Deprecjacja dolara oraz oczekiwania na dalsze osłabienie amerykańskiej waluty są obecnie głównym motorem napędzającym notowania ropy naftowej. Od początku roku euro umocniło się wobec „zielonego” o 5,7%, przez co surowce przemysłowe stały się tańsze dla inwestorów spoza USA. W ostatnich dniach coraz częściej mówi się nawet o odejściu od dolara jako głównej waluty rezerwowo-rozliczeniowej.
Zainteresowanie inwestycjami w ropę rośnie też wraz z giełdowymi indeksami, które często są postrzegane jako najlepsze wskaźniki wyprzedzające koniunkturę. Tak więc oczekiwania na dobre wyniki kwartalne giełdowych korporacji przekładają się obecnie na coraz wyższe ceny surowców.
Ropie pomogła też najnowsza prognoza Międzynarodowej Agencji Energii, która kolejny raz podwyższyła prognozy zużycia surowca. W przyszłym roku świat ma konsumować 86,1 mln baryłek dziennie, czyli tyle samo co w roku 2007.
W rezultacie o godzinie 14:30 za baryłkę ropy Brent płacono 71,20$, czyli o 1,1% więcej niż przed weekendem. Amerykańskim surowcem gatunku Light Crude handlowano po cenie 73,11$, a więc o 1,2% wyższej niż w piątek.
K.K.
































































