Pomimo dość sprzyjających okoliczności rynkowych amerykańskie indeksy spadały przez ostatnie dwie sesji. S&P500 dwukrotnie odbił się od pułapu 1.100 punktów, a poniedziałek zakończył poniżej poziomu wrześniowych szczytów, co dla niektórych uczestników rynku może stanowić sygnał sprzedaży. W ten sposób nawet „lepsze od oczekiwań” wyniki największych korporacji nie potrafiły pociągnąć na północ giełdowych indeksów.
Jednakże zdaniem większości analityków spadki nie będą zbyt bolesne i podobnie jak w lipcu i wrześniu sięgną jedynie kilku procent. Dziś jednak wcale nie musimy oglądać spadkowej sesji. Wiele będzie zależało od październikowego indeksu nastrojów konsumenckich. Według analityków indeks Conference Board ma pozostać bez zmian na relatywnie niskim poziomie 53,1 pkt. W ciągu ostatnich miesięcy Amerykanie potrafili kilkukrotnie zaskoczyć swym deklarowanym pesymizmem, co wywoływało żywe (i negatywne) reakcje na Wall Street.
W październiku na optymizmie Amerykanów oprócz ciężkiej sytuacji na rynku pracy mogły też zaważyć drożejące paliwa. Średnia cena galona benzyny w USA wyniosła w ubiegłym tygodniu 2,67$ i była o 10 centów wyższa niż tydzień wcześniej. Ceny na stacjach były też nieznacznie wyższe niż rok temu.
Oprócz tego w dzisiejszym kalendarium inwestorzy mają zaplanowaną publikację indeksu S&P/Case-Shiller mierzącego ceny domów w 20 amerykańskich metropoliach. Tu spodziewany jest spadek o 12% r/r, cy byłoby najlepszym wynikiem od kilku kwartałów.
Przed sesją jako jedyna z dużych amerykańskich spółek wyniki za trzeci kwartał przedstawi Visa – analitycy i inwestorzy oczekują solidnych zysków. Świetnymi rezultatami pochwalił się też koncern British Petroleum, co może zwiększyć oczekiwania przed publikowanymi w tym tygodniu raportami Exxon Mobile, ConocoPhillips oraz Chevron Corp. BP zarobił na czysto 5,3 mld $, czyli o 34% mniej niż przed rokiem. Ale analitycy spodziewali się zysku rzędu 3,2 mld $.
K.K.


























































