REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W Ameryce przybywa zawodowców grających na krótko

Krzysztof Kolany2010-02-22 13:15główny analityk Bankier.pl
publikacja
2010-02-22 13:15
Dodaj Bankier.pl w Google
Zawodowi spekulanci grający na chicagowskim CME pomimo ostatnich wzrostów jak jeden mąż obstawiają dalsze spadki notowań amerykańskich akcji. Choć działania te nie gwarantują realizacji spadkowego scenariusza, to jednak kwestionują panujący w mediach optymizm i powszechne ponoć przekonanie o kontynuacji „hossy”.

Rozpoczęta w połowie stycznia fala spadków na nowojorskich giełdach chyba nikogo nie zaskoczyła. Największe niedźwiedzie o przecenie mruczały już od kilku miesięcy, a wielu analityków zwracało uwagę na rozczarowanie inwestorów wynikami kwartalnymi spółek, które przecież w przeważającej mierze okazały się „lepsze od oczekiwań”. Mimo to ze swych wielomiesięcznych szczytów indeks S&P500 zaliczył spadek o blisko 10%, co było najpoważniejszą przeceną od początku rozpoczętej w marcu 2009 fali wzrostów. Ale od minimów z początku miesiąca S&P500 skorygował przeszło 60% ostatnich spadków, co dodało otuchy posiadaczom akcji. Na rynku zaczęły się pojawiać opinie, że to koniec korekty i że czekają nas nowe szczyty i dwucyfrowe stopy zwrotu za cały rok.

Tyle że ten optymistyczny scenariusz czeka konfrontacja z twardą rzeczywistością i wygórowanymi oczekiwaniami wielu uczestników rynku. Tymczasem pewna i to dość znacząca grupa mocno powątpiewa we wzrosty i stawia spore pieniądze na obóz niedźwiedzi. Tzw. duzi spekulanci (non-commercials) handlujący kontraktami terminowymi na indeks S&P500 od początku roku otworzyli w sumie 67,5 tysiąca krótkich pozycji (każdy kontrakt opiewał średnio na ok. 275.000$). Według najświeższych danych grupa profesjonalnych inwestorów (głównie fundusze hedgingowe i zawodowi traderzy) mogła się pochwalić krótką pozycją netto na tym instrumencie opiewającą na 67.908 kontraktów – to najwięcej w tym stuleciu.

Notowania S&P500 (prawa oś) oraz pozycja netto spekulantów (lewa oś). Źródło: dane CFTC

Pojawia się więc pytanie o wnioski płynące z tej obserwacji. Otóż zawodowi spekulanci „shortowali” amerykańskie akcje już od czerwca 2009 roku. Wówczas odwrócenie pozycji netto (z długiej na krótką) zwiastowało początek letniej korekty. Jednak w lipcu indeksy dość sensacyjnie zawróciły i skierowały się na północ, do stycznia rosnąc w sumie aż o 30%. To jednakże nie zniechęciło „niekomercyjnych”, który przez te wszystkie miesiące wzrostów konsekwentnie grali na krótko. Zawahali się tylko raz: na początku stycznia część graczy dała się zwieść noworocznej euforii, zamykając wiele stratnych pozycji. Ale był to fałszywy „sygnał kupna” i gdy ostatni pesymiści skapitulowali, rynek dynamicznie ruszył na południe. Ten ruch zaowocował rekordową pozycją krótką po stronie profesjonalnych spekulantów.

Notowania S&P500 (prawa oś) oraz pozycja netto spekulantów (lewa oś). Źródło: dane CFTC

Na każdym innym rynku monitorowanym przez amerykański nadzór giełdowy taka sytuacja kazałaby się spodziewać wzrostów. Inwestorzy realizujący zyski z krótkich pozycji musieliby odkupić kontrakty, co prowadziłoby do wzrostu cen. Jednakże obserwowana przez nad grupa jest stosunkowo nieliczna (odpowiada tylko za 30% LOP) i sama raczej nie jest w stanie pokierować całym rynkiem (w tym także znacznie płynniejszym rynkiem kasowym na NYSE i Nasdaqu). W przeszłości zachowania zawodowych graczy pozwalały przewidzieć wydarzenia na amerykańskich parkietach. Nagłe odwrócenie pozycji w maju 2007 roku ostrzegało przed spadkami z lipca i sierpnia i zwiastowały początek bessy. Z drugiej strony ekstremalna pozycja długa z października 2008 zapowiadała silne (lecz nietrwałe) odbicie. Za to zupełnie nietrafionym sygnałem były krótkie pozycje traderów w lutym 2009. Skuteczność tego wskaźnika nie jest więc rewelacyjna, ale nad takim pesymizmem istotnej grupy inwestorów nie można przejść obojętnie.

W mojej opinii ta rekordowo duża krótka pozycja amerykańskich traderów jest potwierdzeniem tezy, że trwające od dwóch tygodni wzrosty są jedynie korekcyjnym odbiciem po przecenie z końcówki stycznia i początku lutego. Już najbliższe dni przyniosą odpowiedź na pytanie, czy giełdowe byki zdołają sforsować okolice poziomu 1100 punktów czy też indeks S&P500 podąży w stronę trzycyfrowych wartości.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~ss
a doniesienia spiegla o pomocy dla grecji okazały się lipą
~chojnak
Jako zadeklarowany 'niedźwiedź' z FW uważam, że nasza giełda będzie kulawa dopóki nie wprowadzą krótkiej sprzedaży na WIGu20 - ustawianie się na zarabianiu na kasowym wyłącznie na wzrostach to jak jazda samochodem i skręcanie wyłącznie w prawo !

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki