REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Regulacje funduszy spekulacyjnych kością niezgody w UE

2010-03-12 14:42
publikacja
2010-03-12 14:42
Dodaj Bankier.pl w Google
12.03. Bruksela (PAP) - Ministrowie finansów krajów UE spróbują się we wtorek porozumieć ws. regulacji funduszy spekulacyjnych typu hedge funds i private equity, ale na przeszkodzie stoją zastrzeżenia Wielkiej Brytanii, która obawia się zbytniej ingerencji w działalność londyńskiego City.

Rząd Gordona Browna popiera zastrzeżenia pod adresem unijnej regulacji, wyrażone przez Stany Zjednoczone, które protestują przed możliwą dyskryminacją swoich funduszy inwestycyjnych. Komisja Europejska odpiera amerykańskie zarzuty.

Unijna dyrektywa ma uregulować działalność funduszy krytykowanych za to, że nieodpowiedzialnym zachowaniem na rynku ponoszą część odpowiedzialności za kryzys finansowy i gospodarczy. Zakłada, że menedżerowie zarządzający tymi funduszami będą mieli dostawać rodzaj certyfikatów (zwanych paszportami), umożliwiających sprzedawanie oferowanych produktów inwestycyjnych w całej Unii Europejskiej. Ponadto poddani oni będą szeregowi przepisów, które mają zagwarantować przejrzystość działania funduszy i nadzorowi, który ma ograniczyć podejmowane ryzyko. Ustalone progi oznaczają objęcie regulacją 90 proc. aktywów tych funduszy w UE, których wartość szacuje się na 2 bln euro.

Zgłoszona w zeszłym roku po naciskach Parlamentu Europejskiego propozycja Komisji Europejskiej była już krytykowana przez eurodeputowanych za to, że zostawia otwartą furtkę do oferowania w UE produktów zagranicznych funduszy spekulacyjnych. Tymczasem na tym właśnie zależy Wielkiej Brytanii, która chce uniknąć barier dla funduszy działających z Londynu, ale zarejestrowanych dla celów podatkowych gdzie indziej. Protesty Brytyjczyków wywołane są przede wszystkim obawami, że unijna dyrektywa uniemożliwi przepływ kapitału pomiędzy UE i alternatywnymi funduszami za granicą, podważając potencjał i atrakcyjność City jako centrum światowych finansów.

Ambasadorom krajów członkowskich nie udało się w czwartek porozumieć w sprawie dyrektywy właśnie z powodu różnicy zdań w sprawie szczegółowych warunków dostępu do unijnego rynku dla funduszy oferujących intratne produkty inwestycyjne z krajów trzecich o mniejszych rygorach regulacyjnych.

Amerykański sekretarz skarbu Tim Geithner w liście do unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego Michela Barnier wyraził zaniepokojenie "różnymi propozycjami, które mogłyby być dyskryminacyjne wobec firm z USA i zakazać im dostępu do rynku UE, z którego korzystają obecnie".

"Propozycja KE jest bezpośrednią odpowiedzią na decyzje powzięte w ramach G20, by wdrożyć regulację funduszy, wzmacniając przejrzystość i odpowiedzialność kluczowych aktorów rynku - odpierał w piątek zarzuty rzecznik KE Amadeu Altafaj Tardio. - Środki nie będą miały w żaden sposób protekcjonistycznego ani dyskryminacyjnego charakteru".

Propozycja hiszpańskiej prezydencji zakłada dostęp do unijnego rynku dla funduszy z krajów trzecich "pod warunkiem, że jest zapewniona wystarczająca informacja dla inwestorów i właściwych władz i są zapewnione ramy właściwej współpracy między władzami w UE a władzami kraju trzeciego w celu nadzoru ryzyka". Hiszpański dyplomata powiedział w piątek, że do ustalenia pozostaje zakres tej równoważności kontroli po obu stronach.

KE długo opierała się apelom Parlamentu Europejskiego w sprawie propozycji regulacji funduszy spekulacyjnych. Ugięła się dopiero, kiedy rozpoczęty w USA kryzys finansowy zaatakował UE. Podobnie jak eurodeputowani, wielkim orędownikiem regulacji sektora finansowego jest też Francja, która chce większej przejrzystości systemu finansowego i powstrzymanie takich transakcji spekulacyjnych, które zagrażają finansowej stabilności przedsiębiorstw.

Jeśli we wtorek dojdzie do zgody (w głosowaniu większością kwalifikowaną) między krajami członkowskimi, dyrektywą zajmą się eurodeputowani, którzy będą mogli jeszcze wprowadzić do niej poprawki. Głosowanie w PE zaplanowane jest na lipiec.

