REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

To jeszcze hossa czy już szaleństwo?

2017-06-19 22:44
publikacja
2017-06-19 22:44
Dodaj Bankier.pl w Google

Nowy tydzień inwestorzy z Wall Street rozpoczęli od wyniesienia Dow Jonesa i S&P500 na nowe historyczne maksima. Po raz pierwszy od września 2001 roku relacja cen akcji do uśrednionych zysków z ostatnich 10 lat przekroczyła astronomiczną wartość 30.

To jeszcze hossa czy już szaleństwo?
To jeszcze hossa czy już szaleństwo?
fot. Lucas Jackson / / FORUM

Hossa na amerykańskim rynku akcji trwa w najlepsze, mimo że wyceny są już kosmiczne. W poniedziałek Dow Jones zyskał 0,68%, S&P500 urósł o 0,83% i oba indeksy ustanowiły najwyższe w swej historii kursy zamknięcia.

Jeszcze mocniej – bo o 1,43% - wzrósł Nasdaq Composite napędzany drożejącymi spółkami technologicznymi. Ale akurat słynne „Fangi” (Facebook, Amazon, Netflix i Google) jeszcze nie odrobiły strat z  jednodniowej „korekty” sprzed kilku sesji. Akcje Apple – największej giełdowej spółki świata – podrożały w poniedziałek o niemal 3%, dając potężnego „kopa” nowojorskim indeksom.

„Wyceny spółek technologicznych nie są niskie, ale to zdaje się nie zniechęcać kupujących” - bardzo eufemistycznie skomentował sytuację Mark Luschini, główny strateg inwestycyjny w filadelfijskiej firmie Janney Montgomery Scott.

Dla porządku przypomnijmy: Alphabet (dawny Google) jest dziś wyceniany na 32-krotność zysków  za ostatnie cztery kwartały, Facebook  na ponad 40-krotność, Amazon na 187-krotność (!), Netflix na niemal 202-krotność (tak, serio). To już nie są wyceny „wysokie”, tylko szaleńczo wysokie.

Wakacje na giełdzie

Zresztą niemiłosiernie drogo jest na całym amerykańskim rynku. Wskaźnik CAPE (cyclical adjusted price to earnigns ratio - czyli wartość indeksu podzielona przez uśrednione i skorygowane o inflację zyski spółek przypadające na ten indeks) dla indeksu S&P500 po raz pierwszy od września 2001 roku przekroczył pułap 30. To więcej niż w szczycie giełdowego szaleństwa lat 20-tych zakończonych krachem w 1929. Wyżej wskaźnik ten znajdował się TYLKO od czerwca 1997 do września 2001, czyli podczas bańki internetowej i tuż po niej.

W poniedziałek za pretekst do wzrostów posłużyły też wypowiedzi Williama Dudleya. Szef nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej powiedział, że inflacja jest nieco niska, ale wzrośnie wraz z płacami i że najnowsze słabsze dane napływające z gospodarki USA raczej nie zniechęcą Fed do podnoszenia stóp procentowych. Wypowiedź  Dudleya pomogła akcjom banków – bankowy subindeks S&P zyskał 1,3%.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Tematy

Komentarze (26)

