Na dzisiejszej sesji wielu inwestorów musiało uznać, że strach związany z kondycją amerykańskiego sektora finansowego był mocno przesadzony. Ponadto wielu z nich zostało zmuszonych do zamknięcia krótkich pozycji po publikacji raportu kwartalnego Wells Fargo. Ten największy bank na Zachodnim Wybrzeżu (i drugi największy pożyczkodawca hipoteczny w USA) odnotował w drugim kwartale spadek zysku o 23% r/r. Jednak wynik na poziomie 1,75 mld dolarów był wyższy od prognoz analityków. Dodatkowo spółka podwyższyła o 10% swoją dywidendę, co rozwiało wątpliwości na temat jej płynności finansowej. W rezultacie kurs Wells Fargo wystrzelił w górę o 32,8%.
Nieźle mogli zarobić wszyscy inwestorzy, którzy pod koniec wtorkowej sesji kupili akcje banków. Dzisiaj walory Citigroup zdrożały o 13,1%, notowania Bank of America zwyżkowały aż o 22,4%, zaś wycena JP Morgan wzrosła o 15,9%. Wzrosty kursu o kilkanaście a nawet kilkadziesiąt procent odnotowały akcje banków regionalnych, a akcjonariusze Fannie Mae oraz Freddie Mac zyskali dzisiaj po 30%. Narzekać nie mogli też posiadacze papierów banku inwestycyjnego Lehman Brothers, którzy mogli dziś zarobić 26%.
„Ceny ropy spadły dzisiaj o 4$, a notowania branży finansowej poszły w górę (...) Popularna ostatnio strategia „krótko na bankach i długo na spółkach naftowych” została dzisiaj zdruzgotana” – powiedział agencji Reuters Brian Gendreau, strateg inwestycyjny w ING Investment Management Americas.
Dzięki niesamowitej zwyżce w sektorze finansowym Dow Jones zyskał w środę 2,52%, osiągając na zamknięciu wartość 11.239,28 pkt. Indeks S&P500 wzrósł o 2,51%, notując wynik 1.245,36 pkt. Nasdaq zwyżkował o 3,12%, wspinając się na wysokość 2.284,85 pkt. Ostatnio tak silne wzrosty na Wall Street odnotowano pierwszego kwietnia.
Jednakże początek handlu wcale nie wróżył tak optymistycznego zakończenia, ponieważ inwestorów przestraszył czerwcowy skok inflacji – wskaźnik CPI po raz pierwszy od 17 lat osiągnął wartość 5%. Za tak duży wzrost cen odpowiadały przede wszystkim wyższe koszty paliwa i energii, a te mają szansę wkrótce spaść, ponieważ znowu potaniała ropa. Na zakończeniu środowej sesji za baryłkę tego surowca płacono „tylko” 134,6$, a więc o 3% mniej niż we wtorek.
Dzięki temu akcje General Motors podrożały dzisiaj o 16,7%, a walory Forda zyskały na wartości 18,1%. Wśród taniejących spółek były właściwie tylko firmy naftowe oraz spółki defensywne – najwyraźniej część inwestorów w trakcie sesji zmieniała skład portfeli, by załapać się na wzrosty w branży finansowej. Jeszcze mocniej zdrożały akcje linii lotniczych – subindeks dla tego sektora wzrósł dzisiaj 18,1%.
K.K.






























































