2005-03-06 18:27 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
W kopalni soli w Kłodawie zginął górnik
W niewyjaśnionych okolicznościach zginął w nocy w kopalni soli w Kłodawie 45-letni górnik.
Dyrektor zakładu Andrzej Sadowski poinformował Radio Merkury, że mężczyzna był operatorem ładowarki. Pracował przy wydobyciu soli ponad 660 metrów pod ziemią. Nagle, nie wiadomo z jakiego powodu, wyłączył maszynę i podszedł do kanału zsypowego, gdzie zrzucana jest sól. Wpadł do otworu. Przysypany - poniósł śmierć na miejscu.
Okoliczności wypadku wyjaśniają prokuratura, komisja zakładowa i specjaliści z Wyższego Urzędu Górniczego.
Jak twierdzi dyrektor, górnik był doświadczonym pracownikiem. Pracował w kopalni około 20 lat.
Przez 55 lat - odkąd istnieje kopalnia w Kłodawie - zginęło tam 30 osób.
Dyrektor zakładu Andrzej Sadowski poinformował Radio Merkury, że mężczyzna był operatorem ładowarki. Pracował przy wydobyciu soli ponad 660 metrów pod ziemią. Nagle, nie wiadomo z jakiego powodu, wyłączył maszynę i podszedł do kanału zsypowego, gdzie zrzucana jest sól. Wpadł do otworu. Przysypany - poniósł śmierć na miejscu.
Okoliczności wypadku wyjaśniają prokuratura, komisja zakładowa i specjaliści z Wyższego Urzędu Górniczego.
Jak twierdzi dyrektor, górnik był doświadczonym pracownikiem. Pracował w kopalni około 20 lat.
Przez 55 lat - odkąd istnieje kopalnia w Kłodawie - zginęło tam 30 osób.

Dodaj komentarz