REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rynek długu "nie kupił" nowych rekordów

2019-11-26 22:05
publikacja
2019-11-26 22:05
Dodaj Bankier.pl w Google

Dow Jones, S&P500 i Nasdaq we wtorek poprawiły rekordy wszech czasów, choć skala wzrostów była niewielka. Niedawnej fali wzrostów na Wall Street jak na razie „nie kupił” rynek długu, gdzie rentowności obligacji pozostały na bardzo niskich poziomach.

Rynek długu "nie kupił" nowych rekordów
Rynek długu "nie kupił" nowych rekordów
fot. Wang Ying / / ZUMA Press

Po dość spokojnej sesji średnia przemysłowa Dow Jonesa odnotowała wzrost o 0,20% i ustanowiła nowy rekord zamknięcia na poziomie 28 121,68 punktów. S&P500 zyskał 0,22% finiszując z wynikiem 3 140,50 pkt. Nasdaq Composite po wzroście o 0,18% osiągnął wysokość 8 647,93 pkt. W obu przypadkach były to najwyższe kursy zamknięcia w historii, a w trakcie dnia poprawione zostały śródsesyjne maksima.

Jak zwykle wzrosty giełdowych indeksów tłumaczono „handlowym optymizmem”. Medialne doniesienia lub wypowiedzi polityków w kwestii negocjacji handlowych z Chinami od ponad miesiąca służą za dogodny pretekst do podciągania wycen akcji na nowe szczyty. W całkowitym oderwaniu od recesji w wynikach spółek oraz postępującego spowolnienia wzrostu gospodarczego.

Tym razem paliwa do wzrostów dolał sam prezydent Donald Trump, który powiedział, że USA i Chiny są „bardzo bliskie” zamknięcia pierwszej fazy porozumienia. Tyle że tego typu wypowiedzi słyszymy już od tygodni i jak na razie nic z nich nie wynika.

Wakacje na giełdzie

Być może dlatego znacznie większy i płynniejszy rynek długu reaguje bardziej sceptycznie od nieco impulsywnego rynku akcji. We wtorek rentowności amerykańskich obligacji skarbowych znów poszły lekko w dół. Papiery rządu USA notowane są przy rentownościach rzędu 1,6-1,7% (od bonów skarbowych po obligacje 10-letnie), czyli blisko historycznie niskich poziomów. Rentowność obligacji porusza się w przeciwnym kierunku do ceny rynkowej obligacji.

Zatem mamy do czynienia z bardzo wysokimi wycenami amerykańskich Treasuries, w potocznej opinii uchodzących za jeden z najpewniejsze aktywa finansowych świata. To trochę dziwna sytuacja w kontekście silnej hossy na rynku akcji. Zwykle gdy ceny akcji idą w górę, to ceny obligacji maleją (czyli rentowności rosną). Tak się dzieje, gdy inwestorzy oczekują poprawy koniunktury gospodarczej i wyższych zysków spółek. Tymczasem teraz mamy do czynienia z równoczesną hossą zarówno w amerykańskich akcjach jak i obligacjach.

W obu hossach palce maczała Rezerwa Federalna, która w tym roku trzy razy obniżyła stopy procentowe i wznowiła program skupu aktywów. W poniedziałek wieczorem szef Fedu Jerome Powell powiedział, że  polityka monetarna jest „właściwie pozycjonowana”, aby wesprzeć silny rynek pracy. To potwierdzenie spekulacji, że kolejnych cięć stopy funduszy federalnych w najbliższej przyszłości raczej nie będzie.

Wśród poszczególnych spółek wyróżniły się walory Walta Disneya, które podrożały o 1,3%, ustanawiając nowy szczyt. Od początku listopada akcje filmowej spółki podrożały o  ponad 16%. Odmienne nastroje mieli akcjonariusze Hewlett Packard Enterprise, którego notowania zanurkowały o przeszło 8% po rozczarowujących wynikach kwartalnych.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
infinum
jeżeli są pieniądze na kupowanie akcji i kupowanie obligacji, w sytuacji gdy zyski firm nie rosną dynamicznie, a wypłacalność rządów jest coraz bardziej zagrożona, to wniosek jest tylko jeden - jest za dużo pieniądza na rynku.

