Chodzi o propozycję przedstawioną przez Rostowskiego wspólnie z minister pracy Jolantą Fedak na początku listopada. Zaproponowali oni, by 4,3 proc. z 7,3-proc. składki emerytalno-rentowej potrącanej z wynagrodzenia każdego pracownika, trafiającej obecnie do OFE, przekazywane było do ZUS. Do OFE trafiałoby tylko 3 proc. składki.
Rostowski powiedział w RMF FM, że nie wycofał się z tego pomysłu, choć nadal nie zgadza się w tej sprawie z szefem doradców premiera Michałem Bonim (Boni jest tej propozycji przeciwny). "Ale zgadzamy się co do tego, że jest klika kluczowych problemów w tym obszarze, które musimy rozwiązać" - dodał.
| Do 10 stycznia masz czas na wybranie OFE. Zajrzyj na Emerytury.bankier.pl |
Minister przyznał, że jego pomysł nie rozwiązuje wszystkich kwestii, np. problemu niskiej rentowności funduszy. "To nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale drogę do euro by ułatwiło. Bez takiej zmiany mamy teraz stale narastający dług publiczny" - zaznaczył Rostowski.
Na pytanie, czy w 2015 r. Polska wejdzie do strefy euro, minister finansów odpowiedział, że jest to data uznana przez rząd za realną. "Ale nie jest to cel jako taki. Mamy dziś inne ważniejsze cele, uporządkowania finansów publicznych" - powiedział.
Obecnie do ZUS trafia 12,2 proc. pensji pracownika, a do OFE 7,3 proc. Ministrowie finansów i pracy zaproponowali, aby ZUS dostawał 16,5 proc. pensji, zaś OFE 3 proc. Dodatkowe kwoty przekazywane do ZUS byłyby odkładane na indywidualnych kontach ubezpieczonych. (PAP)
bos/ jra/
Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:Pomysły z zatrzymaniem części składek odprowadzanych do OFE jest krokiem wstecz w zakresie reformy emerytalnej. Rząd zamiast zaproponować większą elastyczność dysponowania składką emerytalną odprowadzaną do systemu kapitałowego proponuje przejedzenie środków przez ZUS. ZUS, którego budżet już dziś nie domyka się co roku kwotą 35 mld zł. W jaki sposób ZUS ma w takim razie bardziej efektywnie zarządzać środkami w przyszłości?
Przywileje emerytalne, najmłodsi emeryci w Europie, KRUS, to wszystko musi kosztować. W takim świetle dla ponad 14 mln osób będących członkami OFE, pomysły fiskusa to zamach na ich pieniądze. Nie ma bowiem nadziei, że w przyszłości kondycja ZUS będzie lepsza, co pozwoli zapewnić zwrot zatrzymanych środków.
Resort finansów powinien więc naciskać na zmianę struktury wydatków emerytalnych, a nie szukać pieniędzy realnie zwiększając i tak wysokie obciążenia fiskalne. W roku wyborów może być to jednak politycznie trudne - dla polityków, jak widać 14 mln osób nie stanowi dziś pożądanego elektoratu. Może trzeba im to wreszcie uświadomić.



























