Michał Kot (PAP)

kot/ icz/ bos/ jra/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~147852
Przyczyną jest przyzwolenie na spekulacyjne rozumienie fundamentalnej zasady kapitalizmu wolnorynkowego czyli wolności gospodarczej i wolności rynkowej. Ryzykowne kredyty, zadłużanie całych społeczeństw i państw na potęgę, szukanie szybkich okazji do zarobienia, maksymalizacja zysku za wszelką cenę, akceptowanie wyłącznie Przyczyną jest przyzwolenie na spekulacyjne rozumienie fundamentalnej zasady kapitalizmu wolnorynkowego czyli wolności gospodarczej i wolności rynkowej. Ryzykowne kredyty, zadłużanie całych społeczeństw i państw na potęgę, szukanie szybkich okazji do zarobienia, maksymalizacja zysku za wszelką cenę, akceptowanie wyłącznie wysokiej stopy zysku. Ideologiczne dzielenie społeczeństw na bogatych i biednych z jednoczesnym wmawianiem każdemu, że los jest w jego rękach, że od siebie samego zależy życiowy sukces lub klęska przy jednoczesnym bezwzględnym eliminowania z rynku pracy młodych bo mało przygotowani, starych, bo są już mniej fizycznie wydolni, rodzin z małymi dziećmi itd. itp. Dzieci zabiera się rodzicom, rodzicom odbiera się pracę a pracującym każe się pracować po 12 godzin dziennie. Dla schorowanych i starych są przytułki, hospicja, eutanazja, zgoda na samobójstwo. Marginalizuje się rolę religii. I można by jeszcze długo wymieniać - kryzys jest na całym świecie i wszyscy go odczuwają w sposób bardzo podobny. Nawet bankructwa są reżyserowane, wskazane i oczekiwane. Może powinniśmy zapytać demokratyczne władze czym jest demokracja, czym powinna być, jak należy ją rozumieć, stosować i jak o nią walczyć żeby nam nikt jej nie odebrał. Co to znaczy demokratyczna gospodarka wolnorynkowa i demokratyczne społeczeństwo. Szerzące się bezrobocie, niskie wynagrodzenia, tęsknota za drogimi surowcami, tęsknota za inflacją a wysoka inflacja to również drogie kredyty , zapał do zadłużania finansów publicznych i konsumpcja na kredyt - co na to wszystko demokraci. Czy liberalna gospodarka wolnorynkowa pozostaje w sprzeczności z zasadami demokratycznej gospodarki i demokratycznego społeczeństwa ? Bardzo duże pieniądze idą na aktywizację zawodową, na aktywizacje rynku pracy - finansowanie oczywiście ze środków publicznych ale czy kogoś interesuje trwała skuteczność i efektywność tych działań ? Przyczyną wszelkiego zła jest wysokie zadłużenie, bezrobocie i brak środków do życia a lekarstwem jest publiczne szkolnictwo na wysokim poziomie przygotowujące do rynku pracy, praca i godziwe wynagrodzenie za pracę, dom za własne zarobione pieniądze, publiczna służba zdrowia. Gospodarka demokratyczna jest chyba po to, żeby nie wybuchały wojny o byt.
infinum
Najpierw obniżyli stopy procentowe praktycznie do 0%, zalali rynki finansowe niesamowitą ilością taniego pieniądza, a teraz się dziwią, że giełda nimi spekuluje.

A co miała robić? Obiecać, że nie będzie?
Wolne żarty - okazja czyni złodzieja.

Żadne sztuczne ograniczenia nie są w stanie powstrzymać tej spekulacji.
Spekulacji,
Najpierw obniżyli stopy procentowe praktycznie do 0%, zalali rynki finansowe niesamowitą ilością taniego pieniądza, a teraz się dziwią, że giełda nimi spekuluje.

A co miała robić? Obiecać, że nie będzie?
Wolne żarty - okazja czyni złodzieja.

Żadne sztuczne ograniczenia nie są w stanie powstrzymać tej spekulacji.
Spekulacji, której PRZYCZYNA leży w stymulowaniu gospodarek publicznymi pieniędzmi.

Logiczne jest, że każdy problem rozwiązuje się usuwając jego przyczynę (finansową stymulację), a nie nieudolnie walcząc ze skutkami (finansową spekulacją).

Tylko politycy mogą być tak głupi, żeby gasić pożar benzyną i jeszcze twierdzić, że ma szansę im się udać.
~revol
bo najważniejszy jest interes BANKSTERÓW z goldman sachs i JP Morgan. są tak umoczeni w miliardowe przekręty i tak powiązani z władzą że bez światowego ruszenia i wywrócenia tego gnoju nic się nie zrobi. skończy sie to rewoltami. dość bankructw spowodowanych przez bankowych gangsterów (= banksterów)!!!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki