REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szefowie Próchnika znów wywożą się na taczkach

2008-04-01 07:30
publikacja
2008-04-01 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google
W wojnie o władzę w znanej spółce odzieżowej, którą toczą ze sobą akcjonariusze w Łodzi i Warszawie, kolejny raz posypały się głowy. Tymczasem w piątek notowania firmy na giełdzie sięgnęły dna.

Rada nadzorcza odwołała właśnie z zarządu dwóch wiceprezesów: Mikołaja Habita i Krzysztofa Okońskiego. Pierwszy kojarzony był z Elżbietą Sjoblom, inwestorką ze Skierniewic, która przed dwoma laty była najważniejszym udziałowcem Próchnika. Drugi głośno podważał prawo prezesa Jacka Pudły do zasiadania na najwyższym fotelu. Twierdził, że szefem firmy powinien zostać Konrad Wojterkowski.

Wojterkowski, prezydent działającej na rynku informatycznym firmy doradczej MCSI, przewodzi tzw. warszawskiej grupie akcjonariuszy Próchnika, która posiada ok. 10 proc. udziałów. Podobną siłą dysponuje "grupa łódzka", której szefuje Przemysław Andrzejczak, jeden z dyrektorów Urzędu Marszałkowskiego, pełnomocnik zarządu województwa ds. Euro 2012. W piątek grupa ta posadowiła na stanowisku wiceprezesa swojego kandydata, Krzysztofa Osieja, szefa firmy odzieżowej z Białej Podlaskiej.

W ostatnich miesiącach Próchnik był już świadkiem m.in. odwołania i ponownego powołania prezesa Pudły i wiceprezesa Okońskiego oraz licznych zmian w radzie nadzorczej. Szefowie firmy zarzucają sobie wzajemnie działania niezgodne z prawem i jest pewne, że najbliższe tygodnie przyniosą kolejne zmiany władz spółki.

Co ciekawe, według Konrada Wojterkowskiego, ostatnie wydarzenia nie mają nic wspólnego z wojną łódzko-warszawską. Jego zdaniem, o władzę pokłócili się między sobą sami łodzianie.

- Poczekam, aż się nawzajem powyrzynają, a później przejmę pełną kontrolę nad Próchnikiem. Najpóźniej do połowy roku wymienię cały zarząd i całą radę nadzorczą - deklaruje stanowczym głosem szef MCSI. Jak mówi, Próchnik jest dla niego atrakcyjny, bo jest tani, łatwo przejąć nad nim kontrolę (akcjonariat jest bardzo rozdrobniony, wystarczy skupić 20 procent udziałów), ma też pomysł, który może podźwignąć firmę z kolan, a jemu samemu dać pokaźny zarobek.

Na razie Próchnik zakończył ósmy rok z rzędu pod kreską i małą pociechą jest, że strata 3,4 mln zł była o milion mniejsza niż przed rokiem. Szwaczki Próchnika zarabiają ok. 1000 zł na rękę i należą do gorzej wynagradzanych na rynku.

POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki