REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Robert Gwiazdowski: Bankierzy, bankowcy i prywaciarze

2009-05-15 14:30
publikacja
2009-05-15 14:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Pamiętacie Państwo jak w lutym grupa kilku banków, w tym włoski UniCredit, austriacki Raiffeisen i belgijski KBC apelowały do Komisji Europejskiej, by zorganizować pomoc finansową dla „krajów środkowo-wschodniej Europy”?

W 12-punktowy programie wsparcia dla „krajów regionu”, była mowa o kredytach dla… banków i gwarancjach dla depozytów znajdujących się w tych bankach ze strony miedzy innymi Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.Banki napisały, że potrzeby jest silny system bankowy, aby ograniczyć negatywny wpływ globalnego kryzysu na środkowo-wschodnią Europę. Bo oczywiście kryzys wziął się jak świńska grypa – nie wiadomo skąd. I tylko „silny system bankowy” mógłby chorobie zaradzić.

Kierując się podstawowymi zasadami logiki wnioskowania można byłoby dojść do wniosku, że wcześniej system bankowy nie był silny. Czy jest to wniosek dobry, czy może przesłanka zawarta w tezie, że „silny system bankowy” jest potrzebny „aby ograniczyć negatywny wpływ globalnego kryzysu” jest błędna. Bo przecież kryzy nie przyszedł znikąd, tylko właśnie z systemu bankowego. To nie bankrutujące przedsiębiorstwa produkcyjne, które wyprodukowały za dużo towarów, nie mogły ich sprzedać i tym samym spłacić kredytów zaciągniętych na produkcję (jak to bywało w kapitalizmie) wywołały kryzys sektora bankowego. Było dokładnie odwrotnie.

Ale to wołanie o pomoc, oczywiście w imieniu „krajów środkowo-wschodniej Europy”, miało swoją przyczynę. Bo jak kraje te pomocy nie dostały, to KBC poprosił o pomoc sam dla siebie. W minioną środę wystąpił o zawieszenie notowań swych akcji na giełdzie w Brukseli i rozpoczął negocjacje z rządem federalnym i rządem regionu Flandrii w sprawie trzeciej „antykryzysowej” operacji ratunkowej.

I pomyśleć, że kiedyś prowadzenie banku to był bardzo prosty biznes – jak przysłowiowa konstrukcja parasola. (...)

Ciąg dalszy na blogu Roberta Gwiazdowskiego. Zapraszamy!

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~eeu
wejdź sobie na strony tych organizacji to się wszystkiego dowiesz. Nie ma tam żadnych tajemniczych sił, udziałowcami np. Banku Światowego albo EBC są państwa, które przystępują do tych organizacji. Większe państwa mają większe udziały i wpływy na obsadzanie władz. Jasne, nie ma tam ludzi przypadkowych, ale w większości to ciepłe wejdź sobie na strony tych organizacji to się wszystkiego dowiesz. Nie ma tam żadnych tajemniczych sił, udziałowcami np. Banku Światowego albo EBC są państwa, które przystępują do tych organizacji. Większe państwa mają większe udziały i wpływy na obsadzanie władz. Jasne, nie ma tam ludzi przypadkowych, ale w większości to ciepłe posadki. Jakbyś 20 lat siedział w polityce to też chciałbyś wejść na stanowisko w zarządzie za 50tys. euro/msc bez żadnej odpowiedzialności.
A to, że ktoś gra organizacjami dla swoich interesów to Cię chyba nie dziwi? To nie są filantropijne instytucje dla "mężów stanu" zatroskanych o losy ludzkości. Tam się robi biznes, jeśli tego nie zrozumiesz to Cię tam nie będzie.
Pozdro!
~abnegat
Jeżeli to jest takie oczywiste to dlaczego nikt tym panom nie śmieje sie w twarz, nie rzuca w nich jajkami, itp. Czy ktoś, kto jest tłusty, pazerny i dobrze ubrany automatycznie zasługuje na szacunek? Podobno każda k. ma swoją cenę. Mnie na pewno tam nie będzie.
BTW. Jeśli chodzi o organizacje ekonomiczne wszystko jest mniej
Jeżeli to jest takie oczywiste to dlaczego nikt tym panom nie śmieje sie w twarz, nie rzuca w nich jajkami, itp. Czy ktoś, kto jest tłusty, pazerny i dobrze ubrany automatycznie zasługuje na szacunek? Podobno każda k. ma swoją cenę. Mnie na pewno tam nie będzie.
BTW. Jeśli chodzi o organizacje ekonomiczne wszystko jest mniej lub bardziej jawne. Dużo ciekawsze jest finansowanie "międzynarodowych" organizacji typu Greenpeace lub Transparency International. Ich "cele" czasami są do bólu wybiórcze.
~abnegat
Mam bardzo silne i niepokojące przeczucie, że te wszystkie międzynarodowe organizacje są tylko i wyłącznie tubą pewnych "grup interesu". Co ciekawsze, a mało kto to zauważa, stanowią one autorytet same dla siebie. Juz sama nazwa: Greenpeace, Transparency International, albo wspomniany EBOiR wzbudza taki respekt, że wręcz Mam bardzo silne i niepokojące przeczucie, że te wszystkie międzynarodowe organizacje są tylko i wyłącznie tubą pewnych "grup interesu". Co ciekawsze, a mało kto to zauważa, stanowią one autorytet same dla siebie. Juz sama nazwa: Greenpeace, Transparency International, albo wspomniany EBOiR wzbudza taki respekt, że wręcz nie wypada i nie jest w dobrym tonie kwestionowanie tez wygłaszanych przez te organizacje. Ale KTO tam zasiada, KTO je finansuje, KTO ma głos decydujący ??? Może lepiej nie zadawać takich pytań ?

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki