REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

To jeszcze nie jest koniec bessy

2009-04-16 08:10
publikacja
2009-04-16 08:10
Dodaj Bankier.pl w Google
Z Wiesławem Rozłuckim, prezesem GPW w latach 1991-2006, rozmawia Paweł Rożyński.

Czy wzrost cen akcji na giełdach o średnio 30 proc. od początku marca oznacza koniec kryzysu i początek nowej hossy? A może to odreagowanie wcześniejszych spadków, po którym mogą przyjść jeszcze większe?
Nie wygląda to na początek hossy ani koniec kryzysu, choć dzisiejsze prognozy są obarczone o wiele większym ryzykiem błędu niż kiedykolwiek. Od kilkudziesięciu lat nie było tak wielkiego zagrożenia dla światowej gospodarki, ale i tak wielkiej, skoordynowanej interwencji państwowej. Nie wiadomo, jakie przyniesie efekty i w jakim czasie. Spodziewam się, że zanim nastąpi trwała poprawa, dojdzie jeszcze do fali spadków na giełdach. Nie powinny być one tak duże jak w lutym tego roku. Mogą być związane z publikowanymi wkrótce wynikami spółek za I kw. tego roku. Te wyniki będą gorsze dla większości przedsiębiorstw. Moim zdaniem ten fakt nie został jeszcze zdyskontowany w cenach akcji.

Inwestorzy mawiają, że jeśli taksówkarz radzi się ciebie, jakie akcje kupić, to czas uciekać z giełdy, bo idzie bessa. A jak się zorientować, że zaczyna się hossa?
Gdy bardzo negatywne wiadomości nie będą powodować spadku indeksów. Trudno jednak w ten sposób ocenić, czy zmienia się trend, bo na razie przestały do nas docierać bardzo złe informacje. Mówi się też, że bessa przechodzi w hossę, gdy ostatni już stracą nadzieję. Ponieważ tak źle jeszcze nie było, można mniemać, że niestety do hossy jeszcze nam trochę brakuje.

Ale ostatnia gwałtowna zwyżka cen akcji pokazała zaskakującą siłę giełd.

Pokazała tylko wielkie pokłady nadziei na poprawę sytuacji. W Polsce ta nadzieja jest nawet większa niż na Zachodzie. Kiedy widzę, że mocno rosną akcje uznawane za spekulacyjne, np. sektora wydobywczego czy z rynków wschodzących, to nie jest to jeszcze wzrost oparty na trwałych fundamentach. Inwestorzy instytucjonalni przestraszyli się, że pociąg już odjeżdża, takiej okazji już nie będzie i zaczęli kupować akcje.

Dlaczego nasz parkiet szybciej rośnie niż inne odpowiedniki w Europie i USA?
To typowe, że akcje na mniejszych i mniej dojrzałych giełdach szybciej rosną, ale i szybciej spadają, gdy nastroje się pogorszą.

Kiedy wróci na trwałe koniunktura na giełdzie?

Ponieważ giełda reaguje zwykle z półrocznym wyprzedzeniem w stosunku do realnej gospodarki, silne wzrosty możemy zobaczyć już jesienią. Będą antycypować spodziewane ożywienie w 2010 roku. W tym roku poprawy gospodarczej bym się nie spodziewał.

Czy długo inwestorzy będą czekać na odrobienie strat?
Ci, co kupowali akcje i jednostki uczestnictwa TFI w szczycie hossy, mogą się nie doczekać. Takie poziomy indeksów jak przed dwoma laty prędko nie wrócą. Tak jak życie i inwestowanie na kredyt. Pieniądz nie będzie już tak tani i łatwo dostępny, a więc światowa gospodarka będzie wolniej rosnąć. O połowę wolniejszy wzrost PKB oznacza w uproszczeniu o połowę niższą wycenę spółek. Oczywiście mogą znów powstać bąble spekulacyjne, a wtedy wszystko możliwe. Możliwe jest średnie tempo wzrostu WIG20 na poziomie 10-15 proc. rocznie, ale przed kryzysem było to 25-30 proc. rocznie. Generalnie więc na giełdzie już tyle zarabiać się nie będzie, ale to i tak dwa, trzy razy więcej niż zarobek na lokatach bankowych.

Czy akcje i jednostki uczestnictwa w TFI są już tanie? Czy warto kupować?

Jak się dziś kupuje, to się prędzej czy później zarobi. Dla mnie to nie ulega wątpliwości. Pozostaje tylko pytanie, czy prędzej, czy później. Myślę, że to już czas na stopniowe, powtarzam stopniowe, zwiększanie portfela akcji. Może jeszcze ceny spadną, ale nie należy się tym przejmować. Trzeba powiedzieć jasno: powrót hossy jest tylko kwestią czasu. Bywała już gorsza dekoniunktura na warszawskiej giełdzie, a jednak od początku lat 90. WIG wzrósł 20-krotnie.

