Międzynarodowa Agencja Energii po raz kolejny zrewidowała w dół swoje szacunki odnośnie globalnego popytu na ropę. Zdaniem MAE w tym roku średnie dzienne zużycie „czarnego złota” spadnie o prawie milion baryłek. Wcześniejsze prognozy mówiły o redukcji popytu rzędu 0,5 mln baryłek dziennie.
Tymczasem rynkowi analitycy oczekują dalszego wzrostu zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Szacuje się, że w ubiegłym tygodniu rezerwy ropy wzrosły o 2,8 mln baryłek. Przez poprzednie dwa tygodnie komercyjne zapasy surowca rosły po 6-7 mln baryłek. Prognozom tym przeczy raport American Petroleum Institute, według którego rezerwy ropy spadły o prawie dwa miliony baryłek.
Popyt na paliwa maleje też w Chinach, które są drugim po USA konsumentem ropy naftowej. W styczniu chiński import paliw zmniejszył się o 8% i był najniższy od 15 miesięcy.
Z drugiej strony obecne ceny nie podobają się producentom ropy. Saudyjski minister ds. ropy ostrzegł, że obecny niski poziom cen ograniczy inwestycje i tym samym zmniejszy przyszłe wydobycie tego surowca. Jego zdaniem skutkiem będzie większa zmienność cen.
O godzinie 14:30 za baryłkę ropy Brent płacono 46,22 dolarów, a więc o 2,8% więcej niż we wtorek. Natomiast amerykańska ropa gatunku Light Crude z dostawą w marcu była wyceniana na zaledwie 38,20$.
K.K.




























