Tym samym nie idzie on już w realne inwestycje, bo te nie dają dodatniego zwrotu, a za to idzie na
jeżeli są pieniądze na kupowanie akcji i kupowanie obligacji, w sytuacji gdy zyski firm nie rosną dynamicznie, a wypłacalność rządów jest coraz bardziej zagrożona, to wniosek jest tylko jeden - jest za dużo pieniądza na rynku.

Tym samym nie idzie on już w realne inwestycje, bo te nie dają dodatniego zwrotu, a za to idzie na kupowanie aktywów wszelakiego typu, od surowców, po akcje, po obligacje.

Jest za dużo USD na rynku i jeżeli FED nie dopuści do znaczącej deflacji to ceny wszystkich aktywów nadal będą rosły. Zbyt dużo pieniądza, zbyt mało towaru - PRL już to ćwiczył.
silvio_gesell
„Niedawnej fali wzrostów na Wall Street jak na razie „nie kupił” rynek długu, gdzie rentowności obligacji pozostały na bardzo niskich poziomach.”

Od przynajmniej dekady, jeśli nie 15 lat nie ma takiej korelacji, że wzrost indeksów to spadek rentowności. Przecież wzrost cen na rynku kapitałowym w ogóle nie musi się wiązać z
„Niedawnej fali wzrostów na Wall Street jak na razie „nie kupił” rynek długu, gdzie rentowności obligacji pozostały na bardzo niskich poziomach.”

Od przynajmniej dekady, jeśli nie 15 lat nie ma takiej korelacji, że wzrost indeksów to spadek rentowności. Przecież wzrost cen na rynku kapitałowym w ogóle nie musi się wiązać z odpływem z rynku pieniężnego. Na rynku gdzie jest dwóch graczy, jeden dolar, i jedna akcja można wywindować cenę akcji dowolnie wysoko. Wystarczy, że sprzedam akcję za dolara, odkupię pół akcji za dolara, sprzedam ćwierć akcji za dolara itd. Ułamkowe akcje to ETFy, wprowadzone właśnie na początku lat 2000r.
silvio_gesell
Tu jest wykres, nie ma korelacji.

https://stooq.pl/c/?s=10usy.b&d=20191126&c=20y&t=l&a=ln&r=%5Espx
open_mind
Ty ogarniasz co ty piszesz, czy cierpisz na pomroczność?
silvio_gesell odpowiada open_mind
Bardzo dobrze ogarniam, rynek kapitałowy w Polsce jest skorelowany z kursem dolara do randa południowoafrykańskiego, a nie żadnymi obligacjami. Wszystko chcecie racjonalizować, rynki nie są racjonalne!!!!!!

https://stooq.pl/q/?s=wig20&d=20191126&c=5m&t=l&a=ln&b=0&r=zarusd

silvio_gesell odpowiada open_mind
Akcje mogą kosztować dowolnie wysoko, bo ludzie nie rozumieją QE. I nigdy nie zrozumieją bo myślą, że to dodruk pieniądza.
silvio_gesell odpowiada silvio_gesell
Macie religię pieniądza to dajecie się sterować.
kimdzongtusk
Absurdalnosć tych wzrostów każe wątpić w to, że gielda w USA nie jest zmanipulowana
"Wtorkowa sesja na Wall Street zakończyła się wzrostami, a wszystkie trzy główne indeksy ustanowiły nowe rekordy. Inwestorzy wykazują umiarkowany optymizm po kolejnej rozmowie telefonicznej przedstawicieli USA i Chin" - oczywiście żadnych
Absurdalnosć tych wzrostów każe wątpić w to, że gielda w USA nie jest zmanipulowana
"Wtorkowa sesja na Wall Street zakończyła się wzrostami, a wszystkie trzy główne indeksy ustanowiły nowe rekordy. Inwestorzy wykazują umiarkowany optymizm po kolejnej rozmowie telefonicznej przedstawicieli USA i Chin" - oczywiście żadnych konkretów... i tak od roku

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki