Wielu analityków i traderów wątpiło czy największy eksporter nafty rzeczywiście poprawi sytuację na rynku zwiększając produkcję swojej ciężkiej i mocno zasiarczonej ropy. Jednak wczorajszy komunikat z indyjskiej firmy Reliance Industries, która przyznała się do zakontraktowania 30% nowej podaży saudyjskiej ropy, zupełnie zmienił podejście analityków do polityki Arabii Saudyjskiej.
Według sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moon’a Arabia Saudyjska w lipcu zwiększy wydobycie ropy do poziomu 9,7 mln baryłek na dobę, czyli o 0,55 mln więcej niż w maju.
„Jestem zaskoczony, że ceny nie spadły mocniej. Jeśli Saudyjczycy znacząco przeceniają swoją ropę, to myślę, że amerykańskie rafinerie zaczną teraz kupować i odbudowywać swoje zapasy” – powiedział agencji Reuters Robert Nunan, zarządzający ryzykiem w Mitsubishi Corp.
Tymczasem analitycy prognozują, że w ubiegłym tygodniu amerykańskie komercyjne zapasy ropy zmniejszyły się w ubiegłym tygodniu o 1,5 mln baryłek, a rezerwy benzyny przyrosły o 0,8 mln baryłek. Dane Departamentu Energii będą znane dziś o godzinie 16:30.
O godzinie 9:20 baryłka ropy marki Brent kosztowała 133,49 dolarów i była minimalnie droższa niż wczoraj. Za taką samą ilość surowca gatunku Light Crude płacono 133,75$, a więc o 26 centów mniej niż na zamknięciu wtorkowych notowań.
K.K.



























































