeszcze jednej fali spadkowej :)
~Dar
To jest kryzys czy go nie ma?
~szybi
W poniedziałek i wtorek brak ważnych danych makro i wyników spółek w USA i byki trochę odpoczną czyli mała korekta powinna sie zdarzyć przed atakiem na maksy ruchu wzrostowego

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki