Wydaje się, że obecnie jednym z podstawowych problemów amerykańskiej gospodarki mogą stać się rekordowo wysokie ceny ropy naftowej: dzisiaj baryłka tego surowca zdrożała już o 2,7% i przekroczyła poziom 127,5$. Analitycy za taki stan rzeczy obwiniają samospełniajacą się prognozę banku Goldman Sachs, który spodziewa się ropy nawet po 141$ za baryłkę.
Droga ropa przekłada się na rekordowo wysokie ceny na stacjach benzynowych, co z kolei rzutuje na nastroje konsumentów – majowy odczyt indeksu Michigan spadł do 59,5 pkt., co jest najgorszym wynikiem od czerwca 1980 roku.
W efekcie inwestorzy giełdowi przestali się zachwycać informacjami z budownictwa mieszkaniowego, gdzie w kwietniu liczba nowych budów wzrosła o 8,7% m/m, co jest najlepszym wynikiem od stycznia 2006 roku. Jednak w ujęciu rocznym wskaźnik ten i tak notuje spadek o przeszło 30%.
W rezultacie już po czterdziestu minutach handlu na Wall Street przewagę zaczęli osiągać sprzedający: Dow Jones zniżkuje o 0,2%, notując wynik 12.961,80 pkt. Indeks S&P500 traci również 0,2%, schodząc do poziomu 1.420,78 pkt. Nasdaq spada o 0,5%, osiągając wartość 2.521,39 pkt.
K.K.






























































