2002-03-08 07:00 Źródło: Gazeta Rachunkowa
Rząd próbuje ratować polski rynek motoryzacyjny
Na mocy przyjętego 5 marca tego roku rozporządzenia ministra finansów, akcyza na nowe samochody oraz te nie przekraczające wiekiem 2 lat o pojemności silnika do 2 tys. cm3 zostaje obniżona z 6 do 3 proc. Nabywcy aut o większym silniku zapłacą 12, a nie jak było do tej pory – 15 procentową akcyzę. Decyzja z pewnością nie ucieszy kierowców sposobiących się do zakupu starszego pojazdu – tu podatek ten zostaje wydatnie podniesiony. Dla przykładu, przy zakupie 3-letniego auta o pojemności do 2 tys. cm3 akcyza wyniesie 15 proc., dla samochodów o większej pojemności silnika będzie to już 25 proc., w przypadku pojazdów czteroletnich podatek osiągnie odpowiednio 27 i 37 proc. Jeśli zdecydujemy się na auto sześcioletnie, musimy liczyć się z tym, że akcyza oprze się o wielkość 50 i 60 proc. Jak przewiduje ustawa, maksymalna wysokość tego podatku wyniesie 65 proc. na samochody importowane i 40 proc. na krajowe – wynika to z różnych sposobów obliczania tego świadczenia.
W sukurs rodzimemu rynkowi motoryzacyjnemu poszedł również minister infrastruktury, który wydał rozporządzenie, na mocy którego koszt wydania karty dla samochodu używanego przy pierwszej rejestracji w Polsce wyniesie 500 zł, a dla auta nie dopuszczonego do ruchu albo posiadającego dopuszczenie czasowe lub warunkowe – 1 tys. zł.
Opisane zmiany wchodzą w życie 10 marca 2002 r. Zdaniem przedstawicieli rządu, ich wprowadzenie pomoże chronić polski rynek motoryzacyjny, na którym od ponad 2 lat obserwujemy spadek sprzedaży nowych aut. Ma się to także przyczynić do redukcji bezrobocia – w branży motoryzacyjnej zatrudnionych jest ponad 200 tys. osób, a napływ używanych samochodów powoduje tu drastyczną redukcję zatrudnienia. Kolejnym argumentem za wprowadzeniem tych rozporządzeń ma być dążenie do uczynienia polskich dróg bardziej bezpiecznymi.
Czy znając afekt Polaków do przywożonych zza Odry samochodów, decyzji tej nie należy traktować jedynie jako zaciśnięcia fiskalnej pętli w celu podreperowania budżetu? Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego, specjalisty z firmy konsultingowej “Samar”, intencje rządu są zbieżne z deklarowanymi: - Zabiegi te mają na celu poprawę sytuacji na rynku motoryzacyjnym, a w szczególności zintensyfikowanie sprzedaży nowych samochodów – przekonuje i dodaje, że obecnie mamy do czynienia z galopującym procesem starzenia polskiego parku samochodowego. W lutym tego roku aż połowę importu stanowiły auta starsze niż 10 lat.
Oczywiście jest też druga strona medalu. - Efektem ubocznym będzie tu pozbawienie możliwości zakupu samochodu osób niezamożnych, których nie stać na nowy pojazd – zauważa Wojciech Drzewiecki.
Grzegorz Rutke
W sukurs rodzimemu rynkowi motoryzacyjnemu poszedł również minister infrastruktury, który wydał rozporządzenie, na mocy którego koszt wydania karty dla samochodu używanego przy pierwszej rejestracji w Polsce wyniesie 500 zł, a dla auta nie dopuszczonego do ruchu albo posiadającego dopuszczenie czasowe lub warunkowe – 1 tys. zł.
Opisane zmiany wchodzą w życie 10 marca 2002 r. Zdaniem przedstawicieli rządu, ich wprowadzenie pomoże chronić polski rynek motoryzacyjny, na którym od ponad 2 lat obserwujemy spadek sprzedaży nowych aut. Ma się to także przyczynić do redukcji bezrobocia – w branży motoryzacyjnej zatrudnionych jest ponad 200 tys. osób, a napływ używanych samochodów powoduje tu drastyczną redukcję zatrudnienia. Kolejnym argumentem za wprowadzeniem tych rozporządzeń ma być dążenie do uczynienia polskich dróg bardziej bezpiecznymi.
Czy znając afekt Polaków do przywożonych zza Odry samochodów, decyzji tej nie należy traktować jedynie jako zaciśnięcia fiskalnej pętli w celu podreperowania budżetu? Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego, specjalisty z firmy konsultingowej “Samar”, intencje rządu są zbieżne z deklarowanymi: - Zabiegi te mają na celu poprawę sytuacji na rynku motoryzacyjnym, a w szczególności zintensyfikowanie sprzedaży nowych samochodów – przekonuje i dodaje, że obecnie mamy do czynienia z galopującym procesem starzenia polskiego parku samochodowego. W lutym tego roku aż połowę importu stanowiły auta starsze niż 10 lat.
Oczywiście jest też druga strona medalu. - Efektem ubocznym będzie tu pozbawienie możliwości zakupu samochodu osób niezamożnych, których nie stać na nowy pojazd – zauważa Wojciech Drzewiecki.
Grzegorz Rutke
Gorące tematy
Najnowsze
- 2012-05-30
-
- 02:08
- Analitycy DM BZ WBK rekomendują "trzymaj" dla akcji TPSA [Rekomendacje analityków]
- 2012-05-29
-
- 22:07
- Inwestorzy odcinają się od problemów Hiszpanii [Depesza Bankier.pl: Rynki finansowe]
- 19:54
- Dworak widzi perspektywy dla mediów publicznych [IAR]
- 19:45
- Milicja przyznaje, że kibice bywają rasistami [IAR]
- 19:40
- Sonel wypłaci 0,4 zł dywidendy na akcję z zysku za 2011 rok [PAP]








Dodaj komentarz