Wczorajsze zachowanie rynku mogło przekonać nawet największych optymistów do opinii, że rozpoczęliśmy najgłębszą korektę trwających od marca wzrostów. Bowiem pomimo publikacji bardzo pozytywnych raportów z amerykańskiej gospodarki główne indeksy z trudem wybroniły wzrosty i zakończyły dzień znacznie poniżej sesyjnych maksimów. Tak więc nie ma już wątpliwości, że rynek wszedł w fazę korekty.
Jako że dotychczasowe korekty ośmiomiesięcznej fali wzrostów sięgały około 8%, to również takiej skali spadki prognozowane są w ciągu najbliższych dni. Tyle że taki scenariusz zakłada, iż miejsca na dalszą przecenę jest już niezmiernie mało.
Pożywką dla giełdowych niedźwiedzi znów stały się problemy sektora finansowego. Dziś ujawniono informacje o nowym programie ratunkowym dla dwóch największych brytyjskich banków. Rząd Wielkiej Brytanii dofinansuje Royal Bank of Scotland oraz Lloyds Banking kwotą 31,3 mld funtów (51 mld $), pośrednio przyznając, że obecnie obie instytucje mają problemy z wypłacalnością. Dodatkowo czwartą z rzędu stratą kwartalną „pochwalił” się szwajcarski bank UBS.
Tymczasem dzisiejsze kalendarium makroekonomiczne raczej nie dostarczy emocji na parkietach. O godzinie 16:00 zostanie jedynie opublikowany zestaw danych o wrześniowych zamówieniach w przemyśle – oczekuje się wzrostu o 1% m/m.
Inwestorzy mogą za to zajmować pozycje przed rozpoczynającym się dziś posiedzeniem FOMC. Co prawda nikt nie spodziewa się decyzji o podwyżce stóp procentowych, ale każdy komunikat Rezerwy Federalnej jest bardzo wnikliwie analizowany przez Wall Street, czemu często towarzyszy ponadprzeciętna zmienność cen akcji.
Na półtorej godziny przed rozpoczęciem notowań w Nowym Jorku nastroje inwestycyjne są bardzo słabe. Kontrakty terminowe na indeks S&P500 zniżkują o 1% i są notowane na poziomie 1.031 pkt. Giełdy na zachodzie Europy tracą po 1-2%.
K.K.




























































