2009-10-30 21:05 Źródło: Bankier.pl
Nowojorskie niedźwiedzie nie znają litości
W piątek na Wall Street polała się krew giełdowego byka, który jeszcze wczoraj wydawał się być w całkiem dobrej formie. Ale dziś nowojorscy inwestorzy panicznie pozbywali się akcji, widząc że rynek nie zamierza zrezygnować z korekty. Spadki sięgały nawet 3%.
Po czwartkowym entuzjazmie i dwuprocentowych zwyżkach związanych z lepszym od prognoz odczytem PKB (+3,5%) piątkowa sesja miała odpowiedzieć na pytanie, czy to już koniec korekty październikowych wzrostów czy też dopiero jej początek. Po dzisiejszej sesji więcej argumentów mają zwolennicy tej drugiej opcji.
Ale zacznijmy od publikowanych dziś danych z gospodarki. Wyraźnym pozytywem był silniejszy od oczekiwań wzrost indeksu Chicago PMI, który w październiku podniósł się z 46,1 do 54,2 pkt., wobec oczekiwań rzędu 49 pkt. Po raz pierwszy od roku koniunktura przemysłowa w mateczniku amerykańskiej motoryzacji wykazała oznaki poprawy. Nieznacznie lepiej od prognoz (ale i tak źle) wypadła rewizja indeksu Michigan Sentiment mierzącego nastroje konsumentów. Gorzej wyglądał rządowy raport o dochodach i wydatkach Amerykanów. Te pierwsze pozostały na poziomie z sierpnia, a drugie zgodnie z oczekiwaniami zmniejszyły się o 0,5% m/m. Wzrosła za to stopa oszczędności, co potwierdza opinie, że w najbliższych kwartałach Amerykanie nie będą skłonni do szastania pieniędzmi.
Niemniej jednak ogólnie rzecz biorąc dane makro w żadnym wypadku nie uzasadniały blisko 3-procentowej przeceny. Podobno inwestorów przestraszyła informacja z CIT Group, która przymierza się do przeprowadzenia operacji kontrolowanego bankructwa. W czerwcu CIT, będący największym w USA pożyczkodawcą dla drobnego biznesu, otrzymał ratunkową pożyczkę od konsorcjum banków i wydawało się, że wyjdzie na prostą. Na korzyść niedźwiedzi działały też coraz głośniejsze ostrzeżenia przed krachem na rynku nieruchomości komercyjnych. Dodatkowo jeden z analityków ogłosił, że spodziewa się 10 mld $ strat w banku Citigroup. To przypomniało inwestorom, że problemy sektora finansowego nie zostały w całości rozwiązane.
Ostatecznie dziś na Wall Street strach wygrał z nadzieją i giełdowe indeksy przez całą sesję powiększały skalę strat. S&P500 spadł o 2,8%, kończąc tydzień na poziomie 1.036 pkt. Pod kreską znalazło się 95% z 500 największych spółek. Nasdaq zniżkował o 2,5%, osiągając wartość 2.045 pkt. Dow Jones stracił 2,4%, zatrzymując się na wysokości 9.920 pkt.
O nastrojach panujących dziś na amerykańskich giełdach najlepiej świadczy indeks zmienności VIX, który podskoczyły o 25%. VIX – zwany też indeksem strachu – mierzy ceny opcji, przy pomocy których inwestorzy zabezpieczają się przed spadkami cen akcji. Dziś wskaźnik ten sięgnął najwyższego poziomu od lipca.
K.K.
REKLAMA
Po czwartkowym entuzjazmie i dwuprocentowych zwyżkach związanych z lepszym od prognoz odczytem PKB (+3,5%) piątkowa sesja miała odpowiedzieć na pytanie, czy to już koniec korekty październikowych wzrostów czy też dopiero jej początek. Po dzisiejszej sesji więcej argumentów mają zwolennicy tej drugiej opcji.
Ale zacznijmy od publikowanych dziś danych z gospodarki. Wyraźnym pozytywem był silniejszy od oczekiwań wzrost indeksu Chicago PMI, który w październiku podniósł się z 46,1 do 54,2 pkt., wobec oczekiwań rzędu 49 pkt. Po raz pierwszy od roku koniunktura przemysłowa w mateczniku amerykańskiej motoryzacji wykazała oznaki poprawy. Nieznacznie lepiej od prognoz (ale i tak źle) wypadła rewizja indeksu Michigan Sentiment mierzącego nastroje konsumentów. Gorzej wyglądał rządowy raport o dochodach i wydatkach Amerykanów. Te pierwsze pozostały na poziomie z sierpnia, a drugie zgodnie z oczekiwaniami zmniejszyły się o 0,5% m/m. Wzrosła za to stopa oszczędności, co potwierdza opinie, że w najbliższych kwartałach Amerykanie nie będą skłonni do szastania pieniędzmi.
Niemniej jednak ogólnie rzecz biorąc dane makro w żadnym wypadku nie uzasadniały blisko 3-procentowej przeceny. Podobno inwestorów przestraszyła informacja z CIT Group, która przymierza się do przeprowadzenia operacji kontrolowanego bankructwa. W czerwcu CIT, będący największym w USA pożyczkodawcą dla drobnego biznesu, otrzymał ratunkową pożyczkę od konsorcjum banków i wydawało się, że wyjdzie na prostą. Na korzyść niedźwiedzi działały też coraz głośniejsze ostrzeżenia przed krachem na rynku nieruchomości komercyjnych. Dodatkowo jeden z analityków ogłosił, że spodziewa się 10 mld $ strat w banku Citigroup. To przypomniało inwestorom, że problemy sektora finansowego nie zostały w całości rozwiązane.
Ostatecznie dziś na Wall Street strach wygrał z nadzieją i giełdowe indeksy przez całą sesję powiększały skalę strat. S&P500 spadł o 2,8%, kończąc tydzień na poziomie 1.036 pkt. Pod kreską znalazło się 95% z 500 największych spółek. Nasdaq zniżkował o 2,5%, osiągając wartość 2.045 pkt. Dow Jones stracił 2,4%, zatrzymując się na wysokości 9.920 pkt.
O nastrojach panujących dziś na amerykańskich giełdach najlepiej świadczy indeks zmienności VIX, który podskoczyły o 25%. VIX – zwany też indeksem strachu – mierzy ceny opcji, przy pomocy których inwestorzy zabezpieczają się przed spadkami cen akcji. Dziś wskaźnik ten sięgnął najwyższego poziomu od lipca.
K.K.
- idzie nieuchronna korekta Autor: ~Jaa 2009-11-01 11:56
- i juz w przyszlym tygodniu u nas


Dodaj komentarz
