2004-03-16 08:39 Źródło: Bankier.pl
Śledztwo w sprawie manipulacji kursem kontraktów może zostać umorzone
Prokuratura nadal prowadzi postępowanie w sprawie manipulacji kursem kontraktów terminowych na sesji 4 lutego Decyzja o tym, co dalej ze sprawą zostanie prawdopodobnie podjęta jeszcze w tym tygodniu, a według rzecznika prokuratury okręgowej postępowanie może zostać umorzone – informuje wtorkowe wydanie „Gazety Wyborczej”.
Przedstawiciele Komisji Papierów Wartościowych i Giełd nie chcieli komentować wypowiedzi rzecznika prokuratury, tłumacząc, że trzeba poczekać na ostateczną decyzję.
Cała sprawa dotyczy wydarzeń, które rozegrały się na GPW w dniu 4 lutego. Wtedy to kurs kontraktów terminowych zanotował w ciągu pięciu minut gwałtowne wahania. Po zbadaniu sprawy przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, jej przewodniczący orzekł, że wydarzenia, które zaszły na rynku miały charakter przestępczy, ustaliła także inwestora, który odniósł największe korzyści z całej sytuacji. Okazała się nim tajemnicza spółka z Wysp Dziewiczych, które właściciela do tej pory nie ustalono. Prasa informowała jednak o tym, kto złożył „pomyłkowe” zlecenia, które zachwiały rynkiem oraz kto był pełnomocnikiem tajemniczego inwestora. Według „Rzeczpospolitej” wszystkie osoby, które zidentyfikowano miały pracować w biurze maklerskim Banku Handlowego.
Przedstawiciele Komisji Papierów Wartościowych i Giełd nie chcieli komentować wypowiedzi rzecznika prokuratury, tłumacząc, że trzeba poczekać na ostateczną decyzję.
Cała sprawa dotyczy wydarzeń, które rozegrały się na GPW w dniu 4 lutego. Wtedy to kurs kontraktów terminowych zanotował w ciągu pięciu minut gwałtowne wahania. Po zbadaniu sprawy przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, jej przewodniczący orzekł, że wydarzenia, które zaszły na rynku miały charakter przestępczy, ustaliła także inwestora, który odniósł największe korzyści z całej sytuacji. Okazała się nim tajemnicza spółka z Wysp Dziewiczych, które właściciela do tej pory nie ustalono. Prasa informowała jednak o tym, kto złożył „pomyłkowe” zlecenia, które zachwiały rynkiem oraz kto był pełnomocnikiem tajemniczego inwestora. Według „Rzeczpospolitej” wszystkie osoby, które zidentyfikowano miały pracować w biurze maklerskim Banku Handlowego.


Dodaj komentarz