Kwiecień był pierwszym od prawie roku miesiącem, gdy dolar zdecydowanie umocnił się względem euro. „Zielony” umocnił się wówczas prawie 1% i tyle samo amerykańska waluta zyskała już w maju.
Większość analityków takie zachowanie kursu dolara tłumaczy zmianami zachodzącymi na rynku obligacji, gdzie spadają ceny rządowych papierów dłużnych, co oznacza wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych ze strony Rezerwy Federalnej. Również niektórzy przedstawiciele Fed-u powoli zmieniają retorykę na bardziej „jastrzębią”.
Tymczasem w czwartek o godzinie 10:00 jedno euro można było zamienić na 1,5476 dolara, czyli o 0,2% mniej niż na zamknięciu wczorajszych kwotowań. Umocnił się też jen, który zyskał 0,3% względem euro i 0,1% w stosunku do dolara.
Dzisiaj europejskiej walucie dodatkowo zaszkodziły dane z Niemiec, gdzie w kwietniu sprzedaż detaliczna spadła realnie o 1,7% m/m. Dane te potwierdzają dwuznaczną sytuację niemieckiej gospodarki, której eksport radzi sobie bardzo dobrze pomimo mocnego euro, zaś wydatki konsumentów maleją pod wpływem bardzo wysokiej (jak na Niemcy) inflacji.
K.K.





























































