Ostatnie cztery sesje przyniosły wzrosty indeksu S&P500, a tylko wczoraj amerykańskie giełdy poszły w górę po ok. 2%. Ale w tym tygodniu giełdowe byki były dalekie od kontroli sytuacji, a gwałtowne wyprzedaże w poniedziałek i środę zdradzały siłę obozu niedźwiedzi.
W ten sposób znaleźliśmy się w sytuacji, w której spadkowa korekta wydaje się być zakończona, co jedna wcale nie jest takie pewne. Indeksowi S&P500 brakuje zaledwie 3% do tegorocznego maksimum, lecz z drugiej strony akcje amerykańskich spółek są już wyceniane bardzo wysoko – relacja cena/ zysk operacyjny sięgnęła poziomu 21 i jest najwyższa od siedmiu lat.
Dziś największe emocje powinny wzbudzić dane z Departamentu Pracy. Według ekonomistów w poprzednim miesiącu zatrudnienie w sektorach pozarolniczych zmniejszyło się o 170 tysięcy, wobec -263 tysięcy we wrześniu. Najwięksi optymiści liczą na wynik –100 tysięcy, zaś pesymiści prognozują –250 tys. Byłby to już 22. miesiąc spadku zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych. Stopa bezrobocia miała z kolei wzrosnąć z 9,8% do 9,9%, czyli do najwyższego poziomu od 26 lat.
Na dwie godziny przed rozpoczęciem notowań w USA nastroje inwestycyjne można było uznać za neutralne. Zarówno kontrakty na S&P500 jak i główne indeksy w Europie pozostawały w pobliżu poziomów z czwartkowego zamknięcia.
K.K.


























































