REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Recesja typu „V” - nadzieja umiera ostatnia

2009-10-07 10:31
publikacja
2009-10-07 10:31
Dodaj Bankier.pl w Google
Całe lato na czołowych parkietach giełdowych upłynęło pod znakiem prawie niezachwianych wzrostów podsycanych tonami banknotów drukowanych na masową skalę. Polityka kreowania papierkowego bogactwa po pęknięciu bańki internetowej została już zdezawuowana przez ubiegłoroczny krach. Jednak monetarni decydenci (zwłaszcza w USA) nadal przekonani są o jej cudownym działaniu. Przypomina to jednolite traktowanie syropem na przeziębienie chorych na grypę. Tymczasem pacjenci pomimo nadziei na ozdrowienie nijak nie mają się lepiej, co najwyżej nielicznym udziela się efekt placebo.

Ekonomiczne tyrady podczas szumnych gospodarczych zjazdów, szczytów i forów pełne są przeświadczeń o panowaniu recesji w najmniej szkodliwej wersji (na kształt litery V), która wedle pokutującej opinii ustępuje miejsca powracającej prosperity. Tworzenie poduszek bezpieczeństwa nadzianych farszem w postaci banknotów przyczyniło się do solidnego nadmuchania wycen aktywów tak jakbyśmy byli świadkami dojrzałej fazy ożywienia. Miedź po 6500 dolarów za tonę, ropa bliska 75 dol. za baryłkę, rynki południowoamerykańskie coraz bliższe historycznych szczytów sprzed 2 lat, napompowane waluty rynków wschodzących (akurat na złotym toczono całkiem inną, opcyjną rozgrywkę) - to dorobek pospiesznego odrabiania strat na załamaniu rynków kredytowych, poniesionych przez nieodpowiedzialnych finansowych gigantów. Powstaje pytanie: dokąd ten galop podąża, jeśli w najbliższych latach nie ma szans na powtórzenie tak dynamicznego cyklu rozwojowego jak miniony z lat 2003-2007?

Patrząc na coraz mniej pewne balansowanie wielu indeksów w okolicy rocznych szczytów po odrobieniu niemal połowy spadku z całej bessy, nasuwa się coraz więcej sceptycyzmu co do przyszłości. Trzeba przecież kiedyś wycofać się z tych wszystkich programów pomocowych, bo w przeciwnym razie za jakiś czas niczym w Zimbabwe za byle zakupy płacić się będzie naręczami nic niewartych dolarowych świstków. Najtrudniejsze od strony psychologicznej będzie odzwyczajenie obywateli od serwowanych dopłat (ratowanie upadłych samochodowych kolosów), połączone z odejściem od polityki zerowych stóp procentowych. Bardzo trzeźwo i rzeczowo wypowiada się o zakrawających na euforię nastrojach nowojorski ekonomista Nouriel Roubini. Jego daleko posunięte obawy odnośnie poprzedniej globalnej bańki na wszystkich klasach aktywów sprawdziły się, tyle że głos ten wraz z nielicznymi tego rodzaju zginęły pośród ogólnej histerii zakupów.

Zaczyna się nieśmiało przebąkiwać o nadmiernym optymizmie i niedoszacowaniu powagi obecnej recesji. Miejsce litery V zajmuje U (dłuższy okres stagnacji), co i tak byłoby niewielkim wymiarem kary wobec znanego z Japonii scenariusza na kształt L (ciągnąca się dekadami zapaść). W rozsądnym scenariuszu można założyć coś pomiędzy wzorem U a W - ten ostatni wróżyłby nadejście drugiego dna kryzysu po być może właśnie się kończącym przesadnym odreagowaniu karmionym nadziejami. Nadzieje niestety lubią umierać ostatnie i to w skali masowej niemal jednocześnie, moszcząc kolejne zarzewia krachu i paniki. To oznaczałoby powrót dość solidnych spadków na giełdach w perspektywie kilku kwartałów nawet gdyby końcówka roku miała wypaść pomyślnie.

Podsumowując, coraz bardziej się obawiam, że bardzo niewielu możnych i wpływowych próbuje zrobić w giełdowego „balona” bardzo wielu pospolitych, szarych i bez siły przebicia. Po raz kolejny. Co ciekawe, pamięć inwestorów jest na tyle krótka, że w ciągu zaledwie pół roku od kulminacji paniki i ledwie 2 lat od księżycowych rekordów hossy plan ten całkiem nieźle wypalił. Od przedwiośnia parkiety krajów rozwiniętych poszybowały o ponad 50 proc., a wschodzących nierzadko podwoiły swą wycenę. Jednakże niczym kłamstwo ma to krótkie nóżki i złość po zakończeniu drugiej odsłony globalnej giełdowej hucpy za publiczne pieniądze może być trudna do opanowania.

Jeśli fala frustracji społecznej uderzy w instytucje będące siedliskiem coraz powszechniej nienawidzonej finansjery, to poza wielkimi rozruchami nastąpi całkowity upadek zaufania do instytucji finansowych. Wówczas mogą się pojawić obrazki rodem z naturalistycznej XIX-wiecznej powieści Emila Zoli pt. „Germinal”, a trzecia z rzędu terapia polegająca na sypaniu pieniędzy z nieba skończy się śmiercią całego obecnego, dawno niewydolnego już systemu. Rachunek za beztroskę i błędy nieustannie się powiększa na kontach nas wszystkich w postaci eksplodującego i docelowo niespłacalnego długu.

Bartosz Stawiarski, Wealth Solutions

Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:

Scenariusze sytuacji gospodarczej w najbliższych miesiącach i latach ciągle pozostają obarczone olbrzymią dozą niepewności. Obecne oczekiwania, co do łagodnego przejścia do mniejszej aktywności gospodarczej i dopasowania się do gorszych możliwości sektora finansowego mogą być na wyrost. Akcje ratunkowe rządów już kosztowały biliony euro i dolarów, a odpowiedzi na pytanie, jak spłacić olbrzymie długi nie ma. Na trwałe ożywienie gospodarcze w dłuższej perspektywie nie można jeszcze liczyć, chociaż dużo zależy tak naprawdę od determinacji rynków wschodzących, Chin i Indii. Czy są one jeszcze zainteresowane dźwiganiem na barkach globalnego wzrostu gospodarczego? Kiedy dojdą do wniosku, że dadzą sobie radę bez zachodnich rynków zbytu będzie, to koniec kultury konsumpcjonizmu. Europejczycy i Amerykanie staną wtedy w obliczu dramatycznego scenariusza typu L.

Źródło:
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
~Lisio
Moim zdaniem zbyt dużo "grubasów" z USA i Europy ma za dużo do stracenia aby recesja przybrała kształt litery "L". Oni do tego nie dopuszczą.....W końcu takie osoby jak były minister skarbu USA czy też Alan Greenspan muszą zarabiać gdzieś te miliony........
4tunat
Alan G. juz od dawna na emeryturze ...
picassq odpowiada 4tunat
Moim zdaniem, wszyscy macie po trochu rację.

do ~kiki [83.6.33.*]: "CHINY spekuluja po cichu nad wywaleniem dolara z rozliczen dzis gdyby CHiny zarzadaly natychmisat od USA wykupu ich obligacji mamy koniec finansowego swiata ,praktycznie stany sa niewyplacalne a panstwo srodka ugotowane na bilionu dolarow" - fakt,
Moim zdaniem, wszyscy macie po trochu rację.

do ~kiki [83.6.33.*]: "CHINY spekuluja po cichu nad wywaleniem dolara z rozliczen dzis gdyby CHiny zarzadaly natychmisat od USA wykupu ich obligacji mamy koniec finansowego swiata ,praktycznie stany sa niewyplacalne a panstwo srodka ugotowane na bilionu dolarow" - fakt, dlatego tylko kłapią ozorem i dalej będą kupować ich obligacje. Dlaczego? Ano dlatego, że posiadają nadwyżkę w handlu z USA i w ten sposób pośrednio "biedni" Chińczycy finansują konsumpcję "bogatych" Amerykanów. Poza tym, jak piszesz, byliby "ugotowani".

do ~mich [95.48.10.*]: "Jak wrzucimy na rynek masę pieniędzy to oczywiście pobudzimy gospodarkę, gdyż ten pieniądz musi gdzieś sie podziać". Fakt, tylko zależy, gdzie te pieniądze się rzuci. Jeśli da się go ludziom - krótkotrwały impuls związany z szałem zakupów co powoduje wzrost inflacji, wzrost stóp procentowych.
Kryzys został wywołany nie dlatego, że zostało pobudowanych dużo domów, bo gdyby tak było to: większa podaż - niższa cena. Kryzys powstał, bo udzielano kredytów hipotecznych byle komu i następnie budowano instrumenty finansowe oparte o spłatę tychże kredytów, łączono je w "bloki" z innymi kredytami o wyższych ratingach, dlatego tak chętnie te instrumenty były nabywane przez inwestorów - do momentu, gdy Fannie Mae i Freddie Mac nie wpadły w kłopoty. Inna sprawa Lehman - faktycznie, jeszcze na kilka dni przed ogłoszeniem upadłości zawierał transakcje na milardy $.

Moim skromnym zdaniem L jest najbardziej prawdopodobne

Pozdrawiam
~ala3
Jeszcze jedno, mam dość długie doświadczenie na giełdzie, właściwie jestem na giełdzie od jej początku i co tu ukrywać, wiele zarobiłam.
Jak czytam wiele wypowiedzi to widzę ludzi którzy mają krótkie doświadczenie i co gorsze są pesymistami, a pesymiści niech lepiej od razu idą w lokaty,
Jeszcze jedno, mam dość długie doświadczenie na giełdzie, właściwie jestem na giełdzie od jej początku i co tu ukrywać, wiele zarobiłam.
Jak czytam wiele wypowiedzi to widzę ludzi którzy mają krótkie doświadczenie i co gorsze są pesymistami, a pesymiści niech lepiej od razu idą w lokaty, bo giełda jest dla rozsądnych optymistów. I jeszcze jedno, trochę mocno przecenionych akcji KGHM kupiłam i żadna korekta nie jest mi groźna.
~kiki
....do ala 3............................................cieszy mnie to ze zarobilas ja tez jestem na gieldzie od sierpnia 1993 roku................wiele widzilalem stracilem i zarobilem jak kazdy i TY ,CHODZI mio to zebys widziala dwie strony medalu a nie jedna ,pozatym pamietaj nie ma pieniedzy ktorych nie mozna na gieldzie stracic ....do ala 3............................................cieszy mnie to ze zarobilas ja tez jestem na gieldzie od sierpnia 1993 roku................wiele widzilalem stracilem i zarobilem jak kazdy i TY ,CHODZI mio to zebys widziala dwie strony medalu a nie jedna ,pozatym pamietaj nie ma pieniedzy ktorych nie mozna na gieldzie stracic ................................
~babcia_lusia odpowiada ~kiki
Na czym opierasz swoją rzeczową opinię ?
4tunat
hmm ... wystarczy, że miedź będzie przez rok-półtora po 3-4k USD/tona i żaden optymizm nie obroni tego związkowego molocha przed bankructwem.
~mich
Jak wrzucimy na rynek masę pieniędzy to oczywiście pobudzimy gospodarkę, gdyż ten pieniądz musi gdzieś sie podziać. A że pieniądz służy do kupowania to zaczynaja sie zakupy i ku radości powszechnej w gospodarce sie kręci. Ta zabawa jednak bedzie trwała tak długo jak rynek będzie uznawał pieniądz za w miarę niezmienną wartość. Jesli Jak wrzucimy na rynek masę pieniędzy to oczywiście pobudzimy gospodarkę, gdyż ten pieniądz musi gdzieś sie podziać. A że pieniądz służy do kupowania to zaczynaja sie zakupy i ku radości powszechnej w gospodarce sie kręci. Ta zabawa jednak bedzie trwała tak długo jak rynek będzie uznawał pieniądz za w miarę niezmienną wartość. Jesli pieniadza bedzie za dużo to zakupy będą nadal trwały ale już jako ucieczka od pieniądza. Wówczas o ożywieniu możemy zapomnieć. Taką ucieczkę przezyliśmy już za poprzedniego ustroju. Wszystko znikało z półek błyskawicznie a trudno było wywodzić iż gospodarka jest w dobrym stanie. Spójrzymy na to od strony fundamentów. Pojawił sie kryzys bo za dużo pobudowano domów i zmajstrowano za wiele deratywów. Rynek powiedział wreszcie stop. Aby gospodarka rozwijała sie rynek powinien przeżyć okres odchorowania po poprzednich ekscesach. Oczywiście jakieś oderagowanie nastąpiło ( Lehman, GM ) tylko że w bardzo małym stopniu, albowiem decydenci zrobili wszystko co w ich mocy by ten proces zahamować. Rzucono pieniądzem by nadal budowano domy a banki i tzw. banki ( bank to dla mnie instytucja która przechowuje depozyty i udziela kredytów a nie zajmuje sie handelkiem na wszelkich możliwych giełdach ) zostały wsparte by nadal uprawiać swą radosną działalność. Czy są wiec fundamenty do trwałego ożywienia. Wątpię. A scenarusz japoński to wcale nie najczarniejsza wizja przyszłości.
~babcia_lusia
W pełni zgadzam się z Twoją oceną. Teraz już tylko up.

Nie słuchaj opinii jak to źle i w ogóle. To już dawno zostało zdyskontowane przez rynki z nawiązką.

W szczycie hossy wszyscy pisali, jak to dobrze i jak to niemożliwe jest, żeby było gorzej.

Życzę sukcesów, ja też cały czas na długich.
~motyl odpowiada ~babcia_lusia
do .........babcia-lusia............nic dziwnego ze sa takie krachy jak mamy takich inwestorow jak ty .fakt glupich nie sieja sami sie rodza........................

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki