2011-12-29 13:41 Źródło: Łukasz Piechowiak - Bankier.pl
Piechowiak: Niech rząd zadziała bardziej zdecydowanie
Pomysł bardzo prosty do zrealizowania. Składka na fundusz pracy wynosi 2,45% i tak jest za wysoka, co widać po stanie funduszu na koniec roku, w którym teoretycznie jest ponad 5 mld zł niewykorzystanych środków. Z tego tylko ok. 3,5 mld zł wydawanych jest na aktywne formy walki z bezrobociem, czyli staże i szkolenia realizowanych na zlecenie urzędów pracy.
Przedsiębiorcy od dawna apelują o to, by rząd obniżył lub całkowicie zrezygnował ze składki na FP. BCC apelowało, aby rząd w związku z podwyższenie składki rentowej o 2pp, obniżył składkę na fundusz pracy do 1,3%. W efekcie łączne koszty pracy od lutego nie wzrosłyby o 2pp tylko o 0,85 pp. Ponadto nie zmuszałoby to rządu do redukcji wydatków na aktywne formy „walki z bezrobociem”. Jest to wykonalne, oczywiście uwzględniając, że ministerstwo finansów częściowo zrezygnuje z możliwości maskowania deficytu budżetowego kosztem pracodawców.
Z drugiej strony samo ograniczenie składki na FP nie wiele zmieni na rynku pracy. Młodzi ludzie rzadko kiedy zatrudniani są na podstawie umów o pracę. Niektórzy eksperci szacują, że 80% zatrudnionych absolwentów po studiach świadczy pracę na podstawie umów śmieciowych, a pozostałe 20% to pracownicy „dużych sieci hipermarketów”.
Samo obniżenie lub nawet całkowita rezygnacja ze składki na FP płaconej od umów o pracę zawieranych z młodymi pracownikami nie spowoduje znacznego spadku bezrobocia wśród tej grupy wiekowej. Przede wszystkim dlatego, że wciąż umowy śmieciowe będą korzystniejsze dla pracodawcy, a często i dla mało zarabiającego pracownika, niż o wiele bardziej obciążone różnymi daninami umowy o pracę.
Stąd potrzebne są bardziej zdecydowane kroki, np. obniżenie o połowę składek do ZUS płaconych zarówno przez pracownika i pracodawcę oraz całkowita rezygnacja ze składki na fundusz pracy. Być może wówczas pracodawcom przestałoby się opłacać „kombinować” i w końcu zaczęli by zatrudniać młodych. To jest rozwiązanie, które rząd mógłby wprowadzić natychmiast. Z pewnością byłoby o wiele bardziej korzystne niż finansowanie staży i szkoleń oraz „nic nie robienie” coraz bardziej sfrustrowanych młodych ludzi.
Potrzebne są też zmiany w systemie edukacji, ale te nawet przy dobrych chęciach rządzących nie zostaną wprowadzone szybciej niż w ciągu kliku lat. Dlatego konieczne są natychmiastowe działania z zakresu obniżenia kosztów pracy, bo inaczej całe pokolenie młodych ludzi będzie można uznać za stracone.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Tekst jest komentarzem do artykułu Rząd chce pomóc firmom w zatrudnianiu młodych
Przedsiębiorcy od dawna apelują o to, by rząd obniżył lub całkowicie zrezygnował ze składki na FP. BCC apelowało, aby rząd w związku z podwyższenie składki rentowej o 2pp, obniżył składkę na fundusz pracy do 1,3%. W efekcie łączne koszty pracy od lutego nie wzrosłyby o 2pp tylko o 0,85 pp. Ponadto nie zmuszałoby to rządu do redukcji wydatków na aktywne formy „walki z bezrobociem”. Jest to wykonalne, oczywiście uwzględniając, że ministerstwo finansów częściowo zrezygnuje z możliwości maskowania deficytu budżetowego kosztem pracodawców.
Z drugiej strony samo ograniczenie składki na FP nie wiele zmieni na rynku pracy. Młodzi ludzie rzadko kiedy zatrudniani są na podstawie umów o pracę. Niektórzy eksperci szacują, że 80% zatrudnionych absolwentów po studiach świadczy pracę na podstawie umów śmieciowych, a pozostałe 20% to pracownicy „dużych sieci hipermarketów”.
Potrzebne są bardziej radykalne zmiany
Samo obniżenie lub nawet całkowita rezygnacja ze składki na FP płaconej od umów o pracę zawieranych z młodymi pracownikami nie spowoduje znacznego spadku bezrobocia wśród tej grupy wiekowej. Przede wszystkim dlatego, że wciąż umowy śmieciowe będą korzystniejsze dla pracodawcy, a często i dla mało zarabiającego pracownika, niż o wiele bardziej obciążone różnymi daninami umowy o pracę.
Stąd potrzebne są bardziej zdecydowane kroki, np. obniżenie o połowę składek do ZUS płaconych zarówno przez pracownika i pracodawcę oraz całkowita rezygnacja ze składki na fundusz pracy. Być może wówczas pracodawcom przestałoby się opłacać „kombinować” i w końcu zaczęli by zatrudniać młodych. To jest rozwiązanie, które rząd mógłby wprowadzić natychmiast. Z pewnością byłoby o wiele bardziej korzystne niż finansowanie staży i szkoleń oraz „nic nie robienie” coraz bardziej sfrustrowanych młodych ludzi.
Potrzebne są też zmiany w systemie edukacji, ale te nawet przy dobrych chęciach rządzących nie zostaną wprowadzone szybciej niż w ciągu kliku lat. Dlatego konieczne są natychmiastowe działania z zakresu obniżenia kosztów pracy, bo inaczej całe pokolenie młodych ludzi będzie można uznać za stracone.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Tekst jest komentarzem do artykułu Rząd chce pomóc firmom w zatrudnianiu młodych
- Piechowiak: Niech rząd zadziała bardziej zdecydowanie Autor: ~darky5 2011-12-29 15:12
- problemy są gdzie indziej.jak masz małą firmę i potrzebujesz 2-3 pracowników to juz po zatrudnieniu jednej osoby na 1/4 etatu stajesz sie pracodawca i masz na karku PIP,srip i inych głabów-urzedników (..)







Dodaj komentarz