REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Protesty frankowców - chcą pomocy w spłacie kredytów

2015-01-24 17:16
publikacja
2015-01-24 17:16
Dodaj Bankier.pl w Google
Protesty frankowców -  chcą pomocy w spłacie kredytów
Protesty frankowców -  chcą pomocy w spłacie kredytów
fot. Piotr Guzik / / FORUM

"Nabici we franka nie damy się bankom" i "banksterom stop" - pod takimi hasłami w kilku miastach Polski protestowały osoby, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich. Domagały się dialogu z bankami i pomocy państwa, w formie przepisów zapewniających dogodniejsze warunki spłat.

Demonstracja frankowców na Rynku Głównym w Krakowie (fot. Piotr Guzik / FORUM)


Protesty osób, których zadłużenie wobec banków znacząco się zwiększyło na skutek wzrostu wartości franka do złotego, miały miejsce m.in. Szczecinie, Gdańsku, Łodzi, Krakowie. W Warszawie "frankowicze" przyszli przed Pałac Prezydencki.

Wakacje na giełdzie

Ponad 100 osób, posiadaczy kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich demonstrowało w sobotę na Rynku Głównym w Krakowie. Mieli ze sobą transparent Banksterom Stop i domagali się od rządu i banków przyjęcia rozwiązań, które zneutralizują skokowy wzrost wartości szwajcarskiej waluty.

Jesteśmy tutaj, żeby pokazać się, że jesteśmy normalnymi ludźmi, że chcemy trochę sprawiedliwości, że chcemy trochę zmienić układ sił na linii bank-klient - zaznaczył Tomasz Sadlik, założyciel Stowarzyszenia Obrony Poszkodowanych przez Banki Pro Futuris. Powstało ono pod koniec 2013 r. Zrzesza tych, którzy czują się oszukani przez banki udzielające kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich.

Jak tłumaczyli zebrani, przychodząc na krakowski Rynek chcieli też pokazać, że są zwykłymi ludźmi, którzy ciężko pracują, żeby spłacać kredyt na mieszkanie. Boli nas mit, że +frankowicze+ to majętne osoby, które z pełną świadomością godziły się na ryzyko wahań kursowych. Tymczasem odmawiamy sobie podstawowych rzeczy, żeby tylko spłacać kolejne, rosnące raty kredytu - mówili.

Protest w Szczecinie

Niedaleko szczecińskiego magistratu zebrało się w sobotę po południu około 50 osób. Jedna z kobiet, która przyjechała z pobliskiego Stargardu Szczecińskiego, mówiła dziennikarzom, że jest w "dramatycznej sytuacji"; po sześciu latach spłacania kredytu ma 100 proc. więcej do zapłaty. Jak dodała, jest w takim wieku, że nie spłaci kredytu nawet na emeryturze i zostawi go dzieciom.

Mężczyzna, który wziął kredyt we frankach na 20 lat, wypowiadał się w podobnym tonie, nazywając tę sytuację "skandalem". Jak mówił, kiedy brał kredyt, frank był wart 2,2 zł, a teraz sięga prawie 4,4 zł.

Szczecińskiego spotkania nie zgłoszono w urzędzie miejskim. Policja wylegitymowała jednego z uczestników i poinformowała o konieczności rejestracji większych zgromadzeń. Osoby biorące udział w spotkaniu rozeszły się po ponad godzinie - poinformowała zachodniopomorska policja.

Pikieta w pasażu Schillera w Łodzi

Pod hasłami m.in. "Nabici we franka nie damy się bankom", "Banki to rosyjska ruletka w państwie bezprawia", "Tysiące pozwów to kwestia czasu" kilkadziesiąt osób zadłużonych we frankach pikietowało w pasażu Schillera w Łodzi. Podkreślali, że czują się oszukani; ich zdaniem rząd wiedział, co się dzieje i nie informował klientów banków o zagrożeniu, a obecnie nic nie robi, żeby pomóc ludziom.

"My - jako frankowicze - nie oczekujemy litości, oczekujemy sprawiedliwości.

W innych krajach np. na Węgrzech, w Chorwacji ten problem dostrzeżono, u nas rząd nie bardzo chce to dostrzec. Rząd powinien zająć jasne stanowisko, jeżeli chodzi o rolę, miejsce, charakter, w jakim występowały banki w tym procederze, bo to proceder na granicy prawa" - mówił dziennikarzom jeden z organizatorów pikiety Dariusz Piechulski.

Jedna z pikietujących kobiet mówiła, że gdy brała kredyt kilka lat temu, jego rata wynosiła 2,6 tys. zł, obecnie jest to już ponad 4 tys. zł. Michał Owczarski, który także kilka lat temu wziął kredyt we frankach podkreślał, że ani jego "doradca", ani bank nie weryfikowali ryzyka, czy jego dochodów.

"Mój doradca powiedział w banku, że jestem ok., mam trójkę dzieci, prowadzę działalność i na pewno sobie poradzę. Mógłbym mieć jeszcze jedno dziecko, ale spłacam kredyt i nie będę go miał. To są koszty społeczne" - powiedział łodzianin.

Przypominano, że kredyty w walucie obcej brano przeważnie pod wpływem namów doradców bankowych. Banki nie ostrzegały wówczas, że taki kredyt jest ryzykowny. Mówiono też o zaniedbaniach ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, który zgadzał się, by banki takie kredyty oferowały przez banki.

W Warszawie pod Pałacem Prezydenckim "spacerowało" kilkaset osób

Rozżaleni, mówili, że w takiej sytuacji, która nie jest zawiniona przez kredytobiorców, powinno pomóc państwo, regulując przepisy dot. spłat kredytów.

"Chcielibyśmy, by rząd zaczął prowadzić dialog z nami, a KNF zaczął robić swoją pracę" - mówił Maciej Janiszewski, jeden z uczestników "spaceru". Jak mówił, banki udzielały kredytów zbyt łatwo; on, jako 22 letni człowiek dostał półmilionowy kredyt. Wcześniej rata spłaty wynosiła ok. 2 tys. zł, obecnie to już ponad 4 tys. zł miesięcznie.

Niespodziewana decyzja SNB

Przed tygodniem szwajcarski bank centralny (SNB), ogłaszając nieoczekiwanie, że uwalnia kurs swojej waluty, spowodował panikę na rynku. Dotychczas SNB utrzymywał sztywny kurs, co oznaczało, że euro nie mogło kosztować mniej niż 1,20 franka. Decyzja SNB sprawiła, iż frank mocno zyskał na wartości, w tym wobec złotego. W miniony czwartek za franka trzeba było zapłacić rekordowe 5,19 zł, choć dzień wcześniej płacono za niego 3,57 zł. Tak istotny wzrost notowań franka to problem dla ok. 550 tys. polskich kredytobiorców zadłużonych w tej walucie. (PAP)

awy/ rgr/ szu/ res/ malk/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dominika Kulczyk wzywa na Polenergię, OFE odmawiają. „Cena nie odzwierciedla wartości godziwej"
Tematy

Komentarze (347)

dodaj komentarz
~strzelec1313
A może najprościej było by, żeby UOKIK sprawdził zapisy banków z lat kiedy udzielały kredytów w CHF czy też innych walutach, czy posiadały faktycznie takie linie kredytowe z SNB czy też poprostu były to ich przeliczniki wewnętrzne. W ten sposób wyjaśniła by się kwestia, czy nie doszło do zmowy pomiędzy poszczególnymi bankami i tak A może najprościej było by, żeby UOKIK sprawdził zapisy banków z lat kiedy udzielały kredytów w CHF czy też innych walutach, czy posiadały faktycznie takie linie kredytowe z SNB czy też poprostu były to ich przeliczniki wewnętrzne. W ten sposób wyjaśniła by się kwestia, czy nie doszło do zmowy pomiędzy poszczególnymi bankami i tak naprawdę do oszustwa na masową skalę. Jeżeli nie posiadali z SNB pożyczonych pieniędzy to znaczyło by, że był to dodruk pieniędzy wykonany prywatnie przez Bank to coś jak by fałszerstwo??
~OKRADZIONY
Jestem okradany przez Getin bank. Libor obecnie wynoisi -1,75, a w przysłanym harmonogramie spłat po odjęciu marży wychodzi-0,1. W umowie mam wpisane warunki Libor + marża. Czy marża wpisana w umowie może być swobodnie dostosowywana do widzimisię złodziei banksterów?
~zosia
jeden z funduszy credit agricol oskubał mnie przez 2tyg. na 5000 kto z feankowiczów mi to odda
~aaa
Ja, jak weźmiesz mój kredyt...
~777
To jest żałosne że w takim kraju żyjemy z tak zawistną społecznością!!!
~maciek
wtopiłem na akcjach dużą część swoich oszczędności bo mnie nikt mnie wcześniej nie poinformował że w spółce się źle dzieje, CHCE SWOJE PIENIĄDZE Z POWROTEM! SO! LI! DARNOŚĆ! SOOOO!! LII!! DARNOŚĆĆ!!!

oddajcie moje pieniądze które utopiłem w słabych akcjach!
~aaaq
Wiecie co, jest Nas ok. 600000, jeżeli w każdym gospodarstwie są przynajmniej 2 osoby to już 1200000 osób, przy trzech osobach rośnie do 1800000 - WYBORCÓW!!! Trzeba ogłosić że NIE zagłosujemy na tych którzy mają Nas gdzieś, tych którzy pozwolili na udzielanie kredytów w walucie...
W tym kraju trzeba niestety manifestowac siłę
Wiecie co, jest Nas ok. 600000, jeżeli w każdym gospodarstwie są przynajmniej 2 osoby to już 1200000 osób, przy trzech osobach rośnie do 1800000 - WYBORCÓW!!! Trzeba ogłosić że NIE zagłosujemy na tych którzy mają Nas gdzieś, tych którzy pozwolili na udzielanie kredytów w walucie...
W tym kraju trzeba niestety manifestowac siłę bo inaczej mają Nas w 4-ech literach... Nasza liczba to Nasza siła w tej sytuacji. Władzom zależy na władzy i to jest dla Nas jedyna szansa. Starają się sklucic Polaków zamydlajac ze co na to kredytobiorcy zlotowkowi. Jak zlotowkowi będą mieli problem z wiborem to powiedzą "a co na to frankowicze" im też nie pomogliśmy... Na chwilę obecną nie chcę słyszeć o PO - były zwolennik PO...
~aaa
Jak ktoś pali papierosy przez 20 lat i dostaje raka, potrzebuje leczenia chemią ok. 20 wlewów po ok. 20000zł KAŻDY (czyli razem 400000zl) to czy mu się należy? Przecież sam miał wybór... Czemu mamy wszyscy za to płacić...
Jak ktoś miał wypadek z własnej winy i potrzebuje operacji oraz 2 letniej rehabilitacji za np. 1000000 zł.
Jak ktoś pali papierosy przez 20 lat i dostaje raka, potrzebuje leczenia chemią ok. 20 wlewów po ok. 20000zł KAŻDY (czyli razem 400000zl) to czy mu się należy? Przecież sam miał wybór... Czemu mamy wszyscy za to płacić...
Jak ktoś miał wypadek z własnej winy i potrzebuje operacji oraz 2 letniej rehabilitacji za np. 1000000 zł. dlaczego sam sobie nie zapłaci? My za to płacimy. Powiecie ze byli ubezpieczeni - my frankowicze tez ale beneficjentem jest BANK...
Ciekawe że ludzie którzy musieli znaleźć jak najtańsze źródło kredytowania dające jedyna szansę na własne mieszkanie są wysmiewani a inni np. w branżach kończących się jak górnictwo gdzie do każdej tony dopłaca się ok. 70 złoty roczne straty sięgają miliarda złotych są akceptowani i współczuje się im. Mi jest ich szkoda choć nie myślą o reszcie społeczeństwa polskiego tylko o sobie.
Nie jest prawdą ze frankowcy siedzieli cicho jak frank był po 3,3 czy 3,0 wtedy też chcieli zamienić tylko nie stać ich było na pokrycie strat. Teraz to już nie chodzi o straty tylko życie... Wiem że nikogo z poza grupy wtopionych we franka to nie obchodzi - tak jak i szydzono z klientów Amber gold ale nie wszyscy są jasnowidzami. Prawda jest taka że każdy chciał wziąć w tamtym okresie we franku. Niektórzy nie mogli niektórzy nie wiedzieli, jednak jak się wywrocilo to teraz sobie używają jako zadośćuczynienie i pokonać leżącego - widać taka Nasza natura...
~szefuf
Po pierwsze, górnicy też wk*&%$#@ją już ludzi, więc nie przesadzaj, że wszyscy im współczują. Po drugie: zgadzam się, że co do tych ubezpieczeń społecznych czy NFZ to zły system, bo powinien uwzględniać tryb życia i wykonywany zawód, jednak wtedy naliczenie składki będzie tak skomplikowane, że trzeba będzie zatrudnić kolejne Po pierwsze, górnicy też wk*&%$#@ją już ludzi, więc nie przesadzaj, że wszyscy im współczują. Po drugie: zgadzam się, że co do tych ubezpieczeń społecznych czy NFZ to zły system, bo powinien uwzględniać tryb życia i wykonywany zawód, jednak wtedy naliczenie składki będzie tak skomplikowane, że trzeba będzie zatrudnić kolejne 10 000 urzędników. Jednego czego ja nie umiem zrozumieć to hasła: "oszukani" i "niektórzy nie mogli nie we franku". Bo kto kazał w ogóle brać kredyty? Ja nie wziąłem i nadal nie biorę, czyli, że za rozsądek i za oszczędność mam teraz zapłacić?

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki