Rynkowi ropy udzielają się dobre nastroje panujące na rynkach akcji, gdzie giełdowe indeksy od ponad trzech tygodni nieustannie pną się w górę, notując najwyższe wartości w tym roku. Inwestorzy liczą, że coraz wyższe wyceny akcji wyprzedzają ożywienie w realnej gospodarce, na które powoli zaczynają wskazywać niektóre wskaźniki makroekonomiczne. Oczekiwania te skutkują wyższymi szacunkami zużycia ropy i wzrostem cen „czarnego złota”.
Jednakże dziś napływ kapitału na rynki akcji i surowców może nie być już tak silny jak w ostatnich dniach. Analitycy coraz częściej mówią o silnym wykupieniu, a wskaźniki analizy technicznej ostrzegają przed spadkami na amerykańskich giełdach.
Ponadto wpływ na notowania ropy mogą mieć popołudniowe dane z Departamentu Energii. Według ekspertów ankietowanych przez Reutersa w ubiegłym tygodniu amerykańskie komercyjne rezerwy surowca zwiększyły się o 0,8 mln baryłek po wzroście o 5,15 mln baryłek tydzień wcześniej. Konkurencyjny (ale uważany za mniej wiarygodny) raport autorstwa American Petroleum Institute pokazał spadek zapasów o 1,5 mln baryłek.
Tymczasem o godzinie 14:40 baryłka ropy Brent kosztowała 74,32$ i była minimalnie droższa niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Amerykańska ropa gatunku Light Crude była wyceniana na 71,72$, a więc o 0,7% niżej niż wczoraj.
K.K.


























































