Ostatnie dni są okresem niezwykłej aktywności agencji ratingowych. W minionym tygodniu Moody's Investors Service obciął ocenę wiarygodności Irlandii oraz umieścił na liście obserwacyjnej Stany Zjednoczone, Hiszpanię i Grecję. Z kolei Standard & Poor's zagroziło obniżeniem oceny Belgii.
Na początku tego tygodnia pojawiły się pogłoski, że Francja może zostać pozbawiona elitarnego ratingu AAA. We wtorek Moody's umieścił na liście obserwacyjnej Portugalię, która jest niemalże murowanym kandydatem do podzielenia losu, jaki spotkał Grecję i Irlandię. Również we wtorek Fitch Ratings poinformował o umieszczeniu Grecji na liście obserwacyjnej. Ewentualne obniżenie oceny papierów ateńskiego rządu będzie oznaczało spadek ich ratingu do „śmieciowego”.
Perspektywa masowego obniżenia ratingów krajów strefy euro negatywnie wpływa na postawę wspólnej waluty. Z tego powodu mijające dni przyniosły rekordowe umocnienie franka, postrzeganego przez inwestorów za bezpieczną lokatę niepewnych czasach. Szwajcarskiej waluty nie zdołały zatrzymać gorsze od oczekiwań dane o eksporcie w listopadzie. Spadek sprzedaż za granicę może negatywnie oddziaływać na wyniki produktu krajowego brutto.
Przed 9.30 frank umacniał się wobec euro o niemal 0,2 proc. Kurs pary wynosił 1,2532 franka. Wcześniej spadał do 1,2522 franka, co było najniższym wynikiem w historii. Frank zyskiwał niemal 0,2 proc. w stosunku do złotego. Kurs pary kształtował się na poziomie 3,1826 złotego. Był to najwyższy poziom od marca 2009 roku.
Mimo negatywnych nastrojów w strefie euro wspólna waluta umacniała się wobec dolara. Kurs pary rósł o 0,3 proc. i wynosił 1,3142 dolara. Słaba postawa dolara może wynikać z obaw o ostateczny szacunek produktu krajowego brutto w trzecim kwartale. Prognozy są dosyć wymagające, co zwiększa prawdopodobieństwo rozczarowania. Zgodnie z oczekiwaniami wzrost gospodarczy powinien wynieść 2,9 proc. w ujęciu annualizowanym. W poprzednim kwartale było to 1,7 proc.
P.L.






























































