Po złożeniu przez pożyczkodawcę sektora małych i średnich przedsiębiorstw, CIT Group, wniosku o bankructwo i rozpoczęcie procedury naprawczej, wtorek przyniósł kolejne niepokojące informacje. Szwajcarski bank UBS zanotował w minionym kwartale stratę w wysokości 564 milionów franków szwajcarskich. Analitycy spodziewali się, że instytucji uda się ograniczyć wspomnianą stratę do 337 milionów franków.
Tymczasem w Wielkiej Brytanii rząd po raz kolejny wspomoże Royal Bank of Scotland, tym razem kwotą 25,5 miliardów funtów. Z kolei Lloyds Banking Group zamierza pozyskać z emisji praw poboru dodatkowe 13,5 miliardów funtów. Trudno się zatem dziwić, że przed godziną siedemnastą zdecydowanie w odwrocie znajdowały się również amerykańskie banki. Bank of America zniżkował o 0,6%, a Citigroup o 1,4%
Sytuacji nie polepszyły nawet dobre odczyty danych makroekonomicznych. Liczba zamówień na dobra trwałego użytku wzrosła we wrześniu o 1.4% m/m w porównaniu z sierpniowym wskazaniem –2,6% m/m. Analitycy oczekiwali odczytu na poziomie 1% m/m. Dynamika zamówień w przemyśle wzrosła za to z –0,8% m/m do 0,9% m/m, czyli jedynie 0,1% poniżej prognoz.
„Rynek ignoruje wszelkie pozytywne sygnały, z kolei bardzo nerwowo reaguje na wszelkie choćby w niewielkim stopniu niepokojące dane. Patrząc jednak całościowo, sektor bankowy zaprezentował w większości lepsze od oczekiwań wyniki finansowe. Ta sztuka nie udała się UBS, ale jeszcze miesiąc temu rynek uznałby, że to problem wyłącznie na skalę europejską”, uważa David Katz z Matrix Asset Advisors.
Od tegorocznego maksimum osiągniętego 19. października, S&P 500 dzieli już ponad 5%. Poza omówionym sektorem bankowym głośno było dzisiaj o Intelu, dla którego rekomendację obniżył Morgan Stanley. Spółka zniżkowała o 3,6%. Wśród indeksów S&P 500 stracił 0,5% i spadł do poziomu 1038,1 punktów, Nasdaq Composite spadł o 0,6% do 2037 punktów, a DJIA o 0,4% do 9747,4 punktów.
TW































































