2002-03-13 08:02 Źródło: Piotr Kuczyński
W Warszawie indeksy powinny dzisiaj nieco wzrosnąć wykonując ruch powrotny w kierunku przebitej linii trendu
Wczorajsze zamknięcie sesji w USA nic nowego nie wniesie, jeśli chodzi o europejskie giełdy. Indeksy odzwierciedliły spadek NASDAQ i dobre zachowanie DJIA, więc nie będą miały czego nadrabiać. Po sesji w USA też nic się nie działo (AHI –0,2%, a kontrakty w okolicach zera, ale po południowej stronie). Można oczekiwać otwarcia w Eurolandzie w okolicach zera i czekania na dane makro.
To czekanie na dane może i nawet powinno, jeśli nic negatywnego nie napłynie ze spółek, powodować wzrosty z tego prostego powodu, że wszystkie dane do tej pory były lepsze od oczekiwań, więc inwestorzy będą spodziewali się, że i z tymi będzie podobnie. I nie powinni się mylić. Te dane makro to dynamika sprzedaży detalicznej w lutym. Są bardzo istotne, bo właśnie konsumenci i ich chęć do zakupów ratują od dawna gospodarkę USA przed recesją. Prognozy mówią o wzroście o 0,9% (bez samochodów o 0,5%). To są bardzo prawdopodobne liczby. Problem w tym, że dobre dane są już w cenach i musiałyby być niezwykle dobre, żeby wywołały chęć kupna akcji. Gorsze wywołają spore spadki.
U nas sytuacja jest dosyć prosta: kapitału jak nie było tak nie ma, ale ta przecena jest tak zupełnie nieuzasadniona, jeśli bierze się pod uwagę nie fundamenty, ale sytuację na giełdach światowych, że dzisiaj powinniśmy mieć jakieś odbicie. Przynajmniej do danych makro w USA. Potem pójdziemy w kierunku, w którym pójdą inne giełdy. Poza tym, co prawda nasz rynek nie reaguje na to, co się dzieje na świecie (w każdym razie nie na pozytywny rozwój wypadków), ale jednak kończyliśmy sesję wtedy, kiedy mocno spadały indeksy w Europie i w USA. Europa potem podciągnęła się do góry, a w USA wcale tak źle nie było. Już to powinno wymusić odbicie. Jednak nie oczekiwałbym ze strony naszej giełdy zbyt wiele. Wystarczy jedna, dwie duże spółki, które będą spadały, żeby rynek wpadł w panikę.
Niestety sytuacja techniczna WIG-20 jest niezwykle nieciekawa. W tej chwili możemy mówić jedynie o ruchu powrotnym do przebitej linii trendu wzrostowego, która prawie dokładnie zgrywa się z oknem bessy (1378 pkt.). I nie bardzo sobie wyobrażam, żeby to odbicie, jeśli nastąpi, pozwoliło dzisiaj na powrót nad linię trendu. Gdyby sytuacja na świecie rozwinęła się niekorzystnie dla posiadaczy akcji to wsparcie mamy na 1330 pkt. Przełamanie tego wsparcia otwiera drogę do 1285 pkt., gdzie powinna zakończyć się cała korekta 3,5. miesięcznego wzrostu. Tak przynajmniej wygląda to z punktu widzenia teorii Elliota i równości fal A i C.
To czekanie na dane może i nawet powinno, jeśli nic negatywnego nie napłynie ze spółek, powodować wzrosty z tego prostego powodu, że wszystkie dane do tej pory były lepsze od oczekiwań, więc inwestorzy będą spodziewali się, że i z tymi będzie podobnie. I nie powinni się mylić. Te dane makro to dynamika sprzedaży detalicznej w lutym. Są bardzo istotne, bo właśnie konsumenci i ich chęć do zakupów ratują od dawna gospodarkę USA przed recesją. Prognozy mówią o wzroście o 0,9% (bez samochodów o 0,5%). To są bardzo prawdopodobne liczby. Problem w tym, że dobre dane są już w cenach i musiałyby być niezwykle dobre, żeby wywołały chęć kupna akcji. Gorsze wywołają spore spadki.
U nas sytuacja jest dosyć prosta: kapitału jak nie było tak nie ma, ale ta przecena jest tak zupełnie nieuzasadniona, jeśli bierze się pod uwagę nie fundamenty, ale sytuację na giełdach światowych, że dzisiaj powinniśmy mieć jakieś odbicie. Przynajmniej do danych makro w USA. Potem pójdziemy w kierunku, w którym pójdą inne giełdy. Poza tym, co prawda nasz rynek nie reaguje na to, co się dzieje na świecie (w każdym razie nie na pozytywny rozwój wypadków), ale jednak kończyliśmy sesję wtedy, kiedy mocno spadały indeksy w Europie i w USA. Europa potem podciągnęła się do góry, a w USA wcale tak źle nie było. Już to powinno wymusić odbicie. Jednak nie oczekiwałbym ze strony naszej giełdy zbyt wiele. Wystarczy jedna, dwie duże spółki, które będą spadały, żeby rynek wpadł w panikę.
Niestety sytuacja techniczna WIG-20 jest niezwykle nieciekawa. W tej chwili możemy mówić jedynie o ruchu powrotnym do przebitej linii trendu wzrostowego, która prawie dokładnie zgrywa się z oknem bessy (1378 pkt.). I nie bardzo sobie wyobrażam, żeby to odbicie, jeśli nastąpi, pozwoliło dzisiaj na powrót nad linię trendu. Gdyby sytuacja na świecie rozwinęła się niekorzystnie dla posiadaczy akcji to wsparcie mamy na 1330 pkt. Przełamanie tego wsparcia otwiera drogę do 1285 pkt., gdzie powinna zakończyć się cała korekta 3,5. miesięcznego wzrostu. Tak przynajmniej wygląda to z punktu widzenia teorii Elliota i równości fal A i C.
Gorące tematy
Najnowsze
- 2012-05-29
-
- 22:07
- Inwestorzy odcinają się od problemów Hiszpanii [Depesza Bankier.pl: Rynki finansowe]
- 19:54
- Dworak widzi perspektywy dla mediów publicznych [IAR]
- 19:45
- Milicja przyznaje, że kibice bywają rasistami [IAR]
- 19:40
- Sonel wypłaci 0,4 zł dywidendy na akcję z zysku za 2011 rok [PAP]
- 19:14
- Kraje UE nie chcą zbyt kosztownych celów oszczędzania energii [PAP]


Dodaj komentarz