Znany inwestor i jeden z najbogatszych ludzi świata Warren Buffett mawiał: "Nie inwestuję w coś, czego nie rozumiem". Ta strategia pozwoliła mu uniknąć strat w dobie bańki internetowej. Teraz jednak nie uniknął kosztownych wpadek. Jaka powinna być strategia oszczędzania w dobie tak ciężkiego kryzysu?
Podstawa to jak największa dywersyfikacja oszczędności: obligacje, lokaty, fundusze, akcje, ziemia. Na giełdzie zalecałbym posiadanie akcji dziesięciu spółek z różnych branż i co najmniej 5-letni horyzont inwestycyjny. Mniej spółek i koncentracja na jednej branży to duże ryzyko strat na tak niepewnym rynku.

Czy wróci moda na akcje i fundusze?
Przede wszystkim nie chciałbym tego. Zaangażowanie i wiara w akcje była przesadna i to właśnie zaowocowało kryzysem. Wydawało się, że giełda to maszynka do robienia pieniędzy. Staruszka przychodziła do banku, a pracownica namawiała ją na fundusz akcji małych spółek japońskich. Wiele funduszy musiało zamykać zapisy z powodu wielkiego popytu - nie miały już w co inwestować. To nie była normalna sytuacja.

Drobni inwestorzy sparzyli się mocno, TFI ograniczyły inwestycje, a tacy giganci jak Leszek Czarnecki, Michał Sołowow czy Ryszard Krauze ponieśli olbrzymie straty. Kto będzie nadawał ton giełdzie w najbliższym czasie?

Dysponujące stałym dopływem gotówki fundusze emerytalne. Wielcy inwestorzy, jak ci, o których Pan wspomniał, nie odzyskają już tej pozycji, co przed kryzysem. Oczywiście tzw. drobni ciułacze prędzej czy później zaczną wracać. Jeżeli rozsądny i ostrożny człowiek trzyma pieniądze na 5-procentowej lokacie i widzi, że "głupi" sąsiad zarobił w rok 30 proc. na giełdzie, to zacznie się łamać. I dojdzie do wniosku, że trzeba iść z trendem. Trudno się temu oprzeć.

/ Polska
Źródło:
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~rocky
Oczywiscie ze to nie jest koniec bessy
~GPW - WARSAW
Już po bessie!
Andrzej Stec

– Mamy wyraźne sygnały przełamania długoterminowego trendu spadkowego potwierdzone zwiększonym wolumenem obrotu i klasyczną formacją odwrócenia trendu – ogłosili analitycy ING Securities. Zwracają jednak uwagę na wykupienie rynku i ważne opory.

Obecnie inwestorzy zapatrzenia
Już po bessie!
Andrzej Stec

– Mamy wyraźne sygnały przełamania długoterminowego trendu spadkowego potwierdzone zwiększonym wolumenem obrotu i klasyczną formacją odwrócenia trendu – ogłosili analitycy ING Securities. Zwracają jednak uwagę na wykupienie rynku i ważne opory.

Obecnie inwestorzy zapatrzenia są w USA. A tam ostatnio zawitała prawdziwa wiosna. S&P500 wzrósł przez miesiąc o 25 proc. Kupujący z dnia na dzień tracą jednak siły. Przybywa też spekulantów, którzy realizują wysokie zyski.

„Średnioterminowy trend wzrostowy w USA jest kontynuowany, ale widać już oznaki zmęczenia strony popytowej. Dynamika trendu wyraźnie zmniejszyła się co wyraża obawy uczestników tego rynku o dalsze losy sytuacji gospodarczej. Prognozy na przyszłość, co prawda po publikacji beżowej księgi nieco się rozjaśniły jednak nadal nie wiadomo kiedy dokładnie można oczekiwać istotnego przełomu w kształtowaniu się zachowań konsumenckich i sytuacji sektora finansowego” – czytamy w porannym komentarzu analityków ING Securities.

Nasz rynek na tym tle wygląda na razie całkiem dobrze, choć obecnie – według ekspertów ING - pewnym ryzykiem dla nowo otwieranych pozycji jest silne wykupienie oraz bliskość ważnych stref podażowych na indeksie WIG.
„Z punktu widzenia technicznego na GPW mamy z jednej strony wyraźne sygnały przełamania długoterminowego trendu spadkowego potwierdzone zwiększonym wolumenem obrotu i klasyczną formacją odwrócenia trendu. Z drugiej strony wspomniane wyżej wykupienie i opory. Wydaje się że obecnie popyt nie będzie już tak agresywny jak poprzednio” – czytamy w komentarzu.

