W poniedziałek przy bardzo silnych wahaniach kurs ropy ostatecznie wzrósł o przeszło trzy dolary na baryłce, co było skutkiem informacji o zbliżającym się huraganie. Do tego doszły jeszcze wiadomości o fiasku rozmów Unii Europejskiej z Iranem.
Jednak wzrost ten okazał się krótkotrwały i przetrwał tylko do czasu publikacji komunikatu z amerykańskiego National Hurricane Center. Meteorolodzy doszli do wniosku, że Dolly nie będzie w stanie zagrozić wydobyciu ropy w regionie Zatoki Meksykańskiej. Informacje o braku przerw w dostawach potwierdziły też koncerny naftowe: Exxon Mobile, Royal Dutch Shell oraz Petroleos Mexicanos.
Dlatego też o godzinie 9:10 baryłka ropy Brent kosztowała 132,53$ i była o 23 centy tańsza niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Notowana w Nowym Jorku ropa gatunku Light Crude była wyceniana na 130,47$ za baryłkę, czyli o 57 centów niżej niż w poniedziałek.
Zdaniem analityków w najbliższych dniach oprócz informacji o huraganach największy wpływ na kurs ropy będą miały publikowane w środę dane o amerykańskich zapasach paliw. Rezerwy surowca w USA malały przez siedem z ostatnich dziewięciu tygodni, jednak ich ostatni wzrost doprowadził do spadku kursu ropy.
K.K.






























































