Po kilku dniach spadków inwestorzy po cichu liczyli, że w poniedziałek Amerykanie dadzą sygnał do kupowania akcji. Tak się jednak nie stało, choć w trakcje sesji ceny ropy obniżyły się o prawie trzy dolary względem wcześniejszych rekordów na poziomie 143,67$ za baryłkę. Wsparcia udzieliły też dane z gospodarki: indeks Chicago PMI wzrósł w czerwcu o pół punktu, notując wynik 49,6 pkt, względem oczekiwań na poziomie 48,5 pkt. Za dobrą wiadomość należy uznać też spadek subinedksu cen (o dwa punkty) oraz wzrost indeksu zatrudnienia (o 5,5 pkt.).
Po publikacji tych danych giełdowe byki zaczęły odrabiać straty z otwarcia i szybko wypracowały umiarkowane zwyżki. Jednakże wzrosty te nie zdołały utrzymać się do końca sesji i na godzinę przed końcem handlu rynek oddał praktycznie całe zyski.
Ostatecznie Dow Jones zdołał zyskać symboliczne 0,03%, kończąc dzień wynikiem 11.350,01 pkt. Indeks S&P500 wzrósł o 0,13%, osiągając wartość 1.280 pkt. Nasdaq spadł o 0,98%, zatrzymując się na poziomie 2.292,98 pkt., wyznaczając w ten sposób dzienne minimum. W czerwcu indeks DJIA spadł aż o 10,2%, S&P500 zniżkował o 8,6%, zaś Nasdaq obniżył się o 9,1%. Od swojego październikowego szczytu Dow Jones stracił już 19,8% - w USA za stan bessy uważa się spadek indeksu o przynajmniej 20% od lokalnego maksimum.
Wśród największych spółek w najlepsze trwała wyprzedaż w sektorze finansowym: akcje Citigroup straciły na wartości 2,8%, kurs Bank of Amecica spadł o prawie 3%, zaś walory grupy ubezpieczeniowej AIG zanurkowały o 4,7%. Branży finansowej zaszkodziły kolejne negatywne opinie analityków na temat Merrill Lynch oraz Morgan Stanley. Walory tego pierwszego przeceniono o ponad 3%, zaś kurs drugiego spadł o 1,8%.
Spadki te zrównoważyła dobra postawa spółek naftowych: akcjonariusze Exxon Mobile wzbogacili się dzisiaj o 1,8%, posiadacze papierów Chevron Corp. zyskali 1,4%, a notowania Marathon Oil wzrosły o 1,3%.
K.K.































































