2009-05-08 07:30 Źródło: POLSKA Dziennik Łódzki
W Łodzi nie budują mieszkań
Będzie coraz mniej mieszkań. W woj. łódzkim gwałtownie spada liczba
rozpoczętych inwestycji i wydanych pozwoleń na budowę. Deweloperzy w
naszym regionie niemal zawiesili działalność. I nie ma co liczyć, że
zaczną budować w tym roku.
Dane z woj. łódzkiego są fatalne. Jak podaje Urząd Statystyczny, w pierwszym kwartale 2009 r. budowlańcy oddali zaledwie 1529 mieszkań, o 8,6 proc. mniej niż przed rokiem. A z każdym następnym miesiącem może być tylko gorzej. Skąd ta pewność?
Od stycznia do końca marca urzędy z naszego województwa wydały tylko 2449 pozwoleń na budowę. To wynik gorszy o 18,6 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2008 r.
W pierwszym kwartale rozpoczęto budowę zaledwie 1035 mieszkań - 900 mniej niż w 2008 r.! Z tego aż 88 proc. to inwestycje indywidualne, czyli budowane własnymi siłami domki jednorodzinne.
To pokazuje, jak śladowe są obecnie poczynania deweloperów, zajmujących się budownictwem wielorodzinnym. Działające na naszym rynku przedsiębiorstwa zajmują się niemal wyłącznie kończeniem rozpoczętych inwestycji. I już w tej chwili deklarują wykorzystanie mocy produkcyjnych na poziomie zaledwie 73 proc.
- Sytuacja jest dramatyczna - smuci się Paweł Grząbka z działającej na rynku nieruchomości firmy doradczej CEE Property. - W tym roku deweloperzy nie rozpoczną 85 zaplanowanych inwestycji. Tego nie widać aż tak bardzo w statystykach GUS, bo wyniki zawyża budowa domów jednorodzinnych. W tym przypadku niewiele się zmienia, mimo kryzysu. Prywatnym inwestorom wciąż relatywnie łatwo o kredyt. Natomiast deweloperzy zostali kompletnie odcięci od pieniędzy. Banki nie chcą kredytować ich działalności. Z naszych rozmów z finansistami wynika, że sytuacja na pewno nie zmieni się do końca tego roku - dodaje Grząbka.
Jego zdaniem, do grudnia będą się jeszcze sprzedawały projekty już rozpoczęte, dlatego ceny nowych mieszkań mogą jeszcze spaść o 5 proc. W Łodzi za metr kwadratowy nowego M przeciętnie płacimy dziś 5,2 tys. zł, o prawie tysiąc mniej niż na początku 2008 r.
Natomiast zaniechanie inwestycji, z którym mamy do czynienia obecnie, może doprowadzić do sporego głodu mieszkaniowego już od początku 2010 r. Niestety, jest silna obawa, że firmy deweloperskie bezwzględnie wykorzystają sztuczne zaniżenie podaży i - tak jak 3 lata temu - będą próbować podnosić ceny. Zdaniem Grząbki, nie powtórzy się jednak sytuacja, gdy mieszkania drożały w tempie 50 proc. rocznie. Jego zdaniem skala podwyżek zamknie się w kilkunastu procentach.
Statystyki dla woj. łódzkiego wyglądają jeszcze gorzej, jeśli porównać nas z innymi regionami. GUS podaje, że w pierwszym kwartale w Polsce wydano 43,6 tys. pozwoleń na budowę, czyli o 13 proc. mniej niż rok temu.
Jednocześnie jednak w całym kraju oddano w tym czasie do użytku 41,8 tys. mieszkań, a to wynik o 18,1 proc. lepszy niż w 2008 r.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka
Dane z woj. łódzkiego są fatalne. Jak podaje Urząd Statystyczny, w pierwszym kwartale 2009 r. budowlańcy oddali zaledwie 1529 mieszkań, o 8,6 proc. mniej niż przed rokiem. A z każdym następnym miesiącem może być tylko gorzej. Skąd ta pewność?
Od stycznia do końca marca urzędy z naszego województwa wydały tylko 2449 pozwoleń na budowę. To wynik gorszy o 18,6 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2008 r.
W pierwszym kwartale rozpoczęto budowę zaledwie 1035 mieszkań - 900 mniej niż w 2008 r.! Z tego aż 88 proc. to inwestycje indywidualne, czyli budowane własnymi siłami domki jednorodzinne.
To pokazuje, jak śladowe są obecnie poczynania deweloperów, zajmujących się budownictwem wielorodzinnym. Działające na naszym rynku przedsiębiorstwa zajmują się niemal wyłącznie kończeniem rozpoczętych inwestycji. I już w tej chwili deklarują wykorzystanie mocy produkcyjnych na poziomie zaledwie 73 proc.
- Sytuacja jest dramatyczna - smuci się Paweł Grząbka z działającej na rynku nieruchomości firmy doradczej CEE Property. - W tym roku deweloperzy nie rozpoczną 85 zaplanowanych inwestycji. Tego nie widać aż tak bardzo w statystykach GUS, bo wyniki zawyża budowa domów jednorodzinnych. W tym przypadku niewiele się zmienia, mimo kryzysu. Prywatnym inwestorom wciąż relatywnie łatwo o kredyt. Natomiast deweloperzy zostali kompletnie odcięci od pieniędzy. Banki nie chcą kredytować ich działalności. Z naszych rozmów z finansistami wynika, że sytuacja na pewno nie zmieni się do końca tego roku - dodaje Grząbka.
Jego zdaniem, do grudnia będą się jeszcze sprzedawały projekty już rozpoczęte, dlatego ceny nowych mieszkań mogą jeszcze spaść o 5 proc. W Łodzi za metr kwadratowy nowego M przeciętnie płacimy dziś 5,2 tys. zł, o prawie tysiąc mniej niż na początku 2008 r.
Natomiast zaniechanie inwestycji, z którym mamy do czynienia obecnie, może doprowadzić do sporego głodu mieszkaniowego już od początku 2010 r. Niestety, jest silna obawa, że firmy deweloperskie bezwzględnie wykorzystają sztuczne zaniżenie podaży i - tak jak 3 lata temu - będą próbować podnosić ceny. Zdaniem Grząbki, nie powtórzy się jednak sytuacja, gdy mieszkania drożały w tempie 50 proc. rocznie. Jego zdaniem skala podwyżek zamknie się w kilkunastu procentach.
Statystyki dla woj. łódzkiego wyglądają jeszcze gorzej, jeśli porównać nas z innymi regionami. GUS podaje, że w pierwszym kwartale w Polsce wydano 43,6 tys. pozwoleń na budowę, czyli o 13 proc. mniej niż rok temu.
Jednocześnie jednak w całym kraju oddano w tym czasie do użytku 41,8 tys. mieszkań, a to wynik o 18,1 proc. lepszy niż w 2008 r.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka









Dodaj komentarz