W piątek amerykańskie giełdy zyskały po przeszło 3% - w ten sposób nowojorscy inwestorzy uczcili nowy rok, który w powszechnej opinii ma być lepszy od ostatnich 12 miesięcy. W tym czasie indeks S&P500 spadł o 38%, co było najgorszym wynikiem od 70 lat.
Jednak już w poniedziałek część uczestników rynku postanowiła zrealizować zyski wypracowane w trakcie sześciotygodniowego odbicia. Umiarkowaną zachętą do kupowania akcji była niedzielna informacja o planach nowej administracji. Jeden z doradców prezydenta-elekta Baracka Obamy powiedział, że rząd przyzna klasie średniej oraz przedsiębiorcom ulgi podatkowe kosztujące budżet 310 mld dolarów. Kolejne 465 mld $ ma zostać wydane na pakiet inwestycji infrastrukturalnych.
Ekonomiści są jednak dość sceptyczni co do skuteczności tych planów. Kontrowersji nie budzi ogromne zwiększenie deficytu budżetowego i długu publicznego Stanów Zjednoczonych. Wątpliwości dotyczą decyzji Amerykanów. Eksperci boją się, że ludzie zachowają się racjonalnie i otrzymaną gotówkę przeznaczą na spłatę zadłużenia lub zwiększą oszczędności zamiast przeznaczyć ją na konsumpcję.
Ponadto rynkowi akcji ciążą coraz niższe prognozy zysków giełdowych spółek. Analitycy spodziewają się, że w pierwszej połowie 2009 wyniki finansowe amerykańskich blue chipów jeszcze się pogorszą. Dzisiaj specjaliści z firmy Sanford C. Bernstein obniżyli prognozy zysków dla operatorów telefonii komórkowej – akcje AT&T oraz Verizon Communications tanieją po przeszło 4%.
W efekcie po godzinie handlu pod kreską znalazły się wszystkie główne nowojorskie indeksy. Dow Jones traci 0,7%, schodząc do poziomu 8.968 pkt. S&P500 spada o 0,8%, notując wynik 925 pkt. Nasdaq zniżkuje o 1,2%, osiągając wartość 1.613 pkt.,
K.K.




























































