Dzisiaj Klaus Liebscher z Europejskiego Banku Centralnego powiedział, że rekordowo wysokie ceny ropy naftowej już zaczęły się przekładać na presję płacową. Wśród ekonomistów taka sytuacja zwana jest efektem drugiej rundy, której większość władz monetarnych stara się uniknąć.
W rezultacie rosną szansę na podwyżkę stóp procentowych w strefie euro, mimo że wielu analityków nadal liczy na obniżkę ceny pieniądza w Eurolandzie. W ten sposób powiększyłaby się różnica w stopach procentowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europę. Podczas gdy Fed ściął stopy do poziomu 2,25%, to EBC od czerwca utrzymuje je na poziomie 4%. W marcu inflacja w strefie euro wzrosła do 3,6%, a w USA utrzymała się na poziomie 4%.
Dolara osłabił też raport kwartalny z drugiego co do wielkości banku w Stanach Zjednoczonych. Okazało się, że zysk Bank of America spadł o 77% r/r i był znacznie niższy od oczekiwań analityków.
W rezultacie o godzinie 14:20 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5897$, czyli o ponad 0,5% wyżej niż na zamknięciu piątkowych kwotowań. Europejska waluta zyskała aż 1,2% względem brytyjskiego funta, a za jedno euro można było kupić nieco ponad 80 pensów.
K.K.



























































