Aleksiej Uljukajew – pierwszy zastępca prezesa Banku Rosji – zapowiedział, że udział amerykańskich obligacji skarbowych w rosyjskich rezerwach walutowych będzie ograniczany. Jednak nie oznacza to, że Rosjanie zaczną się pozbywać amerykańskich papierów skarbowych. Bank Rosji po prostu nie planuje nowych zakupów a posiadane obligacje ma zamiar trzymać do czasu ich zapadalności.
W zamian Rosja będzie kupować dług emitowany przez MFW. Jak na razie zobowiązała się do wydania na ten cel 10 mld $. Wiceprezes Uljukajew chce też lokować więcej gotówki na rachunkach w zagranicznych bankach. Zdaniem analityków na takim ruchu skorzysta brytyjski funt, który od stycznia umocnił się wobec dolara o 21%.
Jednakże dzisiejsze oświadczenie ważnego urzędnika rosyjskich władz monetarnych nie jest tylko zapowiedzią technicznej realokacji rezerw. Kwestia jest polityczna i oznacza podważanie pozycji dolara jako globalnej waluty rezerwowej. W ubiegłym tygodniu prezydent Dmitrij Miedwiediew proponował Brazylii oraz Chinom zamianę dolara na koszyk walut państw rozwijających się.
Na przekór Amerykanom Rosjanie oficjalnie zwiększają też własne rezerwy złota (Chińczycy przez pięć ostatnich lat robili to w tajemnicy) – obecnie dysponują 523,7 tonami kruszcu. Całkowite rezerwy walutowe Rosji wynoszą 404 mld dolarów, z czego około 30% ulokowana jest w amerykańskich obligacjach skarbowych. W ciągu ostatnich 12 miesięcy Bank Rosji pozbył się 100 mld $ hipotecznych wyemitowanych przez Fannie Mae i Freddie Mac. Papiery te osiadają faktyczną gwarancję rządu USA.
K.K.





























































