2009-11-03 10:00 Źródło: Bankier.pl
Royal Bank of Scotland idzie w ślady ING – ubezpieczenia na sprzedaż
W październiku KE współpracując z rządem Holandii wymusiła na grupie ING oddzielenie biznesu ubezpieczeniowego i inwestycyjnego od działalności bankowej. Posunięcie to miało na celu „ograniczenie ryzyka systemowego” - czyli po prostu podział firm „zbyt dużych by upaść”, których bankructwo mogłoby wywołać lawinę niewypłacalności w sektorze bankowym i w rezultacie upadek całego systemu finansowego ze wszystkimi tego skutkami dla realnej gospodarki.
Wszystko wskazuje, że kolejnym „skalpem” eurokratów z Brukseli został Royal Bank of Scotland, który ku nieskrywanemu niezadowoleniu zarządu (i zapewne także prywatnych inwestorów) będzie musiał pozbyć się przynoszącego 4,4 mld funtów rocznego obrotu (i 626 mln funtów zysku za ubiegły rok) działu ubezpieczeń. RBS tak samo jak ING będzie miał na to 4 lata. O tym, że zamiarem Komisji było zmniejszenie grupy RBS świadczy wprowadzenie ograniczeń dla rozrostu zobowiązań firmy (czyli de facto ograniczenie wzrostu akcji kredytowej).
Integralnym elementem tej umowy jest zmiana warunków, na jakich Royal Bank of Scotland „ubezpieczył” swoja aktywa. Rząd Wielkiej Brytanii zobowiązał się pokryć 90% strat na wybranych aktywach RBS opiewających na astronomiczną kwotę 282 mld funtów (to mniej więcej 100% PKB Polski). Sam RBS będzie odpowiadał za pierwsze 60 mld funtów oraz 10% strat ponad tą kwotę. Ponadto rząd Jej Królewskiej Mości dokapitalizuje spółkę kwotą 25,5 mld funtów, zwiększając swój udział w RBS z 70,3% do 84,4% i gwarantując dodatkowe osiem miliardów funtów, na wypadek gdyby współczynnik wypłacalności banku spadł poniżej 5%.
K.K.
Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:Restrukturyzacja RBS, czy też grupy ING pokazuje, jak daleko sięgnęły skutki amerykańskiego kryzysu finansowego. Banki europejskie teoretycznie mniej narażone na bezpośrednie skutki zapaści na rynku kredytów subprime w USA w 2007 roku, jak dziś się okazuje bardzo boleśnie odczuły skutki zbyt agresywnych strategii inwestycyjnych. Mechanizm sekurytyzacji kredytów powszechnie stosowany w Stanach Zjednoczonych do refinansowania kredytów stał się sposobem transferu ryzyka kredytowego, nawet do teoretycznie bezpiecznych banków w Europie. Cynicznie można stwierdzić, że z punktu widzenia inicjatorów, czyli amerykańskich instytucji kredytowych, spełnił swoją funkcję. Z punktu widzenia jednak „ofiar” jest gorzką nauczką na przyszłość, aby ślepo nie ufać w krociowe zyski w warunkach powszechnego carry trade globalnym kapitałem.


Dodaj komentarz