Zdaniem komentatorów impulsem do sprzedawania akcji były dzisiejsze doniesienia ze spółki handlowej J.C. Penney, która przyznała, że niższe wydatki konsumentów przełożą się na pogorszenie wyników finansowych za pierwszy kwartał. Akcje firmy przeceniono więc o 7,5%, a w ślad za nimi poszły inne spółki z sektora konsumenckiego. Kurs sieci handlowej Macy’s spadł o prawie 6%, a notowania kawiarni Starbucks zniżkowały o 3,2%.
Przed rozpoczęciem sesji obawy szefów J.C. Penney potwierdziły dane rządowe, według krórych od początku roku realne wydatki Amerykanów pozostają na tym samym poziomie. Jednakże w przypadku tego raportu inwestorzy skupili się na niższym od oczekiwań wskaźniku inflacji bazowej, która wydaje się zwalniać wraz z całą amerykańską gospodarką.
Kolejną słabą sesję zanotowali także akcjnariusze banków, które traciły na wartości pod wpływem pesymistycznych prognoz analityków. Na czele spadków stały walory Citigroup, które zniżkowały aż o 4,4%. Jeszcze bardziej, bo po ponad 6% potaniały walory dwóch agencji skupujących kredyty hipoteczne, czyli Fannie Mae i Freddie Mac.
Ostatecznie na piatkowej sesji Dow Jones stracił 0,7% i zakończył tydzień na poziomie 12.216,40 pkt. Indeks S&P500 obniżył się o 0,8% i wyniósł 1.315,22 pkt. Nasdaq spadł o 0,9%, notując wartość 2.261,18 pkt.
„Nadal jesteśmy w dość kiepskich nastrojach. Na rynku panuje bardzo silna niepewność. Ciężko jest kupować akcje, jeśli nie ma się naprawdę mocnych nerwów” - tak dzisiejszą sesję skomentował dla agencji Bloomberga Edgar Peters - główny zarządzajacy w PanAgora Asset Management.
Od początku roku indeks S&P500 stracił już ponad 10% i był to najgorszy kwartał od roku 2002, kiedy to po upadku firmy WorldCom Inc. indeks ten spadł o 18%.
K.K.



























































