|

Wahania kursy akcji Tauronu, mimo bardzo dużych obrotów, zawierały się w bardzo wąskim przedziale cenowym. Od najniższej do południa ceny 5,03 zł za akcję udało się popołudniu odrobić zaledwie jeden procent. Po 11:30 akcje notowane były po 5,11 gr, a więc niecały 1 proc. poniżej ceny z oferty. Po dojściu do tego poziomu, rozpoczęło się powolne osuwanie kursu, aby ostatecznie zakończyć się na poziomie 5,05 zł.
Obroty i zainteresowanie papierami Tauronu było duże. Właściciela zmieniły dziś akcje warte ponad 450 mln zł. Oznacza to, że w ponad dwumiliardowych obrotach całej giełdy udział Tauronu wyniósł niecałe 50 proc. Akcje sprzedawane były głównie przez pracowników spółki oraz drobnych akcjonariuszy, którzy nie mogli akceptować straty wynikłej z nieudanego debiutu energetycznego giganta.
Ekonomista Marek Zuber uważa, że nieudany debiut Tauronu odstraszy wielu drobnych inwestorów od giełdy papierów wartościowych. Akcje sprywatyzowanej spółki energetycznej zakończyły notowania na poziomie 5 złotych i 5 groszy, czyli poniżej ceny emisyjnej wynoszącej 5 złotych i 13 groszy.
Marek Zuber uważa, że dla części inwestorów dzisiaj zakończyła się przygoda z giełdą, co nie wróży dobrze prywatyzacji. Ekonomista przypuszcza, że to właśnie inwestorzy indywidualni zaniepokojeni niepewną sytuacją na rynkach przyczynili się do spadku cen akcji spółki.
Według eksperta któraś z dużych instytucji finansowych, widząc spadające notowania Tauronu, zaczęła je skupować zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią ministerstwa skarbu. Marek Zuber uważa, że bez włączenia się do gry takiego stabilizatora spadki byłyby jeszcze większe.
Źródło: IAR
W trakcie sesji w Warszawie kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy pozostawały po zielonej stronie z blisko 1 proc. wzrostem w stosunku do kiepskiego wtorkowego zamknięcia. Czym bliżej rozpoczęcia notowań za oceanem, tym szybciej malał optymizm i wiara w odbicie. Ostatecznie amerykańskie giełdy otworzyły się dość neutralnie - na małych minusach - co wobec przełamania istotnych poziomów wsparcia technicznego, skłoniło polskich inwestorów do pozbywania się akcji jeszcze na dzisiejszej sesji.
Ostatecznie cena Tauronu w pierwszym dniu notowań zamknęła się na poziomie 5,05 zł, co oznacza -1,56 proc. spadek w stosunku do ceny z oferty. Obroty wyniosły 908 959 030 zł, a większość z nich miała miejsce w pierwszych godzinach handlu. Najwyższą ceną płaconą za akcje energetycznego giganta było 5,14 zł, a najniższą 5,01 zł.
Giełdowy debiut Tauronu jest 11. w tym roku. Firma będzie 383. spółką notowana na na głównym parkiecie warszawskiej giełdy. Poprzednie duże prywatyzacyjne debiuty pozwoliły zarobić na otwarciu odpowiednio dla PZU i PGE 11,7 i 12,8 proc., dlatego oczekiwania wobec debiutu Tauronu były wysokie.
W ocenia analityków, kurs spółki miał dać zarobić na debiucie ok. 5 proc. Prognozy te były wydawane przed wczorajszą sesją na Wall Street, gdzie główne indeksy zanurkowały o ponad 3 proc, po czym zaczęto głośno mówić o ryzyku rozpoczęcia kolejnej bessy.
Aleksander Grad w czasie wystąpienia na GPW podkreślił, że cena debiutu, dowodzi że Skarb Państwa właściwie określił wartość sprzedawanych akcji, odnosząc się tym samym do sugestii, że Tauron jest sprzedawany zbyt tanio, lub zbyt drogo. Sugestie takie pojawiały się w mediach w ostatnim czasie. Na sali notowań GPW przy ul. Książęcej, inaczej niż w przypadku debiutu PZU, zabrakło premiera Donalda Tuska.
J.R.



























