Na razie jednak trudno prognozować kiedy i z jakiego poziomu dojdzie do schłodzenia notowań. „Dopóki notowania indeksu Wig znajdują się powyżej przyśpieszonej linii trendu wzrostowego na wykresie w układzie minutowym trudno oczekiwać istotnego osłabienia notowań. Dopiero spadek poniżej 27.5 tys. pkt. może uaktywnić podaż” – prognozuje ING Securities.

Co dalej? Wczoraj za oceanem pozytywnie wyróżniły się akcje JP Morgan Chase. Spółka na dzisiaj rano zaplanowała publikację wyników finansowych za pierwszy kwartał (akcje banku zyskiwały na wartości 7 proc.). „Nastroje w końcowej fazie sesji poprawił comiesięczny raport FEDu tzw. Beżowa Księga. Według FEDu kurczenie się gospodarki w ostatnim miesiącu miało niższą dynamikę w porównaniu z poprzednio badanym okresem. Te pozytywne zjawisko dotyczyło przede wszystkim dużych regionów gospodarki USA. Nadal jednak w wielu gałęziach gospodarki odnotowano dalsze pogorszenie” – relacjonują specjaliści z ING.
~Dr Wina
Nasza giełda pozwoli zarobić dużo więcej, niż 10-15 % rocznie.
Strategia inwestowania kup i trzymaj juz dawno przeszła do historii. Giełda w "nowych czasach" jakie przed nami będzie bardziej agreswyna - m.in. intradayowy handel. Szybkie obroty, łapanie okazji i wysoka elastyczność. Żadnego mrożenia pieniędzy w papierach.
Nasza giełda pozwoli zarobić dużo więcej, niż 10-15 % rocznie.
Strategia inwestowania kup i trzymaj juz dawno przeszła do historii. Giełda w "nowych czasach" jakie przed nami będzie bardziej agreswyna - m.in. intradayowy handel. Szybkie obroty, łapanie okazji i wysoka elastyczność. Żadnego mrożenia pieniędzy w papierach. Dzięki temu pojawi się wysoka zmienność na indeksach, a to pozwoli więcej zarobić, nawet, gdy indeks rocznie wzniesie się o rzeczone 10-15%.
Nikt nie będzie czekać aż znów pojawi się krzywa wznosząca sprzed 6 lat. Na giełdzie zarabia się tu i teraz. Kto obserwuje uważnie giełde ten widzi ile spółek rośnie, podczas gdy indeks konczy dzien na minusach. To zonacza, że zarabiac można juz teraz - nie czekając na koniec bessy. Bessa to wypadkowa rynku - akcje dotyczą poszczególnych spółek - nie indeksów. Kto tego nie rozumie - niech kupuje struktury.
~devill
Zgadzam się w wiekszosci ze stwierdzeniami autora. Niemniej jednak inwestycja na rynku kapitałowym to już nie bedzie polegac na kup i trzymaj. To przeszłość.
Raporty roczne spółek (maja czas do 30 czerwca) z pewnoscią uwidocznia trupy w szafie firm. Rynek finansowy ulegnie tez zmianą organizacyjnym i corporacyjnym.

Ja
Zgadzam się w wiekszosci ze stwierdzeniami autora. Niemniej jednak inwestycja na rynku kapitałowym to już nie bedzie polegac na kup i trzymaj. To przeszłość.
Raporty roczne spółek (maja czas do 30 czerwca) z pewnoscią uwidocznia trupy w szafie firm. Rynek finansowy ulegnie tez zmianą organizacyjnym i corporacyjnym.

Ja nie słucham analityków - oraz przedstawicieli firm inwestycyjnych, oni już byli bardziej słucham ludzi, którzy inwestują " swoje"
~s78
o tak panie rozłucki , czy to nie pan w 2007 piał ze szczęścia i mówił o silnym trendzie wzrostowym , to jeszcze nie koniec bessy to fakt , ale 2009 to dobry moment na zakup akcji .
~ted
madry facet to i madry artykul ,nic dodac nic ujac.
~Tessa
Ja też przeczytałam go z wielkim zainteresowaniem. Zrobiłam parę notatek aby w przyszłości wiedzieć co się zaczyna kręcić.
~m2
Dnia 2009-04-16 o godz. 09:05 ~Tessa napisał(a):
> Ja też przeczytałam go z wielkim zainteresowaniem. Zrobiłam
> parę notatek aby w przyszłości wiedzieć co się zaczyna
> kręcić.
nie wiedział, kiedy bessa się zaczęła i nie wie, kiedy się skończy

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki