W poniedziałek ropa podrożała o 3%, a cena surowca notowanego w Nowym Jorku ponownie zbliżyła się do poziomu 80$ za baryłkę. Zwyżka ta była pobudzona oczekiwaniami na utrzymanie zerowych stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Kontynuacja takiej polityki z dużym prawdopodobieństwem oznaczałaby dalszą deprecjację dolara, i co za tym idzie, wyższe ceny surowców.
Ale rynek walutowy nie podążył w myśl spekulacji handlujących naftowymi kontraktami. We wtorek kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,4853$, choć jeszcze wczoraj atakował barierę 1,50$. Mocniejszy dolar sprawia, że ropa staje się droższa dla inwestorów spoza USA, co zazwyczaj przekłada się na spadek notowań surowca.
„Mocniejszy dolar nie pomaga ropie w krótkim terminie. Poziom 80$ za baryłkę pozostaje silnym oporem, z którym ropa zmaga się przez ostatnie dwa, trzy tygodnie” – powiedział Reutersowi Carsten Fritsch, analityk Commerzbanku.
W efekcie o godzinie 14:10 za baryłkę ropy Brent płacono 78,35$, czyli o 0,5% mniej niż w poniedziałek. Amerykańską ropą gatunku Light Crude handlowano po cenie 78,50$ za baryłkę.
K.K.






























































