2010-09-10 13:43 Źródło: Bankier.pl
W Nowym Jorku zapowiada się nudny koniec nudnego tygodnia
Skrócony do czterech dni tydzień pracy na amerykańskich giełdach najprawdopodobniej zakończymy bezbarwną sesję. Od tygodni rynek pozostaje mocno rozchwiany i od kilku dni inwestorzy czekają na silniejsze impulsy.
Teoretycznie indeks S&P500 zmierza w kierunku wakacyjnych maksimów z czerwca i początku sierpnia. Na przekór statystykom inwestorzy liczą na dobry wrzesień, który złagodziłby negatywne oblicze trzeciego kwartału. Dlatego zarządzający funduszami oraz maklerzy z Wall Street są zdeterminowani, by w tym miesiącu podnieść wyceny akcji.
Jak na razie w zadaniu tym nie przeszkadzają dane makroekonomiczne, które od kilku dni są łaskawe dla posiadaczy akcji. Oczywiście ryzyko drugiego dna recesji pozostaje równie wysokie co w sierpniu, ale ostatnie publikacje wypadły nieco lepiej od prognoz analityków.
Tymczasem w piątek znów zabraknie istotnych publikacji gospodarczych, co skazuje rynek na wpływ tzw. sentymentu. Ten jak na razie pozostaje umiarkowanie dobry, na co wpłynęły informacje z Japonii. Dynamikę PKB za drugi kwartał zrewidowano w górę z 0,1% kdk do 0,4% kdk. Równocześnie rząd ogłosił zwiększenie wydatków publicznych o 920 miliardów jenów (11 mld USD), co ma podkręcić zerową obecnie dynamikę konsumpcji. Giełda w Tokio zareagowała wzrostem o 1,5%.
Za to Europejczycy martwią się stanem swoich banków. To efekt niepotwierdzonej informacji, jakoby Deutsche Bank chciał pozyskać z rynku dziewięć miliardów euro. Doniesienia te pojawiły się jednak już w czasie wczorajszej sesji w Nowym Jorku i zostały uwzględnione w cenach akcji.
O godzinie 13:40 kontrakty terminów na indeksy S&P500 oraz Nasdaq100 były notowane po 0,3% wyżej niż wczoraj, co pozwala spodziewać się umiarkowanych wzrostów na początku sesji za Atlantykiem.
K.K.
Teoretycznie indeks S&P500 zmierza w kierunku wakacyjnych maksimów z czerwca i początku sierpnia. Na przekór statystykom inwestorzy liczą na dobry wrzesień, który złagodziłby negatywne oblicze trzeciego kwartału. Dlatego zarządzający funduszami oraz maklerzy z Wall Street są zdeterminowani, by w tym miesiącu podnieść wyceny akcji.
Jak na razie w zadaniu tym nie przeszkadzają dane makroekonomiczne, które od kilku dni są łaskawe dla posiadaczy akcji. Oczywiście ryzyko drugiego dna recesji pozostaje równie wysokie co w sierpniu, ale ostatnie publikacje wypadły nieco lepiej od prognoz analityków.
Tymczasem w piątek znów zabraknie istotnych publikacji gospodarczych, co skazuje rynek na wpływ tzw. sentymentu. Ten jak na razie pozostaje umiarkowanie dobry, na co wpłynęły informacje z Japonii. Dynamikę PKB za drugi kwartał zrewidowano w górę z 0,1% kdk do 0,4% kdk. Równocześnie rząd ogłosił zwiększenie wydatków publicznych o 920 miliardów jenów (11 mld USD), co ma podkręcić zerową obecnie dynamikę konsumpcji. Giełda w Tokio zareagowała wzrostem o 1,5%.
Za to Europejczycy martwią się stanem swoich banków. To efekt niepotwierdzonej informacji, jakoby Deutsche Bank chciał pozyskać z rynku dziewięć miliardów euro. Doniesienia te pojawiły się jednak już w czasie wczorajszej sesji w Nowym Jorku i zostały uwzględnione w cenach akcji.
O godzinie 13:40 kontrakty terminów na indeksy S&P500 oraz Nasdaq100 były notowane po 0,3% wyżej niż wczoraj, co pozwala spodziewać się umiarkowanych wzrostów na początku sesji za Atlantykiem.
K.K.



Dodaj komentarz