dodaj komentarz
1as
Historia lubi się powtarzać. Znowu bańka "internetowa"...Oj urwie łapki przy samych ramionach...
~23l
Szukajcie stałej pracy i kupcie ziemie. Kryzys nadchodzi.
pkc
nie ma czegoś takiego jak stała praca, oprócz pracy na własnej roli
kimdzongtusk
To nie jest hossa, tylko "idiotenhossa" , eliotowcy powiedzą, że to piata, ostatnia fala wzrostów, najbardziej szaleńcza i nieprzewidywalna , nikt nie jest w stanie przewidzieć, dokąd dopompują natomiast prawdopodobnie nie będzie korekty, jak to ma miejsce w zdrowych hossach ( w tym roku na rynkach zachodnich praktycznie To nie jest hossa, tylko "idiotenhossa" , eliotowcy powiedzą, że to piata, ostatnia fala wzrostów, najbardziej szaleńcza i nieprzewidywalna , nikt nie jest w stanie przewidzieć, dokąd dopompują natomiast prawdopodobnie nie będzie korekty, jak to ma miejsce w zdrowych hossach ( w tym roku na rynkach zachodnich praktycznie jeszcze korekty nie bylo ) tylko od razu nastąpi krach .
Moim prywatnym "faworytem, jeśli chodzi o balon, to NASDAQ.
markso
Korekta przed kryzysem to defacto bardziej zawsze "dystrybucja w słabe ręce" i myślę że to już się działo/dzieje. Wystarczy poczytać portale ekonomiczne, pooglądać telewizje ekonomiczne. Co prawda wg mnie ciągle jedynie Bloomberg trzyma klasę i się nie stoczył, ale to co dzisiaj się dzieje na CNBC, to jak wyglądają artykuły Korekta przed kryzysem to defacto bardziej zawsze "dystrybucja w słabe ręce" i myślę że to już się działo/dzieje. Wystarczy poczytać portale ekonomiczne, pooglądać telewizje ekonomiczne. Co prawda wg mnie ciągle jedynie Bloomberg trzyma klasę i się nie stoczył, ale to co dzisiaj się dzieje na CNBC, to jak wyglądają artykuły w BI , Forbsie czy nawet w naszym kraju na portalach finansowych : widać że robią co mogą. I tu jest właśnie przyczyna tego że kryzysy od 20 lat są coraz bardziej bolesne, oraz cykle koniunkturalne coraz dłuższe (mamy już 8 lat hossy : no jest to lekko niezdrowe i lekki kryzys by się przydał aby oczyścić rynek z nierentownych przedsiębiorców lecących na kredytach). A wszystko to dlatego że CEO w Bankach Inwestycyjnych, Funduszach Inwestycyjnych, nie mówiąc już o Funduszach Hedgingowych mają tyle $$ w porównaniu do "detalu " że nie ma tego co nawet porównywać. I dlatego jest to ciągle "czajenie się" ,bo każdy czuje że tym razem FED może nie uruchomić luzowania ilościowego.
~Piotr
Miliardy dolarów,euro,franków i czego tam jeszcze oni naprodukowali zamiast trafić do ludzi to trafiły do banksterki która pompuje indeksy śmiało do granic wytrzymałości. Ciekawe tylko jak przyjdzie co do czego jak oni zamierzają wyjść z pozycji? Bo jak wiadomo kupić nie problem, kupić dużo też nie problem ale sprzedać...? To jak Miliardy dolarów,euro,franków i czego tam jeszcze oni naprodukowali zamiast trafić do ludzi to trafiły do banksterki która pompuje indeksy śmiało do granic wytrzymałości. Ciekawe tylko jak przyjdzie co do czego jak oni zamierzają wyjść z pozycji? Bo jak wiadomo kupić nie problem, kupić dużo też nie problem ale sprzedać...? To jak z zabawą na weselu. Kilka osób w takt muzyki chodzi dookoła krzeseł których jest mniej niż uczestników zabawy. Na umówiony sygnał wszyscy siadają oczywiście ci którzy zdążą. Pytanie kto da sygnał i kto tym razem nie zdąży przycupnąć?
modulometer
Dopóki jest tani pieniądz to to bedzie tak trwać. Dopóki bank Szwajcarii uważa że frank jest przewartościowany i na siłę bedą go osłabiać to nie wyleją akcji Appla których nakupili pod korek. Trzeba wiedzieć ze to banki centralne mają w portfelach dużą część rynku akcji. Amerykańskich akcji. bez wsparcia ze strony banków centralnych Dopóki jest tani pieniądz to to bedzie tak trwać. Dopóki bank Szwajcarii uważa że frank jest przewartościowany i na siłę bedą go osłabiać to nie wyleją akcji Appla których nakupili pod korek. Trzeba wiedzieć ze to banki centralne mają w portfelach dużą część rynku akcji. Amerykańskich akcji. bez wsparcia ze strony banków centralnych już dawno mielibyśmy krach na giełdzie. A tak jest jak jest i dalej e wiadomo co banki z tym zrobią.
modulometer
A w co ludzie mają inwestować skoro wszystko jest już nieopłacalne? Złoto blizej historycznych maksimów niż minimów i w czasie osnących stóp ryzykowne krótkookresowo, obligacje - nieskooprocentowane, lokaty -lepiej nie pisać, srebro - wypadło praktycznie z obiegu . NBP już chyba srebra nie skupuje. Surowce na razie bez perspektyw.A w co ludzie mają inwestować skoro wszystko jest już nieopłacalne? Złoto blizej historycznych maksimów niż minimów i w czasie osnących stóp ryzykowne krótkookresowo, obligacje - nieskooprocentowane, lokaty -lepiej nie pisać, srebro - wypadło praktycznie z obiegu . NBP już chyba srebra nie skupuje. Surowce na razie bez perspektyw. skoro inwestuje się w to co jest a nie w to co chciałoby się żeby było to ludzie inwestują w akcje bo te najszybciej zyskują teraz na wartości. oczywiscie - to psychologia- ale faktem jest ze dopóki FED bedzie trzymał nad tym łapę to trudno bedzie o krach bo po prostu na razie nie ma alternatywy dla akcji. a ze to papierowe zyski i realne pieniadze w nie włożone... Who cares. przynajmniej teraz.
Rynek akcji na razi enie boi się jak widać niczego. Ani podwyzki stóp, ani deklaracji o ograniczeniu QE, ani masakrycznych wycen, ani zniechęcajacych sygnałów z gospodarki USA... Zobaczymy jak to wszystko się niedługo skończy i co bedzie katalizatoremwybuchu
karbinadel
NBP nigdy nie skupował srebra - które zresztą obecnie jest naprawdę tanie. Złoto nominalnie tanie nie jest, ale jeśli porównać siłę nabywczą dolara z czasów, gdy było np. po 800 USD/Oz. to się może okazać całkiem sensowną inwestycją. Przynajmniej jest jakiś konkret w garści, a nie wirtualna wydmuszka...

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki