Notowania złota wykazują wysoką korelację z kursem euro względem dolara oraz z ceną ropy naftowej. Dzieje się tak ponieważ metal ten traktowany jest jako zabezpieczenie przed utratą wartości pieniądza, czyli inflacją. Niebezpieczeństwo wzrostu tego wskaźnika rośnie wraz z kursem ropy, które wywołują presją na wzrost cen w całej gospodarce.
Z kolei słabszy dolar czyni metale szlachetne tańszymi dla inwestorów posiadających inne waluty, co zwiększa popyt i zazwyczaj podnosi też cenę złotego kruszcu. Poza tym część funduszy traktuje inwestycję w złoto jako zabezpieczenie przed spadkiem wartości dolara.
W rezultacie w poniedziałek o godzinie 14:10 uncja złota kosztowała równe 900 dolarów i była o 0,3% tańsza niż w piątek, kiedy to kurs tego metalu ustanowił dwutygodniowy szczyt na wysokości 909$.
Od dłuższego czasu bez większych zmian pozostają rezerwy złota będące w posiadaniu funduszy typu ETF. Może to oznaczać, że po marcowo-kwietniowej realizacji zysków przez część inwestorów indywidualnych przyszła kolei na kolejną zwyżkę cen tego szlachetnego metalu.
K.K.



























































