— Trybunał nie ma narzędzi do zbadania tematu. Arbitrzy nie są w stanie dociec racji stron. Trybunał uzna tę drogę sądową za niezasadną i nie wyda orzeczenia na korzyść żadnej ze stron — uważa nasze źródło.
Także zastępca przewodniczącego komisji śledczej ds. PZU, poseł Jan Bury z PSL nie wyklucza, że Trybunał uzna, iż nie jest władny do orzekania w tej sprawie.
— Moim zdaniem Trybunał ma poważny problem i czeka na werdykt komisji śledczej — mówi Jan Bury.
Trybunał może wydać wyrok oddalający powództwo złożone przez Eureko jako niezasadne nie tylko przed rozpoczęciem postępowania, ale także po jego zakończeniu.
— Bardzo często sąd wstępnie rozpoznaje sprawę merytorycznie, aby nie opóźniać jej biegu, a jednocześnie bada jej właściwość — wyjaśnia Zbigniew Szychowski, prezes Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarki Morskiej w Gdyni.
Pozew przeciwko stronie polskiej trafił do Trybunału Arbitrażowego w Londynie w październiku 2002 r. Eureko zarzuca w nim polskiemu Skarbowi Państwa naruszenie interesów inwestora w 82 sytuacjach. Przedstawiciele holenderskiej spółki zarzucają stronie polskiej niewywiązywanie się z umów prywatyzacyjnych. W szczególności wskazują na umowę dodatkową z 2001 r. Zakładała ona zbycie w drodze oferty publicznej 21 proc. akcji PZU na rzecz Eureko do końca 2001 r.
Orzeczenia londyńskiego sądu arbitrażowego oczekiwano już na początku tego roku. Minister Skarbu Państwa Jacek Socha uzasadniał konieczność szybkiego podpisania ugody z Eureko przygotowanej pod koniec 2004 r. obawami przed przegraną w Trybunale i koniecznością zapłaty odszkodowania. Według spekulacji prasowych, Polska miałaby zapłacić w przypadku porażki od kilkuset mln do 1 mld euro. Wyrok miał zapaść w kilka tygodni po zakończeniu rozprawy, na początku tego roku. Ale Trybunał wciąż wstrzymuje się z decyzją.
Marta Chmielewska
Więcej na ten temat w "Gazecie Finansowej".



























































