Pod wpływem rozczarowania niezbyt jastrzębim komunikatem amerykańskiego banku centralnego handlujący walutami pozbywali się dolara zamieniając go na euro. W rezultacie surowce stały się tańsze dla inwestorów dysponujących innymi niż dolar walutami.
Napływ gotówki na rynki surowcowe zwiększają też notowania ropy, która bije rekordy wszech czasów i kosztuje już ponad 140$ za baryłkę. Galopujące ceny „czarnego złota” pokazują niezdecydowanym inwestorom, że na rynkach surowcowym mogą zarobić więcej niż na akcjach czy obligacjach.
Wsparcie cenom miedzi dają też niewielkie zapasy tego metalu – dzisiejszy raport londyńskiej giełdy mówi o spadku rezerw o 150 ton, do poziomu 122,9 tys. ton. Od początku roku ze składów LME ubyło 1,2% czerwonego metalu.
Optymizmu nie tracą też analitycy – według ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberga 14 z 27 ekspertów oczekuje w przyszłym tygodniu wzrostu cen miedzi. Jedenastu spodziewa się ich spadku, zaś dwóch prognozuje, że pozostaną bez zmian.
Tymczasem w piątek przed południem w Londynie tona miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy kosztowała 8.455 dolarów i była o 0,8% droższa niż na zamknięciu wczorajszych notowań na LME.
K.K.































































